Dramat Zabawskiej, dobry bieg Rostkowskiej

Krystyna Zabawska wykonała trzy nieudane próby w eliminacjach pchnięcia kulą i nie awansowała do finału. Annie Rostkowskiej również nie udało się awansować do finału w biegu na 800 metrów, ale spisała się naprawdę dobrze. Dziś do rywalizacji na igrzyskach w Pekinie przystępują nasi główni faworyci do medali - kajakarze
Dla 40-letniej Zabawskiej (Podlasie Białystok) igrzyska w Pekinie były już czwarte w karierze. Po raz pierwszy wzięła udział w olimpiadzie w Barcelonie w 1992 roku, zajęła dziesiątą pozycję. Na kolejnych igrzyskach w Atlancie nie wystąpiła, postanowiła zrobić przerwę na urodzenie dziecka. Potem nie mogło już jej zabraknąć, gdyż od lat na krajowym podwórku nie ma praktycznie żadnej konkurencji. W Sydney zanotowała swój najlepszy występ na igrzyskach, była piąta. Cztery lata później w Atenach uplasowała się jedną pozycję niżej.

Żeby wystartować w Pekinie, do końca musiała walczyć o minimum uprawniające do wyjazdu. W zasadzie prawie w ostatnim momencie zawodniczka, mająca rekord życiowy 19,42 m, posłała kulę na odległość 18,68, czym wypełniła minimum i zapewniła sobie udział w czwartych igrzyskach olimpijskich. Co prawda jej najlepszy rezultat w tym roku nie dawał nadziei walki o medale, ale udział w finale wydawał się być pewny. Aby tak się stało, Zabawska musiała w sobotę rano pchnąć kulę na odległość 18,45 m. Niestety Polka w eliminacjach spaliła wszystkie trzy podejścia i nie została sklasyfikowana.

- Była dobrze przygotowana, po prostu nie trafiłam w promień - tłumaczyła załamana po zawodach Zabawska.

- Jestem zszokowany - dodaje Przemysław Zabawski, mąż i trener zawodniczki. - Wykonane pchnięcia były w granicach minimum dającego miejsce w finale. Podobna sytuacja miała miejsce dzień wcześniej w rywalizacji mężczyzn [były mistrz świata Adam Nelson w finale miał trzy spalone próby - red.]. Na pewno dał o sobie znać stres, poza tym zabrakło też kogoś, kto mógłby Krystynie podpowiedzieć w czasie konkursu, co robi nie tak, żeby zwrócił uwagę. Podczas ostatnich treningów przed startem pchała kulę na odległość 18,60 m bez żadnych problemów, a tu niestety stało się inaczej.

Mimo braku awansu do finału zadowolona po swym biegu półfinałowym mogła być natomiast Rostkowska. Zawodniczka Athletics Jakać Młoda po raz drugi w swej karierze dystans 800 metrów pokonała w czasie poniżej dwóch minut. W sobotę uzyskała rezultat 1,58:84 (jej rekord życiowy to 1:58,72) i zajęła piątą pozycję w swym biegu półfinałowym. Rostkowska była blisko może nie awansu do finału, ale na pewno uzyskania lepszego rezultatu, gdyby na ostatniej prostej nie została przyblokowana przez biegnącą przed nią Kubankę Zulię Calatayud.

- Ania rzeczywiście mogła być o jedno miejsce wyżej, ale do finału i tak by nie awansowała - mówi Piotr Rostkowski, mąż i trener zawodniczki. - Na pewno trochę szkoda, ale i tak generalnie start Ani na igrzyskach należy ocenić jako bardzo dobry, zajęła ostatecznie 12 pozycję.

Nie o miejscu w finale, ale o medalach marzą przystępujący dziś do rywalizacji na torze kajakarskim w Pekinie przedstawiciele augustowskiej Sparty - Marek Twardowski, Adam Wysocki i Edyta Dzieniszewska. Jako pierwsza zmagania rozpocznie 23-letnia Dzieniszewska, która wraz z Beatą Mikołajczyk (Kopernik Bydgoszcz), Anetą Konieczną (Posnania), Dorotą Kuczkowska (Spójnia Warszawa) popłynie w eliminacjach K4 na 500 metrów.

- Nie będę mówić, że jedziemy po złoty medal, ale realnie stać nas na podium - przed wylotem do Pekinu oceniała szansę swojej osady Dzieniszewska.

Jako ostatni na torze kajakarskim do zmagań przystąpią dziś kajakarze z Augustowa, którzy wraz z Pawłem Baumanem z Zawiszy Bydgoszcz i Tomaszem Mendelskim z OKS-u Olsztyn popłyną w czwórce na 1000 metrów. Dzień później Twardowski popłynie w eliminacjach najbardziej prestiżowej konkurencji K1 na 500 metrów, w której to dwa lata temu zdobył mistrzostwo świata, a rok temu był trzeci. 29-letni zawodnik z Augustowa, zdobywca łącznie czternastu medali mistrzostw świata, nigdy nie stanął na podium olimpijskim. Próbował już w Sydney w 2000 roku, ale najbliżej szczęścia był w Atenach w 2004 roku. Wraz z Wysockim przegrał brąz w K2 zaledwie o centymetry, zajmując czwarte miejsce.

Również jutro w eliminacjach popłyną Wysocki i Mendelski w dwójce na 500 metrów.