Kubicy recepta na sukces w Walencji

Robert Kubica chce przełamać w Walencji złą passę z ostatnich wyścigów i zbliżyć się do czołówki walczącej o tytuł. Ale łatwo nie będzie.
Dziura w moście a Kubica pierwszy »

- Gdybym miał najszybszy samochód w stawce, to powiedziałbym, że mam szansę na tytuł - mówi Kubica, który po 11 z 18 wyścigów ma 49 punktów i do prowadzącego Lewisa Hamiltona traci 13. - Wszystko jest jeszcze możliwe, ale sądzę, że cudów nie będzie - przyznał jednak 24-letni Polak, który od czerwcowego zwycięstwa w Kanadzie, w czterech kolejnych wyścigach zdobył zaledwie siedem punktów.

Obniżka formy całego zespołu BMW Sauber jest przyczyną tego, że o Polaku nie wspomina się już w kontekście walki o tytuł. Były mistrz świata Niki Lauda mówił ostatnio: - W tym momencie o mistrzostwo ścigają się przede wszystkim Felipe Massa i Lewis Hamilton - powiedział Austriak. - Kimi Raikkonen? Nie, on ciągle ma wzloty i upadki - stwierdził Lauda. O Kubicy ani słowa.

Lauda wytknął Finowi, który broni mistrzostwa, nierówną formę, ale przecież to samo można powiedzieć o całej czwórce pretendentów, jeśli wciąż będziemy do niej zaliczać Kubicę. Zły początek sezonu miał Massa, potem dołował Hamilton, załamanie ma Raikkonen i to samo dotknęło właśnie Kubicę. W Walencji do zwycięstwa typowani są przede wszystkim dwaj pierwsi kierowcy, ale Raikkonen i Kubica też liczą na lepsze wyniki. I obaj mają na to swoje recepty.

Fin, którego ostatnio dotyka przypadłość Nicka Heidfelda z BMW Sauber (nieumiejętność dostatecznego rozgrzania opon w kwalifikacjach) zapowiada, że w Walencji większą uwagę przywiąże do takiego ustawienia bolidu, aby błysnąć w sobotniej czasówce. - Spróbujemy zrobić to tak, aby mieć samochód może nie idealny, jeśli chodzi o wyścig, ale łatwiejszy do prowadzenia w kwalifikacjach - zapowiedział Raikkonen, który w dwóch ostatnich wyścigach startował dopiero z szóstych pozycji. Finowi może sprzyjać żar, który leje się z nieba nad Walencją. - Im goręcej, tym lepiej dla Ferrari - powtarza mistrz świata mając na myśli niedogrzane opony. Temperatura powietrza we wschodniej Hiszpanii oscyluje w granicach 30 stopni Celsjusza. Asfalt jest o kilkanaście stopni gorętszy.

Sposobem Kubicy na dobry wyścig jest urywanie ułamków sekund agresywną jazdą przy betonowych ściankach. W Walencji nie ma ich wiele, a przynajmniej jest ich mniej niż na klasycznych torach ulicznych, ale Polak już na pierwszym treningu pokazał, że lubi i potrafi jeździć blisko nich. Dużo bliżej niż inni. - Niektórzy to lubią, inni trzymają się od nich daleko. W takich warunkach kierowca może osiągnąć więcej niż pozwala na to samochód - tłumaczy Kubica.

Na treningach Polak był szósty (1.41,281 minuty) i ósmy (1.40,149). Do najlepszych, czyli Sebastiana Vettela z Toro Rosso (zaskoczenie, ale 21-letni Niemiec zapewne jechał z niewielką ilością paliwa w baku) i Raikkonena tracił nieco ponad 0,5 sekundy. Daleko, czyli ok. sekundę za Polakiem w obu sesjach był Heidfeld.

Czasy osiągane w drugim treningu były o ok. sekundę lepsze niż rano. W sobotnich kwalifikacjach bolidy pojadą jeszcze szybciej- symulacje wskazywały, że bolidy F1 mogą pokonywać okrążenie toru w Walencji w ciągu 1.37 minuty.

Kwalifikacje to bardzo ważny element wyścigu, choć chyba nie aż tak, jak w oddalonym o 1031 km, ale także leżącym nad Morzem Śródziemnym Monako. Tam wyprzedzanie podczas wyścigu na typowo ulicznym torze jest tak prawdopodobne, jak znalezienie w Hiszpanii kibiców Lewisa Hamiltona. Czyli praktycznie niemożliwe.

W Walencji jest inaczej, bo miejski, ale - jak mówi Kubica - nie uliczny, tor w dzielnicy portowej wygląda zupełnie inaczej niż Monako - w pięciu miejscach kierowcy mogą pędzić aż ponad 300 km/h, jest kilka mocnych dohamowań, na których zapewne będą wyprzedzenia (zakręty nr 2, 12 i 17).

Od Monako Walencję odróżniają także szerokie strefy bezpieczeństwa przy niektórych zakrętach. Na treningach zderzenia ze ścianą unikali dzięki nim także najlepsi: Hamilton, Massa, Alonso czy Kubica. Po południu na ostatnim zakręcie rozbić mógł się Nico Rosberg z Williamsa.

Sobotnie kwalifikacje rozpoczną się o 14. Start niedzielnego wyścigu o tej samej porze. Transmisje w Polsacie.

Kubica: Walencja to nie wyścig uliczny »

Czołówka MŚ:

1. L. Hamilton (McLaren)62
2. K. Raikkonen (Ferrari)57
3. F. Massa (Ferrari)54
4. R. Kubica (BMW Sauber)49
5. N. Heidfeld (BMW Sauber)41
6. H. Kovalainen (McLaren)38
Siedem ostatnich wyścigów: GP Europy (24.08), GP Belgii (07.09), GP Włoch (14.09), GP Singapuru (28.09), GP Japonii (12.10), GP Chin (19.10), GP Brazylii (02.11).

Hamilton okradziony w Maladze »

Grand Prix Europy

Wyścig w Walencji odbywa się pod flagą Unii Europejskiej, bo Hiszpania ma już swoje Grand Prix - w Barcelonie. Ogromny wzrost popularności Formuły 1 w ojczyźnie Fernando Alonso - w połączeniu z zakończeniem kariery Michaela Schumachera - sprawił jednak, że GP Europy przeniosła się z niemieckiego Nurburgringu właśnie do Hiszpanii. Wcześniej wyścigi o takiej nazwie odbywały się także w Wlk. Brytanii (Donnington Park, Brands Hatch), ale i w Hiszpanii (Jerez). Walencja ma zapewnione miejsce w kalendarzu na kolejne siedem lat. Miejski tor w tym mieście jest szóstym hiszpańskim obiektem, który gości wyścig F1 - wcześniej były to: Circuit de Catalunya w Barcelonie, a także Jerez, Jarama, Pedralbes oraz Montjuich.

Upał i żałoba w Walencji »

Minuta ciszy

W piątek, kilka minut po 12, minutą ciszy, o którą wystąpił hiszpański kierowca Fernando Alonso, uczczona została pamięć 153 ofiar środowej katastrofy lotniczej w Madrycie. Była to pierwsza minuta ciszy na torach F1 od 1997 roku, kiedy w wypadku samochodowym zginęła księżna Diana. Przeszła jednak niezauważona - o hołdzie nie wiedziała spora część fotoreporterów i dziennikarzy, obok siebie nie stanęli wszyscy kierowcy. Portowe syreny zawyły na chwilę kilka minut po południu.

Hiszpania trwa w żałobie narodowej, którą ogłosił rząd. Flagi na torze w Walencji opuszczone są do połowy masztów. - Dla mnie z pewnością odmieni to cały wyścigowy weekend - mówił Alonso. - To wielka tragedia. Wszyscy Hiszpanie są w szoku i ja też. To prawdopodobnie najbardziej smutne nastawienie, z jakim kiedykolwiek startowałem - przyznał kierowca Renault.