Małachowski prawie jak Majewski. Mamy srebro!

Piotr Małachowski zdobył srebrny medal w rzucie dyskiem. Pokonał go tylko mistrz świata Gerd Kanter z Estonii
Jedenasty dzień igrzysk w relacji Z czuba

Pierwsza nadzieja na to, że starszy szeregowy piechoty , trębacz orkiestry strażackiej i wykidajło na dyskotekach Piotr Małachowski z Bierzunia zdobędzie w Pekinie olimpijski medal, pojawiła się tuż przed wyjazdem do Pekinu. Pod koniec lipca, w Sopocie Polak machnął ponad 68 metrów.

Druga, kiedy wygrał eliminacje rzutu dyskiem na stadionie Ptasie Gniazdo przed dwoma dniami, rzucając w pierwszej próbie 65,94 m. Gazeta "China Daily" następnego dnia napisała: "Polska przedłuża dominację w rzutach po zwycięstwie Małachowskiego w eliminacjach". Wcześniej eliminacje i główny konkurs wygrał Tomasz Majewski, drugi w eliminacjach był Szymon Ziółkowski. I teraz znów najlepszy był Polak.

Trzecia, kiedy w eliminacjach przepadli dużo lepsi w tym roku od Polaka Amerykanin Ian Waltz, ale przede wszystkim Irańczyk Eshan Hadadi, który nie dość że rzuca daleko, to jeszcze do tego regularnie. - Pomyślałem wtedy, że jest jakaś szansa. Że jest nas teraz pięciu, sześciu do medalu. Kto by w takim wypadku nie myślał o medalu - powiedział Małachowski. - Ale w nocy śniły mi się dziewczyny.

Argentyńczycy gromią Canarinhos w klasyku »

Było pięciu, sześciu przeciwników, ale jakich!

Litwin Wirgilius Alekna to dwukrotny mistrz olimpijski i mistrz świata z 2005 roku, postać pomnikowa, istny olbrzym z leśnej wioski Terpeikiai (130 kg, 2 m wzrostu). Kanter to aktualny mistrz świata, z najlepszym tegorocznym wynikiem - 71,88 m. Był też Rutger Smith z Holandii, pierwszy człowiek, który zdobył medale mistrzostw świata w rzucie młotem i pchnięciu kulą.

Był też Węgier Robert Fazekas, zwycięzca konkursu w Atenach, który według węgierskich mediów choruje na rzadką chorobę niemożnosci oddania moczu w stresującej sytuacji. Został wtedy zdyskwalifikowany, co dało złoto Aleknie. Teraz twierdzi, że jest innym człowiekiem. Znaczy, wyzdrowiał. Mimo cudownego przemienienia węgierski komitet olimpijski zażądał od Fazekasa na piśmie, że jest czysty.

Choć początkowo Małachowski miał pretensje do sędziów za kurz w kole i o mało co nie spalił pierwszej próby, zaczął konkurs od mocnego uderzenia. Od razu w pierwszej kolejce rzucił najdalej. W drugiej jeszcze się poprawił. 67,82 m to trzeci pod względem długości rzut w karierze - Nie liczyłem, że znokautuję ich wszystkich tak jak Tomek Majewski swoimi dwoma strzałami. Nie liczyłem, że się po tym nie podniosą. Tam byli mistrzowie świata, mistrzowie olimpijscy. Wiedziałem, że będą chcieli odpowiedzieć na mój rzut - mówił Polak.

Jednak początkowo wcale nie odpowiadali. Ledwie zbliżali się do linii wyznaczonej drugim rzutem Małachowskiego. Okazało się, że zostawili wszystkie siły na czwartą kolejkę, pierwszą w ścisłym ośmioosobowym finale.

Artur Noga: Początek pobiegłem bez jaj »

Alekna zakręcił i rzucił tylko trzy centymetry mniej niż Polak. Kanterowi trafił się jeszcze większy rzut. Małachowski nie chciał patrzeć na dysk wylatujący z koła, ale wiedział, że będzie daleki. Trzeba było natychmiast skontrować Estończyka. Niestety w czwartej swojej próbie Małachowski oddał rzut, który Majewski i Ziółkowski określili jednym słowem, którego nie można przytoczyć. Obaj siedzieli na trybunach, a mistrz olimpijski w kuli tylko zakrył twarz rękami.

- Wiedziałem, że właśnie teraz muszę rzucić dalej, bo szybko traciłem świeżość. Z każdą kolejną próbą byłem wolniejszy. A ja muszę mieć szybkość, bo nie jestem takim olbrzymem jak Alekna - mówił Małachowski.

W rzucie dyskiem liczy się albo dynamika, albo siła. Siłacz do ostatniej kolejki jest w stanie zmienić konkurs na swoją korzyść. Szybkość spada u dyskobola z każdym rzutem dużo szybciej niż siła. Dlatego do ostatniego rzutu trzeba było czekać na próbę Alekny. Dlatego szanse Małachowskiego na skontrowanie Kantera malały z każdą minutą, a wyprzedzenie Polaka przez Aleknę wcale nie było nieprawdopodobne. Obaj leżeli długo przed swoimi próbami i rozciągali mięśnie ramion w gimnastycznych pozach, aby w chwili rzutu mieć jak największy zasięg ramion.

Alekna dał z siebie wszystko. Ale 67,18 choć lekko zmroziło Małachowskiego, a Ziółkowskiego i Majewskiego doprowadziło do poważnego spocenia czoła. - Nie, nie, ja byłem spokojny - zapewniał mistrz olimpijski z 2000 oku w rzucie młotem. - Aha, spocił się w jednej chwili bardziej niż na swoim konkursie - odpowiedział mistrz olimpijski z 2008 w pchnięciu kulą.

Małachowski - już jako wicemistrz olimpijski - oddał na wiwat swój ostatni rzut i wyskoczył z koła. Ziółkowski dał mu flagę i Małachowski dumnie w niej paradował. W tym czasie Kanter pełnym sprintem kończył okrążenie z estońską.

Zapytany, czy teraz pójdzie świętować z kolegami, znanym od niedawna piwoszem Majewskim i Ziółkowskim, Małachowski powiedział z miną niewiniątka: - Piwo? Skądże znowu.

Dziś dekoracja. Wszystko będzie wiadomo.

Blanik odchodzi. Kto skoczy "super-blanika"?

Na stadionie

- Andriej Silnow, mistrz Europy z 2006 roku wygrał skok o tyczce - jako jedyny pokonał wszystkie wysokości w pierwszej próbie, łącznie z 2,36 m. zatrzymało go dopiero na 2,42. Ale juz wtedy tytuł mistrza olimpijskiego miał zapewniony. Gorsi byli Brytyjczyk Germaine Mason i Rosjanin Jarosław Rybakow. Silnow jeszcze pod koniec lipca nie miał pojęcia, że pojedzie do Pekinu, bo przegrał z kretesem rosyjskie eliminacje w Kazaniu. Ale na mityngu w Londynie skoczył najwyżej - 2,38 m. Został zakwalifikowany do kadry nie jednogłośnym głosowaniem rosyjskiego komitetu olimpijskiego. - Będę musiał odwdzięczyć się za ta decyzje złotym medalem - powiedział.

Stefan Holm, legenda skoku wzwyż, malutki Szwed (181 cm wzrostu), broniący tytułu mistrza olimpijskiego był czwarty. Po nieudanej póbie na 2,34 desperacko przeniósł obydwie pozostałe na 2,36 m. Zaryzykował, ale przegrał.

Łukasz Maszczyk odpadł w ćwierćfinale

Piotr Małachowski

Piotr Małachowski urodził się 07.06.1983 w Żurominie. Jego pierwszym klubem był WKS Ciechanów, obecnie Małachowski reprezentuje barwy Śląska Wrocław. Rekord życiowy polskiego dyskobola wynosi 68,65 m i został ustanowiony niecały miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich podczas zawodów w Sopocie. Najwieksze sukcesy świeżo upieczony medalista olimpijski święcił w kategoriach juniorskich. W 2005 roku na młodzieżowych Mistrzostw Europy w Erfurcie podobnie jak w pekinie, zdobył srebro. Rok później wywalyczł pierwsze miejsce w Zimowym Pucharze Europy w Rzutach oraz Superlidze Pucharu Europy. W tym sezonie forma Polaka systematycznie rosła. Wygrał Memoriał Janusza Kusocińskiego , dwukrotnie był drugi w Qatar Athletic Super Grand Prix oraz International Throwing Meeting.

Czy Twardowskiemu nie zabraknie sił?