Szewczyk: na obcokrajowca robił nie będę

Trener Zygmunt Smalcerz zapowiedział po Pekinie rezygnację z pracy z polskimi sztangistami. Były trener kadry Ryszard Szewczyk chce następcy, ale tylko Polaka
Arkadiusz Kuglarz: Odchodzi Smalcerz, były wybitny zawodnik, który nie poradził sobie z naszymi kadrowiczami.

Ryszard Szewczyk: Smalcerz w wywiadzie przyznał, że zawodnicy na treningu go nie słuchali, że nie miał nad nimi władzy. To kto ma mieć władzę? Moim zdaniem trener.

Pan miał władzę i kadra Panu się buntowała.

- Zawsze komuś się nie podoba, a kto lubi ciężko pracować? Jeśli ktoś ciężko trenuje i ma talent, to zdobywa medale. A jeśli tylko mendzi, to jest na jakimś tam miejscu. Nie może być tak, że na kadrze zawodnicy trenują według własnych planów, chińskich, rosyjskich. Tu nie ma miejsca na demokrację, bo potem jest efekt taki jak w Pekinie.

Poza Szymonem Kołeckim i Marcinem Dołęgą właściwie nie mamy zawodników z szansami na medale.

- To prawda, że trener nie ma w czym wybierać, dlatego tym bardziej praca z tymi ludźmi wymaga perfekcji. Ja liczę, że w najbliższym czasie pojawi się 2-3 młodych zawodników, którzy mają za sobą medale mistrzostw świata i Europy juniorów. Nie ma się co okłamywać, inwestowanie w ponad 30-letnich zawodników, którzy tracą do najlepszych po 20-30 kg, nie ma sensu. Oni w Londynie za cztery lata medalu też nie zdobędą.

Kto powinien zostać następcą Smalcerza? Może obcokrajowiec?

- Tylko Polak. Żaden obcokrajowiec. Jeżeli zostałby obcokrajowiec, to wypisuję się z tego przedsięwzięcia. Nie będę trenował dla obcych. Nasi trenerzy też potrafią to zrobić. Jakie zbawienie dali zagraniczni trenerzy choćby siatkówce? Trenerem powinien być Polak i nie ma o czym rozmawiać.

Na przykład kto?

- Mirosław Choroś. Facet od 20 lat jest przy ciężarach, zrobił doktorat. Chyba że znów jakaś gnida uwali tę kandydaturę, bo Choroś był lekkoatletą, a nie sztangistą. Można go wesprzeć byłymi sztangistami jako asystentami, jak Kluczek czy Siemion. To moje zdanie. Decyzja należy do zarządu PZPC, ten zrobi, co będzie chciał.

A Pan?

- To chyba żart. Trzeci raz do tej samej rzeki się nie wchodzi.