Mikołajczyk czuje bombę

W piątek w Pekinie trzy bydgoskie szanse na olimpijski medal. W kajakarskich finałach płyną Beata Mikołajczyk, Mariusz Kujawski i Paweł Baumann. - Trenerze, bomba jest - zdradza Mikołajczyk swemu szkoleniowcowi Wiesławowi Rakowskiemu.


"Bomba", czyli forma, dopisuje zawodniczce UKS Kopernik, która jako pierwsza z bydgoszczan stanie na starcie na torze Shunyi. Zobaczymy ją o 10.20 w finale K-4 na 500 m. - U bab połowa sukcesu to psychika. Beata czuje się mocna i pewna swej formy. Mówiła ostatnio: trenerze - bomba jest. To cieszy - mówi Rakowski.

Polki startują na szóstym torze. Z lewej strony Polki będą miały główne rywalki do medali: Niemki i Węgierki. Niemki bronią złota olimpijskiego z Aten, ale z tamtej czwórki pozostała tylko jedna zawodniczka Katrin Wagner-Augustin. Węgierki ze znakomitą liderką Katalin Kovacs to wicemistrzynie olimpijskie. Popłyną też osady z Japonii, Australii, Chin, RPA, Hiszpanii i Włoch.

Optymistycznie wyglądał poniedziałkowy przedbieg, w którym nasza osada ładnie się trzymała Węgierek. W sumie miała trzeci czas eliminacji. Najszybsza była osada niemiecka. - Jestem dobrej myśli przed finałem. Beata w trójce się znajdzie. W sumie, razem z Niemkami i Węgierkami, jest pięć kandydatur do podium. Chinki są niewiadomą, a Hiszpanki zostały sprawdzone w przedbiegu pozytywnie dla nas - wyjaśnia Rakowski.

Piętnaście minut po starcie Mikołajczyk (10.35) popłynie w finale dwójka na 1000 m. Zawiszanin Mariusz Kujawski wspólnie z Adamem Seroczyńskim wystartują z szóstego toru. Tak samo jak Beata Mikołajczyk i jej osada, będą mieć po lewej ręce Niemców i Węgrów (płynie także Nowa Zelandia, Włochy, Dania, Francja, Łotwa i Chiny). W półfinałach Polacy mieli trzeci czas. Zdecydowanie najszybsi byli Niemcy, potem Węgrzy.

Godzinę (11.20) później na starcie toru w Shunyi stanie Paweł Baumann i jego partnerzy w czwórce na 1000 m.

To chyba nasza najmniejsza szansa medalowa w piątek. Przypomnijmy, że jeden z polskich kajakarzy Tomasz Mendelski doznał tuż przed olimpiadą kontuzji mięśni brzucha. Wystartował w przedbiegu, w którym Polacy awansowali bezpośrednio do finału (zajęli trzecie miejsce), ale z szóstym czasem. Mendelski był potem oszczędzany na piątkowy finał K-4 i nie popłynął w dwójce. Polacy popłyną na torze drugim, na pierwszym są Chińczycy, a dalej za biało-czerwonymi: Węgry, Słowacja, Niemcy (to trzej faworyci do podium), Włochy, Białoruś, Rosja i Kanada.

Lider ekipy węgierskiej Akos Vereckei, dwukrotny mistrz olimpijski z Sydney i Aten, skompletował nową osadę do obrony tytułu. Inna czwórka kajakarzy popłynie też w K-4 Niemiec. Reprezentanci tego kraju dwukrotnie z rzędu byli srebrnymi medalistami ostatnich igrzysk.

- Mocno liczę na obydwie osady, ale w czwórce jest kłopot w związku z kontuzją Mendelskiego. Słyszałem, że popłynie, ale czy będzie w pełni formy. To jest pytanie. Większe szanse w takiej sytuacji daję dwójce, która jest głodna sukcesu. Poziom, w jakim wywalczyli awans do finału, dodaje optymizmu. Kujawski dodaje tej osadzie siły i entuzjazmu. Wierzę w medal dla Zawiszy - mówi wiceprezes C-WZS Zawisza Dariusz Bednarek.