Kto ma dryg do gimnastyki? Ślązacy!

Nazwisko mistrza olimpijskiego Leszka Blanika odmieniane jest teraz we wszystkich przypadkach. Sprawdziliśmy, czy w naszym regionie długo będziemy czekać na równie wybitnego zawodnika, co wychowanek Klubu Gimnastycznego z Radlina
- Zawsze powtarzam, że jeśli kiedyś znajdzie się następca Leszka, to będzie to Ślązak. Bo tylko my nadajemy się do gimnastyki - śmieje się trener i działacz z Radlina Alfred Kucharczyk. I poważniej już tłumaczy: - Ślązacy mają twardy charakter, są uparci, no i systematyczni. A to w gimnastyce najważniejsze.

Kucharczyk odegrał bardzo ważną rolę w karierze Blanika.

- Leszek jako 14-latek przechodził kryzys. Zaczął się bać niektórych ćwiczeń. Spadł z przyrządu, był zniechęcony do gimnastyki. Zapytałem Alfreda, czy nie wziąłby Leszka. Zgodził się i do końca życia będę mu za to wdzięczny. Codziennie widziałem ich razem na sali. Dzięki cierpliwości trenera, Leszek po pół roku wyszedł z kryzysu - opowiadał "Gazecie" Ludwik Blanik, ojciec zawodnika i prezes radlińskiego klubu.

Kucharczyk od razu się poznał na talencie Blanika. - Jak chłopak kończy 10. rok życia, to już można coś powiedzieć o jego przyszłości. Szybko zorientowałem się, że skok i ćwiczenia wolne będą najsilniejszą stroną Leszka. Budowa ciała go do nich predysponowała. Ale najważniejsza jest i tak chęć do treningu - podkreśla.

Tylko kilka klubów z naszego regionu - w Katowicach, Zabrzu, Radlinie, Piekarach, Chybiu i Bielsku-Białej - prowadzi sekcje gimnastyki sportowej. Zniknęła ona z silnych kiedyś ośrodków, takich jak Ruda Śląska, gdzie wychował się wicemistrz olimpijski z Helsinek Jerzy Jokiel.

Wciąż jednak nie brakuje u nas zdolnych zawodników. W Radlinie mają już nową gwiazdeczkę. To 15-letni Konrad Kasprzyk, bardzo zdolny wieloboista. Od września rozpocznie naukę i treningi w Zabrzu.

- Znajdzie u nas bardzo dobre warunki do treningu. Już kupiliśmy dla niego za granicą drążek. Będzie trenował ze swoim trenerem z Radlina - Marianem Pieczką oraz Przemysławem Lisem. Zamieszka w internacie - mówi Barbara Stanisławiszyn, prezes Iskry i wieloletnia dyrektorka Zespołu Szkół Sportowych w Zabrzu.

Kucharczyk jest jednak sceptyczny. - Konrad mógłby jeszcze zostać w Radlinie, a potem - jak kiedyś Blanik - przenieść się do ośrodka w Gdańsku. Tam miałby najlepiej - podkreśla.

W zabrzańskim klubie trenerką jest m.in. związana z nim jako zawodniczka Joanna Skowrońska, olimpijka z Sydney. Kto może pójść w jej ślady? W katowickim Pałacu Młodzieży ćwiczy zdolna Sara Szczawińska (lat 17) szykowana na igrzyska w Londynie. W Iskrze trenują dwie utalentowane zabrzanki, 15-letnia Dajana Ilnicka i o dwa lata młodsza Karolina Kita.

- Z naborem do szkoły i klubu nie jest źle. Ostatnio nawet zgłasza się więcej chłopców niż dziewcząt. Robi się moda na gimnastykę, po sukcesie Blanika może być jeszcze większa. Dla młodzieży gimnastyka to przede wszystkim okazja do wyżycia się, po szkole podstawowej na trzydziestu w gimnastyce zostaje zwykle jeden. Ale nie wiem, czy byłabym szczęśliwa, gdyby gimnastyka była tak popularna jak piłka nożna. To jest sport elitarny. Trzeba go polubić, bo zrozumieć nie jest łatwo - uśmiecha się Stanisławiszyn.