Brytyjski sposób na sukces: 265 milionów funtów

Wielkie pieniądze, jakie zainwestowali w sport Brytyjczycy, przynoszą efekty. Podczas ostatniego weekendu, sportowcy z Wysp Brytyjskich zdobyli osiem złotych medali i przesunęli się na trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej. Kluczem do sukcesu są pieniądze - 265 milionów funtów.
Drzewiecki: Gruntowne zmiany w polskim sporcie po igrzyskach w Pekinie »

"Gorączka olimpijska" rozgorzała na dobre. Nawet królowa Elżbieta II zapowiedziała, że po powrocie z Pekinu, przyjmie reprezentację w Buckingham Palace.

Za sukcesem "wyspiarskiego" sportu, kryje się jednak coś, co w dzisiejszych czasach bywa coraz częściej wyznacznikiem powodzenia. Pieniądze.

Sportowcy z Wielkiej Brytanii ukończyli igrzyska w Atlancie (1996) na 36. miejscu w rankingu medalowym. Z tego powodu, postanowiono przeznaczyć na rozwój sportu więcej funduszy z krajowego budżetu i narodowej loterii.

Brytyjczycy do tej operacji przygotowywali się latami i "pełną parą" ruszyła ona dopiero po olimpiadzie w Atenach (2004). Od tego czasu, na sport wyczynowy przeznaczono 265 milionów funtów. Dla porównania, przez olimpiadą w Sydney, budżet olimpijski wynosił jedynie 63 miliony, a przez Atenami 84.

W kolarstwo, wioślarstwo i żeglarstwo - czyli największe źródła medalowych sukcesów Wielkiej Brytanii w Pekinie, włożono odpowiednio 22.2, 26 i 22,3 mln funtów. I to tylko przez cztery ostatnie lata.

Co "wyspiarze" planują przed igrzyskami w 2012, których są przecież gospodarzami? Przed olimpiadą w Londynie, budżet sportowy ma wynieść 400 milionów funtów. Połowa tej kwoty będzie pochodzić od podatników.

- Inne kraje i starzy przeciwnicy, jak Australia teraz patrzą na nas, jak na kogoś, kto serio myśli o sporcie. Zdali sobie sprawę, że są daleko w tyle za nami w medalowej tabeli - powiedział Andy Burnham, członek brytyjskiego rządu, odpowiedzialny za rozwój kultury i sportu.

Pierwsze owoce, projekt odbudowy brytyjskiego sportu wyczynowego, przyniósł w Atenach. Wielka Brytania zajęła tam 10. miejsce z dorobkiem 30. medali, w tym dziewięciu złotych.

Jakie założenia mieli w takim razie Brytyjczycy przez igrzyskami w Pekinie? Celowano w ósme miejsce w rankingu. Miał to dać wynik w granicach 35 medali. Plan optimum, jeżeli można tak to nazwać, zakładał zdobycie 41. krążków.

Prezes Brytyjskiego Komitetu Olimpijskiego, Simon Clegg powiedział, że kluczem do sukcesu są specjaliści.

- Trzeba zatrudniać najlepszych trenerów na jakich cię stać. Należy rozbudowywać struktury treningowe. Bez takiej bazy, bardzo trudno o efekty. Mogę już śmiało powiedzieć, że w Pekinie nam się powiodło. Wynik reprezentacji powinien natchnąć naród i uczynić go dumnym, ze swoich reprezentantów - powiedział Clegg.

Co ważne, Brytyjczycy nie pozostają bezkrytyczni w obliczu sukcesu. "The Financial Times" zwrócił uwagę, że po tym jak "wyspiarze" odnoszą sukcesy tylko w kilku dyscyplinach, przyszedł czas na pracę nad sportami z "wyższej półki".

- Medale są wciąż zdobywane w bardzo wąskiej grupie dyscyplin, takich jak kolarstwo, wioślarstwo, jeździectwo i żeglarstwo. Nasze zadanie, które musimy zrealizować do 2012 roku, to zwiększenie szans Brytyjczyków, na medale, chociażby w lekkoatletyce czy pływaniu - można przeczytać w "The Financial Times".

Zwycięstwa działają jak magnes. Blisko sześć milionów Anglików, obejrzało finał 100 m. Dwa miliony czekało do 1:00, żeby zobaczyć maraton kobiet.

Marek Plawgo: Niech biega zarząd PZLA! »

A ile kosztuje olimpijczyk w Polsce?

" 274 mln zł z budżetu państwa wydano na przygotowania polskich sportowców do igrzysk olimpijskich. W Pekinie startuje 263 naszych zawodników. Na każdego z nich wydaliśmy ponad milion złotych? Nic bardziej mylnego

Przez cztery lata przygotowań morze pieniędzy popłynęło w świat. Nasi sportowcy do olimpijskich startów przygotowywali się właściwie na wszystkich kontynentach. Wystarczy wspomnieć kilka miejsc, w których przebywali w samym tylko lipcu i sierpniu. Siatkarze - chińskie Hangzhou, lekkoatleci - japońskie Kochi, pływacy - hiszpańska Sierra Nevada. Żeby zobrazować koszty pełnego przygotowania jednego zawodnika, warto przytoczyć przykład Pawła Czapiewskiego. Brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 800 metrów z roku 2001 z powodu słabych wyników w pewnym momencie został wyłączony z kadry olimpijskiej. "Czapi" nie zrezygnował z walki. By zrealizować marzenia, sprzedał swoje mieszkanie. Uzyskane pieniądze pozwoliły mu sfinansować kilka miesięcy treningów, a teraz Paweł szykuje się do olimpijskiego startu.

Największe środki przeznaczane są na zgrupowania, dużo pieniędzy wydawanych jest także na stypendia. Otrzymują je wszyscy członkowie kadry olimpijskiej. Najwyższe, dla olimpijczyka, który jest mistrzem świata, wynosi miesięcznie około 6 tys. zł brutto.

Trzeba zaznaczyć, że wymieniane 274 mln zł są kwotą przeznaczoną wyłącznie na zaspokojenie potrzeb. Trudno mieć pretensje o to, że medaliści imprez rangi mistrzowskiej otrzymują stypendia, jak i o to, że potrzebują wyjazdów, by optymalnie przygotować się do startów. Weźmy choćby pływaków, którzy liczą się w świecie, a w kraju mają do dyspozycji dwa przyzwoitej klasy baseny.

Nasi sportowcy na wyjazdy są skazani nie tylko ze względów niedomagającej infrastruktury sportowej w kraju. Specyfika wielu dyscyplin wymaga np. przygotowań w wysokich górach, a takich w Polsce przecież nie mamy." - czytamy w tekście Łukasza Jachimiaka Ile kosztuje olimpijczyk na łamach "Metra".

Szermierze: Związek to towarzystwo wzajemnej adoracji »

Klasyfikacja generalna: Brytyjczycy już na 3. miejscu