Pierwsza wygrana piłkarzy Motoru

Piłkarze I-ligowego Motoru wygrali po raz pierwszy w tym sezonie. Lublinianie pokonali u siebie Tura Turek 1:0. - Bardzo się cieszę. Szkoda tylko, że kibice musieli czekać na to tak długo - podsumował trener Ryszard Kuźma.
Rzeczywiście piłkarze Motoru wystawili swoich sympatyków na dość poważną próbę, bo zwycięstwo odnieśli dopiero w szóstej kolejce, a poprzednio cztery razy przegrali i raz zremisowali. Z drugiej strony szkoda, że ostatnie wydarzenia, jakie miały miejsce podczas meczu z Widzewem Łódź, nie uświadomiły tym, którzy mienią się kibicami Motoru, na jakie konsekwencje narażają swój klub. Za chuligańskie ekscesy na tym spotkaniu Motor został ukarany karą finansową i karą zamknięcia stadionu na jeden mecz - ta druga w zawieszeniu do 31 marca 2009 r. Niestety niecenzuralne okrzyki wznoszone w trakcie spotkania z Turem mogą sprawić, że kara może zostać odwieszona. Najwyraźniej takie zachowanie odstrasza też prawdziwych sympatyków futbolu, bo ludzi na stadion przy al. Zygmuntowskich przychodzi coraz mniej.

Wracając do spotkania z zespołem z Turka, to tym razem lubelski szkoleniowiec dokonał pewnych korekt w podstawowym składzie. Od pierwszej minuty zagrali Łukasz Misztal, Paweł Maziarz i Jarosław Pacholarz. Zastąpili oni Tomasza Lenarta, Rafała Króla i Janusza Iwanickiego. Mimo tych zmian, w pierwszej połowie gra się specjalnie gospodarzom nie układała i bliżsi zdobycia bramki byli piłkarze Tura. Już w trzeciej minucie gracze z Turka mogli prowadzić, ale najpierw trafili w słupek, a po dobitce Łukasza Cichosa piłka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Przemysława Mierzwę. Lublinianie nie zamierzali być dłużni i dwukrotnie strzelał Kamil Król, próbował też szczęścia Pacholarz, ale zabrakło skuteczności. Piłkarze Tura nie myśleli się jednak bronić i przeprowadzili kilka składnych akcji. Po jednej z nich w dobrej sytuacji znalazł się Paweł Olszewski, jednak strzelił zbyt słabo. Chwilę później ten sam gracz dał się uprzedzić pod bramką Mierzwie i skończyło się na strachu.

Po przerwie lublinianie zepchnęli gości do defensywy. - Najwyraźniej moi zawodnicy uznali, że można zremisować i się cofnęli - stwierdził po meczu trener Tura Włodzimierz Tylak. Tuż po wznowieniu gry potężnym uderzeniem pod poprzeczkę popisał się Marcin Popławski, lecz Witold Sabela zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Wprawdzie napór lublinian trwał, ale w 60. min bardzo groźnie strzelił Radosław Pruchnik i piłka o centymetry minęła słupek bramki Motoru. Po chwili gospodarze mogli objąć prowadzenie, ale Artur Bożyk z czterech metrów - mając pustą bramkę - posłał futbolówkę wysoko nad porzeczką. Nieco później w zespole lubelskim nastąpiła zmiana - Kamila Króla zastąpił Iwanicki. Było to bardzo szczęśliwe pociągnięcie dla lublinian, bo właśnie ten piłkarz na siedem minut przed końcem meczu strzelił gola na miarę zwycięstwa. Akcja była wprawdzie dość chaotyczna, ale liczy się efekt.

Po meczu dziennikarze sugerowali trenerowi Kuźmie odejście od systemu 4-3-3. - Nie da się w trakcie sezonu zmienić pewnych rzeczy - przekonywał szkoleniowiec. - Od trzech lat tak gramy. W spotkaniu z Turem nieco inne niż zwykle zadania mieli Przemysław Żmuda, Krzysztof Lipecki i Maziarz. Poza tym chcemy się jeszcze wzmocnić. Wznawia treningi po wyleczeniu kontuzji Karol Drej i być może dołączy do nas 25-letni napastnik - Macedończyk z Kosowa, Genc Hyseni.

Motor 1 (0)

Iwanicki (83.)

Tur 0

Motor: Mierzwa - Zawadzki Ż, Ptaszyński, Bożyk, Misztal - Żmuda, Maziarz, Lipecki 46. (R. Król) - Pacholarz (75. Kowalczyk) , K. Król (64. Iwanicki), Popławski.

Tur: Sabela - Grabowski, Imbiorowicz, Madera, Topolski Ż - Olszewski, Pruchnik (82. Różycki), Kubowicz Ż, Bieniek (75. Derbich) - Łagiewka Ż (71. Adamski), Cichos.

Sędziował: Dariusz Giejsztorewicz z Suwałk

Widzów: 1000

Zdaniem trenerów



Włodzimierz Tylak, trener Tura

Gratulacje dla Motoru. Wiedziałem, że ten zespół do tej pory nie grał źle. Mecze, które przegrał jedną bramką, były bardzo wyrównane. Motorowi brakowało szczęścia. Z kolei dziś nasz indywidualny błąd w obronie w końcówce meczu zadecydował o przegranej. W drugiej połowie mój zespół dał się zepchnąć do defensywy, choć kilka razy wyszliśmy z kontrą. Zabrakło nam wyrachowania, natomiast do Motoru uśmiechnęło się dziś szczęście. Gramy jednak dalej, liga jest bardzo wyrównana, mecze są do siebie podobne. Myślę, że mój zespół i Motor niejednej drużynie z czołówki pokrzyżuje plany, ponieważ mamy swoje atuty.



Ryszard Kuźma, trener Motoru

Po raz pierwszy muszę podziękować za gratulacje. Nie ulega wątpliwości, że wygranie pierwszego meczu było naszym marzeniem, które dziś się spełniło. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będzie to łatwy mecz. Drużyna gości jest umiejętnie prowadzona i została właściwie wzmocniona przed rozgrywkami. Widać było, że nie lubi przegrywać. Trochę spokoju w przerwie pozwoliło drużynie na pracę od początku drugiej połowy. Udało nam się zepchnąć przeciwnika i zmusić go do błędów. Tak należało grać. Jeden z nich wykorzystał Iwanicki i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Wszyscy bardzo się z niego cieszymy.



Powiedzieli po meczu



Łukasz Cichos, piłkarz Tura

Jesteśmy zawiedzeni, gdyż nie graliśmy tak jak w ostatnich pięciu spotkaniach. Daliśmy sobie narzucić styl Motoru, choć nie wiem, czy można to nazwać stylem. Nie wiem, dlaczego poddaliśmy się temu, przecież potrafimy grać w piłkę. Szkoda, że nie udało mi się wykorzystać żadnej z dwóch sytuacji, jakie miałem; raz piłka trafiła w poprzeczkę. Na pewno ten mecz inaczej by się ułożył. Brakowało składnych akcji, rządził przypadek. Źle to wyglądało, musimy się poprawić.



Janusz Iwanicki, piłkarz Motoru

Kiedy wchodziłem na boisko, trener zachęcał mnie, abym próbował uderzać z 20 m. Cieszę się, że udało mi się tego dokonać i trzy punkty zostaną w Lublinie. Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ na to, aby przedstawić się kibicom w Lublinie, czekałem aż do szóstej kolejki. Pokazałem, że nie tylko dużo biegam, ale potrafię też strzelać bramki. Oby było ich jak najwięcej.



Marcin Popławski, piłkarz Motoru

Oddaliśmy dziś bardzo wiele strzałów, może nawet tyle, ile w dwóch poprzednich rundach. Konsekwentnie próbowaliśmy zdobyć gola, aż w końcu się udało. Na tym to polega. To nie jest liga, w której strzela się po kilka bramek w meczu. Piłkarze Tura nie są nowicjuszami, grali bardzo dobrze. Umiejętnie się bronili. Jednak my swoją grą zasłużyliśmy dziś na zwycięstwo.

not. tp