Winiarski: Czuję, że jestem w optymalnej formie

- To jest olimpiada i nigdy nie wiadomo, czy nie ostatnia. Dlatego tutaj każdy mecz gra się jak z nożem na gardle - mówił Sport.pl po wygranej z Egiptem czołowy polski siatkarz Michał Winiarski.
Rafał Stec: Dlaczego tak ciężko było się rozpędzić w meczu ze słabymi przecież Egipcjanami?

Michał Winiarski: Skutecznie zagrywali, a jak rywal zaryzykuje i dobrze serwuje, to zawsze gra się ciężko, nawet z drużynami z nieco niższej półki. Jestem bardzo zadowolony, bo najpierw odpowiedzieliśmy dobrą obroną, potem atakiem, aż wreszcie blokiem. Czyli sprawnie działał każdy element gry, nigdzie nie ma luki.

Pomógł wam pierwszy set, zaskakująco wyrównany i ciężki, by na kolejny wyjść już z głębokim przekonaniem, że trzeba się naprawdę wysoko wspiąć, by zwyciężyć?

- Wiedzieliśmy to już przed meczem i na boisku od pierwszej akcji naprawdę byliśmy skoncentrowani na maksa. To, że szliśmy łeb w łeb, nie wynikało z naszej słabości, ale ich wyjątkowej mobilizacji i bardzo dobrej gry. Z czasem chyba opadli z sił, bo długo walczyli w stylu, który za często im się nie zdarza. Myślę, że może wręcz udało im pokazać życiową siatkówkę, jak na ich możliwości wychodziło im dosłownie wszystko. Ale oni też musieli wiedzieć, że tak się nie da cały czas. My przeczekaliśmy ich najlepszy moment, a potem oni ewidentnie siedli.

Wy za to cisnęliście do samego końca, jakbyście potrzebowali tego niepokoju z pierwszego seta, by już nie spuszczać z tonu nawet na chwilę...

- To jest olimpiada i nigdy nie wiadomo, czy nie ostatnia. Dlatego tutaj każdy mecz gra się jak z nożem na gardle, nie wyobrażam sobie, że w jakimkolwiek momencie można nie grać na maksa. I na razie jestem naprawdę zadowolony, forma drużyny wydaje się wysoka.

W czwartek pierwsze wielkie wyzwanie - Serbia, z którą w niedawnym finale Ligi Światowej ponieśliście klęskę 0:3. Ma jeszcze jakieś znaczenie wspomnienie tamtego meczu?

- Ma takie, że będziemy bardzo chcieli im pokazać, że wtedy ewidentnie nie byliśmy w formie. Zresztą początek turnieju chyba też o tym świadczy. Z kolei Serbowie prezentowali siatkówkę fenomenalną i wydawali się czuć niezwykłą świeżość, całkiem przeciwnie do nas. Aż jestem ciekawy, co pokażą tym razem. Mam nadzieję, że wszystko będzie wyglądać odwrotnie, bo to bardzo trudne przygotować dwa razy w tak krótkim czasie szczyt formy.

Zaczęli zachwycać zbyt wcześnie?

- Myślę, że tak. Przecież oni nie pokonali tylko nas. Potem sprali Rosjan, mieli rewelacyjny początek z USA, trzeba było na nich patrzeć jak na wielką światową potęgę, a wiemy, że nią nie są i że potrafimy z nimi wygrywać.

A ty już całkiem odzyskałeś świeżość po bardzo długim sezonie w lidze włoskiej?

- Mam zastrzeżenia do swojej zagrywki, ale już w ataku zawsze chciałbym mieć taką skuteczność jak dzisiaj. Czuję, że jestem w optymalnej formie.