Pierwszy punkt Odry

PIŁKA NOŻNA. Po trzech porażkach na początku sezonu, piłkarze Odry wczoraj nareszcie zapunktowali, remisując na własnym stadionie z Turem Turek 2:2. Gdyby nie kontrowersyjne decyzje arbitra opolanie mogli nawet wygrać.
- Jestem załamany i naprawdę nie wiem, co powiedzieć. Nie można zawsze winić sędziego za porażki, ale dzisiaj przesadził. Jeden punkt jest cenny i ważny, ale teraz w każdym meczu musimy walczyć o trzy - stwierdził pomocnik Odry Marcin Rogowski.

Początek pojedynku należał do przyjezdnych, którzy szybciej przyzwyczaili się do upalnych warunków i zdobyli przewagę. W 11 minucie mogli ją wykorzystać, ale strzał Piotra Bieńska obronił Marcin Feć. Dwie minuty później jeszcze lepszej okazji nie udało się wykorzystać Pawłowi Olszewskiemu.

W tym momencie inicjatywę przejęli gospodarze, a sygnał do śmielszych ataków dał właśnie Rogowski. W 16 minucie zdecydował się on na strzał z dystansu, niestety piłka trafiła tylko w słupek. Dwie minuty później kolejny kontratak Rogowskiego, który tym razem zdecydował się dośrodkować w pole karne do niepilnowanego Marcina Józefowicza, a ten nie miał najmniejszych problemów, aby głową skierować piłkę do siatki.

Kolejne minuty przyniosły kolejne doskonałe okazje dla Odry. Najpierw nieporozumienie obrońców i bramkarza starał się wykorzystać Marcin Pontus, który znalazł się sam na sam z Witoldem Sabelą, niestety strzelił wprost w bramkarza. Po chwili Pontus już się nie pomylił i po dośrodkowaniu z rzutu wolnego pokonał golkipera Tura. Sędzia Grzegorz Stęchły dopatrzył się jednak faulu na jednym z obrońców gości i gola nie uznał.

Wydawało się, że kolejne bramki dla opolan to tylko kwestia czasu, bowiem niemalże co chwilę tworzyli oni groźne sytuacje, jednak w 36 minucie nastąpiła najbardziej kuriozalna akcja spotkania. Dośrodkowanie z rzutu wolnego, w polu karnym przewracają się dwaj piłkarze, a sędzia bez zastanowienia dyktuje jedenastkę dla Tura. - W dobrym imieniu PZPN byłoby, gdyby ci Panowie zmienili swoje zawody, bo nie może być tak, że każdą swoją decyzją sędzia się kompromituje - skomentował po meczu pracę arbitra trener opolan Andrzej Prawda. Decyzja sędziego nie znalazła zrozumienia także wśród kibiców, a hasła "drukarz", czy "jedź od razu do Wrocławia, masz blisko" to tylko najdelikatniejsze okrzyki, które posypały się w jego stronę. Nie mniej rzut karny był faktem, a Robert Hyży zupełnie zmylił Fecia i wyrównał stan spotkania.

W drugiej połowie oba zespoły dążyły do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Najciekawszy fragment meczu kibice zobaczyli pomiędzy 65 a 69 minutą. Najpierw Łukasz Cichos wykorzystał dokładne dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową umieścił futbolówkę w siatce Odry. Cztery minuty później Józefowicz przejął bezpańską piłkę na 16 metrze i choć początkowo wydawało się, że będzie podawał, zdecydował się na strzał i wyrównał. W 83 minucie ten sam piłkarz miał doskonała okazję do zaliczenia hat-tricka, minął jednego z rywali, wpadł w pole karne, jednak tu został nieprzepisowo zatrzymany przez innego piłkarza Tura. Arbiter jednak nie zareagował i nakazał grać dalej. - To był ewidentny faul, a sędzia powinien podyktować rzut karny. Nie mam pojęcia dlaczego tego nie zrobił - skwitował zdziwiony napastnik Odry. - Satysfakcja z bramek jest, ale wolałbym zamienić je na trzy punkty - dodał. Trzy minuty przed końcem okazję miał jeszcze Paweł Odrzywolski, który otrzymał doskonałe dośrodkowanie z rzutu wolnego, jednak źle się złożył do strzału i piłka przeleciała obok bramki.

Odra Opole - Tur Turek 2:2 (1:1)

Bramki: Marcin Józefowicz (17.), (69.) - Robert Hyży (36., karny), Łukasz Cichos (65.)

Żółte kartki: Ganowicz, Odrzywolski, Piegzik, Filipowicz (Odra) - Skokowski (Tur)

Odra: Feć, Orłowicz, Ganowicz, Odrzywolski, Monasterski (46. Samba Ba), Rogowski, Tracz, Copik (68. Surowiak), Piegzik, Józefowicz, Pontus (46. Filipowicz)

Tur: Sabela, Grabowski, Imbirowski, Kiczyński, Derbich, Pruchnik (89. Kubowicz), Olszewski (85. Różycki), Hyży, Bieniek (82. Skokowski), Cichos, Łagiewka

Zdaniem trenerów:

Andrzej Prawda (Odra): - Mecz mi się podobał, choć w naszym wykonaniu był to najgorszy mecz w tym sezonie, ale o ironio pierwszy zakończony punktami. Niestety nadal widać, że nasi środkowi obrońcy nie są zgrani i sobie nie radzą. Co do Pontusa, przelała się czara goryczy, bo dziś przesadził z ilością zmarnowanych sytuacji.

Na poprawę gry zespołu potrzebujemy meczu, w który będziemy mogli się przełamać, miałem nadzieję, że będzie to właśnie pojedynek z Turem. Potrzebujemy też unormowania gry, bo nie może być tak, że przez 20-30 minut gramy dobrze, a później znów beznadziejnie.

W poniedziałek spotkamy się z zarządem i będziemy myśleć, co trzeba poprawić.



Włodzimierz Tylak (Tur): - To było bardzo widowiskowe i zacięte spotkanie. Oba zespoły bardzo chciały wygrać. Widać, że Odra jeszcze nie jednej drużynie urwie punkty, jest bardzo groźna przy stałych fragmentach gry, ale w środku pola to my przeważaliśmy. Nie jestem zadowolony z punktu bo przyjechaliśmy tu po zwycięstwo, choć z drugiej strony każdy nasz punkt jest na wagę złota.