Bez bramek w Wielkich Derbach Śląska

Rozśpiewani fani Górnika obejrzeli ciekawy, emocjonujący mecz. Nie brakowało w nim strzałów, twardych starć, niezłych akcji. Gorzej było z golami.
Od 2 marca do niedzieli 10 sierpnia minęło 161 dni. Od tego czasu królami futbolu na Górnym Śląsku byli piłkarze Ruchu, którzy przed pięciu miesiącami pokonali Górnika. W Zabrzu szykowano się więc na wielki rewanż za poprzednie starcie w Wielkich Derbach Śląska. Niemal wszyscy byli żądni wygranej, najlepiej żeby była wysoka.

Górnik zagrał po raz pierwszy już po oficjalnym przejęciu klubu przez Allianz Polska. - Za nami pierwszy etap, teraz wchodzimy w drugi. Chcemy być w czołowej piątce ligi - nakreślił śmiałą wizję Paweł Dangel, szef potentata ubezpieczeniowego, który z loży oglądał wczorajsze spotkanie. W nowych wygodnych fotelikach nie brakowało wyśmienitych gości - byli prezydenci obu rywalizujących miast (prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik ucinała sobie pogawędki z prezydentem Chorzowa Markiem Koplem), byli księża kibicujący obu klubom, nie brakowało znanych trenerów i piłkarzy z regionu. Z loży mecz obserwowali m.in. trener Jan Urban (Legia za kilkanaście dni też gra w Zabrzu) oraz prezes GKS-u Katowice Jan Furtok.

Polecamy: Piast Gliwice liderem ekstraklasy



W ostatnich marcowych Wielkich Derbach Śląska padło pięć goli, na trybunach Stadionu Śląskiego zasiadło 40 tys. widzów. Teraz publiczność znowu nie zawiodła, stadion przy ul. Roosevelta wypełnił się prawie 20 tys. kibiców, co oznaczało rekord inauguracyjnej kolejki.

Rozśpiewani fani Górnika obejrzeli ciekawy, emocjonujący mecz. Nie brakowało strzałów, twardych starć, naprawdę niezłych akcji. Gorzej było z golami.

Przed meczem SMS-y wymieniali prezes Górnika Ryszard Szuster i wiceszef Allianzu Michael Mueller. - Ja postawiłem na 3:0, prezes Mueller przekonywał, że goście na pewno strzelą honorowego gola, więc będzie 4:1 - opowiadał godzinę przed spotkaniem szef zabrzańskiego klubu.

Tymczasem czas upływał, a bramki nie padały. Bliżej ich zdobycia byli miejscowi, ale mieli problemy ze skutecznością. Piotr Madejski, jeden z najlepszych tego wieczoru zawodników Górnika, dwukrotnie mógł w pierwszej połowie pokonać Krzysztofa Pilarza. Jeden ze strzałów bramkarz Ruchu wybił na róg, drugi poszybował nad bramką.

Kibice Górnika łapali się za głowę po kolejnych nieskutecznych akcjach. Niezłe okazje mieli Przemysław Pitry i Tomasz Bonin (strzał na wiwat), a w zespole Ruchu - Michał Pulkowski (uderzenie tuż obok słupka po błędzie zabrzańskiej obrony).

Wydawało się, że prowadzony w niezłym tempie mecz w drugiej połowie przyniesie wreszcie gole. Tymczasem gra siadła - gospodarze bili głową w chorzowski mur, a niebiescy też nic wielkiego nie potrafili zdziałać. Zamiast goli były natomiast kolorowe kartoniki, bo sędzia Tomasz Mikulski dzielił nimi wyjątkowo surowo. Od 70. min goście grali w dziesiątkę, bo drugą żółtą kartkę zobaczył Maciej Scherfchen. Ledwie dziewięć minut później jego wyczyn powtórzył Serb Marko Bajić, który po kolejnym faulu ze spuszczoną głową poszedł do szatni.

- Nic nie było - wzruszał potem ramionami zapalczywy Serb.

Podobnie zresztą twierdził Scherfchen. - Nie zasłużyłem na czerwoną kartkę. Pierwszy faul był, ale czy od razu na żółtą? Drugi to już wymysł sędziego. Arbiter zachował się tak, jakby czekał na okazję, żeby nas osłabić - wypalił pomocnik Ruchu.

Konsekwentnie grający po przerwie chorzowianie murowali bramkę i próbowali szczęścia w kontrach. W samej końcówce Marcin Zając omal nie zdobył dla niebieskich gola. Skończyło się bez bramek.

Przed meczem wspomniany prezes Dangel głowił się nad wytypowaniem końcowego wyniku derbów. - Będzie 3:1 albo raczej 2:1 - obstawił ostatecznie.

Po meczu spotkałem go przy wyjściu z klubowego budynku. Nie miał już tak radosnej miny. - Teraz już znam wynik... - pokręcił tylko głową.

Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 0:0

Górnik: Nowak - Pazdan, Hajto, Danch, Papeckys (70. Magiera) - Bonin (65. Kołodziej), Bajić Ż CZ, Brzęczek, Madejski Ż - Zahorski, Pitry (88. Malinowski).

Ruch: Pilarz - Grzyb, Grodzicki, Baran, Brzyski - Zając (90. Sobiech), Scherfchen Ż CZ, Pulkowski, Straka - Ćwielong Ż (73. Balaz), Sobczak Ż (79. Jakubowski).

Sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin). Widzów: 20 000.

Zdaniem trenerów

Duszan Radolsky, Ruch Chorzów

Śląskie derby po raz kolejny były dobrym widowiskiem. Mecz wielkich rywali pod względem tradycji i rywalizacji sportowej stał na odpowiednim poziomie. Zabrakło tylko bramek. Górnik miał sporo sytuacji, ale my też je mieliśmy. Naprawdę dobry mecz.

Ryszard Wieczorek, Górnik Zabrze

Trudno się nie zgodzić z trenerem Ruchu. W pierwszej połowie nasza gra mnie zadowalała, graliśmy wysoko, zepchnęliśmy przeciwnika, stwarzaliśmy sytuacje. Szkoda tylko, że nie udało się nic strzelić. Bardzo chcieliśmy wygrać. Druga połowa pokazała, że oba zespoły nie są jeszcze w grze, one dopiero wchodzą w sezon. Skoro nie dało się wygrać, musimy być zadowoleni z punktu.

not. pp

Rozmowy pod szatnią

Grzegorz Baran, obrońca Ruchu

Nasza obrona na pewno nie była monolitem, ale mimo wszystko możemy być zadowoleni. Sam dałem się kilka razy objechać. Piotrek Madejski przejechał mnie w pierwszej połowie jak juniora. Znam ten jego zwód, noga szybko chodzi, jeszcze z czasów, gdy graliśmy w Krakowie na hali. Gdy Maciek Scherfchen dostał drugą żółtą kartkę, przez chwilę stanął mi przed oczami mecz z poprzedniego sezonu, gdy też kończyliśmy w dziesiątkę. Wtedy jednak walczyliśmy w osłabieniu przez większość część meczu, a dziś tylko kilka minut. Górnik w tym okresie nawet nam specjalnie nie zagroził.

Tomasz Zahorski, napastnik Górnika

Włożyliśmy w to spotkanie masę sił i zaangażowania. Do przerwy dominowaliśmy na boisku. Po przerwie Ruch zagrał bardzo zachowawczo, było nam wtedy bardzo ciężko cokolwiek zrobić. No i chyba podupadliśmy na siłach.

Tomasz Brzyski, obrońca Ruchu

Stara prawda mówi, że jak nie można wygrać, to trzeba zremisować. To był pierwszy mecz w sezonie, więc było trochę niepewności. Wygląda jednak na to, że jesteśmy na dobrej drodze. Pierwsza połowa była jeszcze nerwowa, zabrzanie kilka razy przycisnęli bardzo mocno, po przerwie graliśmy już spokojniej i przy odrobinie szczęście mogliśmy strzelić gola. Było trochę strachu, gdy Maciek dostał czerwoną kartkę. Koledzy uprzedzali mnie jednak, że w Zabrzu zawsze kończymy w dziesiątkę.

Sebastian Nowak, bramkarz Górnika

Czujemy niedosyt po tym meczu. W tak ważnym spotkaniu liczyliśmy na komplet punktów. Chcieliśmy zmazać plamę po przegranym meczu Wielkich Derbów na Stadionie Śląskim sprzed kilku miesięcy. Z przebiegu mieliśmy lepsze sytuacje do strzelenia bramki. Straciliśmy dwa punkty. Dla mnie to szczególny mecz, ponieważ kilka lat spędziłem w Chorzowie.

Dariusz Kołodziej, pomocnik Górnika

Trudno się cieszyć, bo jeden punkt to dla nas zdecydowanie za mało. Liczyliśmy, że uda nam się pokonać Ruch. Mieliśmy bardzo dużo sytuacji, niestety, zabrakło skuteczności. Otoczka meczu była rewelacyjna. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się, że zadebiutowałem i mogę grać dla Górnika.

Rafał Grodzicki, obrońca Ruchu

Było tak głośno, że momentami nie słyszałem kolegi, który stał kilka metrów dalej. Spodziewaliśmy się jednak takiego tumultu i już w szatni powtarzaliśmy, że momentami trzeba będzie grać w ciemno, na pamięć. Jestem zadowolony z tego, że graliśmy mądrze. Nie pozbywaliśmy się piłki szybko i bezmyślnie. Zawsze staraliśmy się znaleźć lepiej ustawionego kolegę. Po prostu szukaliśmy okazji do stworzenia sobie dobrej okazji na zdobycia gola. Nad tym właśnie pracujemy na treningach.

not. tod, pp

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama