Piłkarze Wenty przegrali wygrany mecz z Hiszpanią

Polacy prowadzili z Hiszpanią pięcioma bramkami, ale kompletnie zawalili końcówkę meczu i dali się dogonić. - Jak można było do tego dopuścić - wściekali się sami na siebie po porażce
Siatkarze wygrywają - czas na trudnych rywali »

Polska - Hiszpania: relacja Z czuba >


- Ale to spieprzyliśmy! - wrzeszczał na całe gardło Marcin Lijewski, schodząc do szatni. Z ust piłkarzy padały też dużo mocniejsze słowa. Sportowa złość po prostu wylewała się z każdej wypowiedzi.

- Nie mogę w to uwierzyć. Przecież prowadziliśmy pięcioma punktami. Już ich mieliśmy! Przegraliśmy na własne życzenie - kręcił głową ze smutną miną prawoskrzydłowy Mariusz Jurasik.

Jeszcze 10 min przed końcem Polacy prowadzili 27:22. Chwilę wcześniej lewą flanką hiszpańskiej defensywy przedarł się Mateusz Jachlewski i sprytnym strzałem pokonał José Javiera Hombradosa. "Gracie u siebie, Polacy gracie u siebie!" - śpiewały trybuny wypełnione w dużej części fanami w biało-czerwonych koszulkach, a piłkarze przybijali sobie piątki po kolejnej udanej akcji.

Jeden z najbardziej utytułowanych zespołów w piłce ręcznej, który zdobywał medale na igrzyskach, mistrzostwach świata i Europy, wydawał się w zasięgu. Ba, na te dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem nic nie wskazywało na to, że drużyna Bogdana Wenty może jeszcze oddać prowadzenie.

W bramce jak natchniony bronił Sławomir Szmal, który gorszy moment miał jedynie na samym początku, gdy po kilku łatwo puszczonych golach, trener Wenta posadził go na ławce, zastępując Marcinem Wicharym. Ale potem Szmal wrócił i grał wprost fenomenalnie - instynktownie bronił petardy hiszpańskich snajperów. W drugiej połowie udało mu się nawet zatrzymać rzut karny Juana Garcii, ale skrzydłowy Barcelony zdobył bramkę z dobitki.

- Kluczem będzie dobra gra w obronie - mówił przed pierwszym poważnym sprawdzianem Polaków na igrzyskach Wenta. I przez długie minuty defensywa funkcjonowała rewelacyjnie. Polacy grali twardo, zdecydowanie, popełniali dużo fauli. Z gry na dwuminutowe kary zostało wykluczonych w sumie aż czterech naszych piłkarzy - bracia Jureccy, a także Krzyszof Lijewski i w samej końcówce Tkaczyk. Ale ta ryzykowna strategia obrony na pograniczu faulu długo się opłacała, bo Hiszpanom nie przychodziło łatwo zdobywanie bramek, nawet gdy grali w przewadze.

Nie licząc fatalnej końcówki, Polacy nieźle grali też w ofensywie. Najwięcej punktów zdobywali wysocy gracze, którzy potrafili się przepychać przez hiszpańskie zasieki, a więc przede wszystkim bracia Lijewscy oraz zbiegający ze skrzydła Mariusz Jurasik. Nieco gorzej wypadł Karol Bielecki, który trafił tylko dwa razy na dziesięć prób.

Jednak im bliżej było do końca, tym bardziej zawodziła Polaków skuteczność. Tkaczyk i Bielecki niepotrzebnie rzucali z drugiej linii, brakowało cierpliwości w rozegraniu akcji. Dyrygent gry Hiszpanów Iker Romero bez litości wykorzystywał błędy i po przechwytach wyprowadzał zabójcze kontry, które na bramki zamieniał Albert Rocas. Przewaga stopniała z pięciu punktów do ledwie dwóch na cztery minuty przed końcem. Chwilę później był już remis, a dwie chwile później Hiszpanie cieszyli się ze zwycięstwa.

Wenta miał po meczu ogromne pretensje do sędziów, że nie usunęli z boiska Raula Entrerriosa za uderzenie w twarz Marcina Lijewskiego. Arbiter uznał, że to było przypadkowe, ale 120 sekund przed końcem (ciągle był remis) na ławkę na 2 min za identyczne starcie, ale pod naszą bramką, powędrował Tkaczyk.

To bezpośrednio przesądziło o porażce. Hiszpanie wykorzystali bowiem grę w przewadze i po trafieniu Rocasa objęli prowadzenie 30:29. Wenta w akcie desperacji zdjął jeszcze bramkarza, ale strzał rozpaczy w ostatniej sekundzie wyniku już nie zmienił.

- Za faul na Lijewskim powinny być dwie minuty kary, sędziowie zachowali się dziwacznie. Włożyliśmy w ten mecz tyle wysiłku i tą jedną decyzją to zniweczyli - pieklił się po meczu Wenta, który za zbyt agresywne uwagi pod adresem arbitrów dostał żółtą kartkę. Trener Polaków nie zostawił na nich suchej nitki. - Jak to jest, że w dużych turniejach, gdy mamy szansę wygrać z silną drużyną, to zawsze mamy pod górkę. Dyktuje się przeciwko nam karne albo wyrzuca zawodników - denerwował się Wenta zaraz po meczu. Ale z każdą minutą był spokojniejszy. - Popełniliśmy błędy w ataku, zepsuliśmy końcówkę. Trzeba to obejrzeć spokojnie na wideo. Mecz pokazał jednak, że jesteśmy mocni, bo Hiszpanie byli na wyciągnięcie ręki. To nie oni wygrali ten mecz, ale my go przegraliśmy. Pokazaliśmy, że trzeba się z nami liczyć. Udowodnimy to w kolejnych meczach - powiedział na koniec.

W innych meczach w grupie A Chorwacja rozbiła Brazylię 33:14, a Francja łatwo pokonała Chiny 33:19. Polacy spadli na trzecie miejsce, ale o awans do ćwierćfinału mogą być chyba spokojni. Z grupy wychodzą cztery drużyny. Wystarczy więc pokonać w czwartek Brazylię, która tak jak Chiny wyraźnie odstaje od reszty.

Bartosz Jurecki, obrotowy reprezentacji:


- Strasznie szkoda tej porażki, bo zagraliśmy bardzo dobrze w obronie. Szczególnie w środkowej części drugiej połowy wszystko nam wychodziło. Hiszpanie odbijali się od nas, jak od ściany. I tak właśnie miało być, takie były przedmeczowe założenia. W defensywie miało być twardo, agresywnie, żeby Hiszpanom odechciało się grać. Ale zgubiła nas pewność siebie, pomyśleliśmy już sobie, że mecz jest wygrany. Hiszpanie grali jednak do końca, a nam zaczęły się psuć akcje w ataku. traciliśmy piłki, a oni wyprowadzali zabójcze kontry. Coś się w końcówce zacięło, ale turniej się jeszcze nie skończył.

Polska - Hiszpania 29:30 (17:16)

Polska: Sławomir Szmal, Marcin Wichary - Bartłomiej Jaszka, Krzysztof Lijewski 4, Mateusz Jachlewski 3, Grzegorz Tkaczyk 3, Karol Bielecki 2, Artur Siódmiak 2, Bartosz Jurecki 3, Mariusz Jurasik 4, Michał Jurecki 2, Tomasz Tłuczyński 3, Marcin Lijewski 3.

Hiszpania: Jose Javier Hombrados, David Barrufet - Alberto Entrerrios 4, Albert Rocas 7, Raul Entrerrios 1, Ruben Garabaya 3, Carlos Prieto 1, Jon Belaustegui 1, Demetrio Lozano, David Davis 2, Juan Garcia 6, Iker Romero 1, Cristian Malmagro 3, Victor Tomas 1.

Sędziowali: Igor Czerniega i Wiktor Poładienko (obaj Rosja).
Kary: Polska - 10, Hiszpania - 2 min.

Polacy wreszcie popłyną w finałach  »