Kłopot opolan z psychiką

Piłkarze opolskiej Odry wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w I lidze. Być może uda im się je odnieść już w sobotę w pojedynku ze Zniczem Pruszków, początek spotkania o godz. 19.
- Naszym największym problemem jest paradoksalnie to, że tworzymy zbyt dużo sytuacji bramkowych. Powoduje to przekonanie, że jeśli nie uda się teraz strzelić, to uda się za chwilę - przekonuje trener Odry Andrzej Prawda. Niestety, mimo wielu okazji jego podopieczni mają na koncie tylko cztery bramki (gorszą średnią mają tylko: Motor Lublin oraz beniaminkowie GKP Gorzów Wlkp., Flota Świnoujście i Dolcan Ząbki), a co gorsza tylko trzy zdobyli nasi napastnicy.

- Przyczyna tak słabej ich skuteczności siedzi chyba w głowie, bo szczególnie pracujemy właśnie nad, jak to nazywam, "wykończeniówką". Na treningach wychodzi to całkiem nieźle, mam nadzieję, że teraz przełoży się to na skuteczność w lidze - zaznacza szkoleniowiec. Do jego dyspozycji powracają po pauzie za żółte kartki Madrin Piegzik, a także Brazylijczyk Felipe Felix, który załatwił już formalności związane z pozwoleniem na pracę w Polsce. Zabraknie z kolei kontuzjowanych Pawła Odrzywolskiego i Michała Filipowicza.

Ekipa z Pruszkowa była rewelacją poprzedniego sezonu. W rundzie wiosennej II ligi piłkarze Znicza wygrywali mecz za meczem i wydawało się, że awansują do ekstraklasy. W końcówce sezonu dostali jednak "zadyszki", w ostatnich trzech kolejkach zdobyli tylko jeden punkt i ostatecznie zajęli piąte miejsce, pierwsze niepremiowane awansem. Pruszkowscy kibice mogą mówić o sporym pechu, bo ich ulubieńcom do znalezienia się w elicie zabrakło tylko jednej bramki. Później przez moment Znicz był nawet w ekstraklasie, wskutek kłopotów z uzyskaniem licencji przez Polonię Bytom, ostatecznie jednak Komisja Odwoławcza wydała bytomianom pozwolenie na grę i Zniczowi, niejako na pocieszenie, pozostała rywalizacja w I lidze.

W przerwie letniej z drużyny odeszło aż czterech podstawowych zawodników: Paweł Zawistowski, Igor Lewczuk, Łukasz Grzeszczyk i Robert Lewandowski, z pewnością Zniczowi będzie więc bardzo trudno włączyć się do walki o awans. Największym osłabieniem jest zdecydowanie brak tego ostatniego, króla strzelców II ligi w poprzednim sezonie (21 goli), który trafił do poznańskiego Lecha. Klub zatrudnił kilku mniej znanych piłkarzy, m.in. byłego bramkarza Odry Pavola Pronaja (w Pruszkowie występuje także inny eksopolanin Tomasz Feliksiak, do Odry ze Znicza trafił z kolei Charles Nwaogu Uchenna), nic więc dziwnego, że w tegorocznych rozgrywkach nie wiedzie mu się już tak dobrze. Wpływ na to ma także fakt, że pierwsze sześć kolejek pruszkowianie grają na wyjeździe, na ich stadionie trwają bowiem prace związane z instalacją podgrzewanej murawy i sztucznego oświetlenia. Jak dotychczas Znicz zdobył siedem punktów i plasuje się na ósmym miejscu w tabeli.

Odra znajduje się w niej, niestety, aż siedem pozycji niżej, a dwa punkty w pięciu spotkaniach nie napawają optymizmem przed sobotnim pojedynkiem. Zwłaszcza, że w ubiegłym sezonie opolanie okazali się dwukrotnie słabsi od rywali (0:2 w Pruszkowie, 0:1 w Opolu).

Odra Opole - Znicz Pruszków

Sobota, stadion przy ul. Oleskiej, godz. 19