Phelps największym herosem igrzysk. Korzeniowski szósty

Michael Phelps zdobył dziś swój czwarty i [iąty złoty medal w Pekinie. To już 10 i 11 jego złoto na igrzyskach. Tym samym ustanowił absolutny rekord - jest jedynym sportowcem, który ma na koncie aż tyle złotych medali Igrzysk Olimpijskich. A to nie koniec...
Najlepszy start Jędrzejczak w Pekinie. Jest finał! »

W pierwszym swym srodowym wyścigu Phelps był najlepszy w finale 200m stylem motylkowym. Tym razem osiągnął 1:52,03 i pobił swój dotychczasowy rekord świata o 0,06 s. Jednym z jego rywali był Paweł Korzeniowski, który zajął szóste miejsce. Polak już po pierwszych 50 merach odstawał od czołówki. Cały czas utrzymywał szóstą pozycję, nie potrafił zbliżyć się do piątego Nikołaja Skworcowa z Rosji. Skończył wyścig z czasem 1:54,6 - gorszym od swego rekordu życiowego (1:54,38), ale i tak swym najlepszym w Pekinie.

Drugie dzisiejsze złoto Phelps zdobył w sztafecie 4x200 zmiennym. Amerykanie wygrali wyraźnie, bijąc rekord świata i schodząc pierwszy raz w historii tej konkurencji poniżej siedmiu minut - 6:58,56.

To kolejny fenomenalny start Michaela Phelpsa na igrzyskach w Pekinie. W sumie w Wodnej Kostce płynął już w pięciu finałach - wszystkie wygrał, bijąc za każdym razem rekord świata. A przecież to nie koniec jego startów w Pekinie - w sumie wystartuje w ośmiu finałach.

Baranowska ósma w finale »

Rekordowa Legenda

Phelps swym dokonaniem już pozostawił w tyle legendy sportu, które zdobyły po 9 złotych medali olimpijskich - Paavo Nurmiego, Łarysę Łatyninę, Carla Lewisa i Marka Spitza.

Do pobicia został mu już tylko pływacki rekord Spitza, siedmiu triumfów na jednych igrzyskach. Dodatkowo tak jak jego rodak zamierza przy okazji każdego zwycięstwa bić rekord świata. I tym właśnie ekscytują się wszyscy w Pekinie. Jeśli Phelps pobije rekord Spitza, stanie się jedynym, największym, złotym bohaterem igrzysk. Na razie wszystko przebiega zgodnie z jego planem.

Mark Spitz czuje się poniżony, bo o nim zapomnieli »

Wyczerpany do granic możliwości

Ten młody człowiek z Baltimore jest owładnięty obsesją pływania. W autobiografii "Pod powierzchnią wody" opisywał, jak przed igrzyskami w Atenach pokonywał w jeden treningowy tydzień 75 km, i że w cztery lata tylko cztery razy opuścił zajęcia. Wolny dzień ani razu nie przypadł w święta.

"Kiedy śpię, czasami dosłownie śnię wyścig od startu do mety" - wspomina Phelps. "Kiedy indziej, gdy zapadam w sen, wyobrażam sobie to, co chcę osiągnąć: skok, wślizg do wody, ruchy, cykle, podejście do ściany, dotknięcie ściany, wyłączenie zegara, nawrót i płynięcie z powrotem tak wiele razy, ile trzeba do ukończenia wyścigu".

Są filmy, które pokazują, jak po ciężkich treningach Phelps jest tak wyczerpany, że wymiotuje.

Wodna Kostka pękła od rekordów »

Trener - ojciec

Czy obsesja na punkcie wysiłku i pływania bierze się stąd, że w rolę przybranego ojca - rodzice się rozwiedli, gdy Michael miał dziewięć lat - wcielił się trener pływania?

Bob Bowman nauczył Michaela jeździć samochodem, pomógł zawiązać pierwszy krawat, kiedy chłopak chciał iść na szkolną imprezę taneczną. Ale, jak niemal wszyscy trenerzy pływania, Bowman wymaga poświęceń, kultywuje siłę charakteru, nie znosi "mięczactwa". Gdy się słucha trenera, nie ma wątpliwości, że jest on dumny, że Michael znosi presję, jaką media na nim wywierają, spokojnie i po męsku. Mówi na przykład: - To co że mogę przegrać? W Atenach też wiedziałem, że mogę przegrać na 200 m z Hoogiem i Thorpem. I co z tego? Nie przejmuję się tym, tylko ścigam się.

Kiedy inni zawodnicy zdenerwowani przed startem ukrywają się, unikają ludzi, męcząc się stresem i wyobrażając sobie pierwszy lub kolejny start na igrzyskach, zamykają się w sobie, Michael swobodnie wypowiada się o swoim zadaniu, które jest naprawdę wyzwaniem nadludzkim.

- Niczego nie straciłem z mojego dzieciństwa z powodu pływania - mówi Phelps, który na igrzyskach w Sydney w wieku 15 lat stał się najmłodszym od 68 lat olimpijskim pływakiem w amerykańskiej ekipie. - Jeśli nawet cokolwiek znajdziecie, co mogło mnie ominąć, mogę zrobić to później. A teraz mam możliwości, jakie ma niewielu 23-latków. Kocham każda minutę życia.

Otylia wreszcie się uśmiecha »