Cztery medale i stracone złudzenia

Olimpiada, Pekin. We wtorek start dyskobola Piotra Małachowskiego. To jedna z ostatnich szans na medal w Pekinie dla sportowca z Dolnego Śląska. Mimo czterech srebrnych medali zdobytych przez zawodników reprezentujących nasz region niewielki niedosyt po igrzyskach z pewnością pozostanie
Przypomnijmy tylko, że w dotychczasowych startach Dolnoślązacy wywalczyli cztery srebrne medale. Najpierw na podium stanęli szpadziści - Robert Andrzejuk i Tomasz Motyka z AZS-u AWF-u Wrocław. Kolejnego wielkiego wyczynu dokonał szlakowy czwórki podwójnej wagi lekkiej Paweł Rańda. Wrocławski wioślarz na co dzień studiujący na Politechnice Wrocławskiej poprowadził swoich kolegów do srebrnego medalu, co było sporą niespodzianką.

Kilka godzin później klasę potwierdził Szymon Kołecki, zdobywając swój drugi srebrny olimpijski medal w podnoszeniu ciężarów. Zawodnik Górnika Polkowice musiał uznać wyższość tylko fenomenalnie tego dnia dysponowanego Kazacha Ilji Ilina. Co ciekawe, Kołecki medal wywalczony w Pekinie stawia wyżej niż ten zdobyty osiem lat wcześniej w Sydney. - Tam przegrałem złoto, tu wywalczyłem srebro - mówił na gorąco.

Tylko "życiówki" i rekordy Polski

Pozostali Dolnoślązacy wypadli w Pekinie słabo. Już w rundach eliminacyjnych odpadli zapaśnicy. Startujący w kategorii 84 kg Artur Michalkiewicz przegrał w 1/8 finału stylu klasycznego z Amerykaninem Bradem Veringiem. Drugi z wrocławian Julian Kwit, kolega Michalkiewicza ze Śląska Wrocław, nie dał rady Białorusinowi Alehowi Michałowiczowi, przegrywając swoją walkę w ostatnich sekundach. A jeszcze przed startem igrzysk nadzieje na sukces były wielkie. - Trener Józef Tracz potrafi dobrze przygotować zawodników, o ich formę możemy być spokojni - oceniał przygotowania Janusz Pilch, dyrektor WKS-u Śląsk.

Nie powiodło się także pływaczce Agacie Korc z AZS-u AWF-u Wrocław. Z czasem 25,14 pobiła co prawda rekord Polski na dystansie 50 m stylem dowolnym, to jednak było za mało, by awansować do finału. Odległe 10. miejsce w rywalizacji sztangistek w kategorii 58 kg zajęła Marieta Gotfryd. Zawodniczka Tytanu Oława uzyskała w dwuboju 200 kg (90 + 110) i do miejsc medalowych zabrakło jej prawie 30 kg. Kolejne niepowodzenia przeżywaliśmy na lekkoatletycznych bieżniach.

Michał Bieniek z AZS-u AWF-u nie zakwalifikował się do finału skoku wzwyż mężczyzn. Uzyskał zaledwie 2,20 m. Do finału potrzebnym minimum było 2,32, ale finalistów wyłoniły niższe wysokości 2,29 m i 2,25 m. Do półfinału nie wszedł Marcin Jędrusiński, sprinter Śląska Wrocław. Z czasem 20,58 zajął w eliminacjach czwarte miejsce i odpadł z dalszej rywalizacji. Ale tego można się było spodziewać. - Już awans do finału będzie dla Marcina dużym osiągnięciem sportowym - prognozował Marian Dobija z Dolnośląskiego Związku Lekkiej Atletyki. - Każdy chciałby zdobyć medal, jednak w tej chwili sprinterzy z USA, Wielkiej Brytanii i Francji wydają się być poza zasięgiem.

Do półfinału biegu na 100 m nie awansowała Daria Korczyńska ze Śląska Wrocław. Polka z czasem 11,41 zajęła piąte miejsce w serii i odpadła z dalszej rywalizacji. Wcześniej w pierwszym starcie poprawiła jednak swój rekord życiowy na 11,22.

Wiele obiecywaliśmy sobie po starcie łucznika Jacka Procia ze Strzelca Legnica. Świetnie rozpoczął turniej i wydawało się, że ma szanse bić się o podium. W eliminacyjnym pojedynku uzyskał 116 punktów, bijąc tym samym rekord olimpijski. W walce o ćwierćfinał uległ jednak Wiktorowi Rubaniowi z Ukrainy.

Szansa Małachowskiego

Tymczasem we wtorek w Pekinie przed szansą na zdobycie medalu stanie dyskobol Piotr Małachowski. Zawodnik Śląska Wrocław bardzo dobrze spisał się w kwalifikacjach, które z rezultatem 65,94 niespodziewanie, ale bardzo pewnie wygrał. Minimum 64,50 kwalifikujące do finału tej konkurencji przekroczył już w pierwszej próbie i zrezygnował z dwóch kolejnych podejść. Odległość, jaką uzyskał Małachowski, okazała się najlepsza w sobotnich kwalifikacjach.

Małachowski już od kilku sezonów jest czołowym zawodnikiem naszej lekkoatletycznej reprezentacji. W tegorocznych zawodach potwierdzał swoją wysoką formę. W lipcu w Sopocie posłał dysk na odległość 68,65 m i tym wynikiem poprawił wcześniej ustanowiony przez siebie rekord Polski. W Pekinie debiutuje, w dotychczasowych startach nie zdobył jeszcze medalu na ważnej imprezie, ale kilkakrotnie stawał na podium w Pucharze Europy. - Piotrek jest jednym z niewielu dolnośląskich lekkoatletów, który może powalczyć o medal - ocenia Urszula Włodarczyk, trzykrotna olimpijka.

Startują inni

O godz. 3 czasu polskiego swój start na igrzyskach rozpocznie także Sylwia Ejdys z AZS-u AWF-u Wrocław. Wrocławianka pobiegnie obok Lidii Chojeckiej i Anny Jakubczak-Pawelec w pierwszej rundzie biegu kobiet na dystansie 1500 m. - Sylwia jest bardzo waleczną zawodniczką. Jeżeli uda jej się awansować do finałowego biegu, może sporo namieszać w pierwszej ósemce - twierdzi Marian Dobija z DZLA.

Z kolei Marcin Jędrusiński pobiegnie jeszcze w sztafecie 4 x 100 m, podobnie jak Daria Korczyńska i Ewelina Klocek (Śląsk) wśród kobiet. Piotr Klimczak (Śląsk) wystartuje w słynnej sztafecie "lisowczyków" na 400 m. W weekend 23-24 sierpnia na zakończenie olimpiady na trasach wokół Pekinu zobaczymy też naszych kolarzy górskich Marka Galińskiego i Maję Włoszczowską.