Tomasz Kuszczak: To będzie dla mnie przełomowy sezon

Zagrałem w pięciu sparingach, najwięcej ze wszystkich bramkarzy Manchesteru, ale numerem jeden wciąż jest van der Sar. Edwin mówi, że będę jego godnym następcą, ale namaścić na numer 1 może mnie tylko sir Alex Ferguson - mówi bramkarz MU
Tomasz Kuszczak pierwszym bramkarzem MU - w sparingach »

Manchester w tym sezonie będzie bronił mistrzostwa Anglii i tytułu w Lidze Mistrzów. Polka Tomasz Kuszczak grał najwięcej w sparingach, ale w niedzielę w pierwszym oficjalnym meczu zapewne usiądzie na ławce rezerwowych. A może... zostanie z "Czerwonych Diabłów" wypożyczony?

Robert Błoński: W nowym sezonie Tomasz Kuszczak będzie w Manchesterze United bramkarzem numer...

Tomasz Kuszczak: Sam się zastanawiam. Najważniejsze jednak, że Kuszczak w Utd będzie. Mam jeszcze dwuletni kontrakt, ale od dwóch miesięcy trwają rozmowy o jego przedłużeniu. Znaczy, że są ze mnie zadowoleni i moja przyszłość jest związana z największym klubem świata. Rozmowy z Manchesterem prowadzi mój tata, który od zawsze jest moim menedżerem. Pomaga nam Anglik, z którym tata współpracuje. Nie powiem jednak, na ile podpiszę kontrakt, bo nic nie jest przesądzone.

Będzie pan grał więcej niż w poprzednim sezonie?

- Edwin van der Sar został w klubie. To pierwszy bramkarz w ciągu ostatnich dwóch lat, które spędziłem na Old Trafford. W tym czasie zdobyliśmy dwa mistrzostwa, wygraliśmy Ligę Mistrzów. Można się więc spodziewać, że to on wciąż będzie numerem 1. Nawet mimo że ja grałem więcej meczów w okresie przygotowawczym. Muszę się z tym pogodzić, że on zacznie sezon. Ale mam duże nadzieje. To ma być dla mnie przełomowy rok w MU. Znosiłem rolę numeru 2 przez dwa lata i będę chciał, żeby ta cierpliwość została wynagrodzona. Chcę zacząć regularnie bronić, ale Edwin to świetny bramkarz, więc rywalizacja będzie ostra.

Van der Sar kończy karierę za rok.

- Liczę, że numerem jeden w MU będę wcześniej.

Co dało panu te pięć sparingów?

- Nieźle wszedłem w sezon. Szanse wykorzystałem, pokazałem, że w każdym momencie jestem gotowy do gry. Mam świadomość, że to nie oznacza gwarancji gry w lidze. Ale szansę na pewno dostanę.

W tym sezonie nie patrzy pan tylko przed siebie, na van der Sara, ale i za plecy. Ben Foster wyleczył kontuzję, chwali go sir Alex Ferguson...

- Konkurencja być musi, ale w tej chwili mam przewagę nad Benem. W ostatnich dwóch sezonach trochę pograłem w MU, nie zawodziłem, kiedy byłem wystawiany na próbę, i grałem kilka meczów z rzędu. Mamy do rozegrania ponad 60 spotkań w sezonie. Dlatego jest nas aż trzech. Ben jest dobry, ale ja się nie obawiam o swoją pozycję. Nie mam podstaw do obaw, choć Ben też jest głodny gry, tak jak i ja.

Pojawiły się głosy, że jeden z was może być wypożyczony do innej drużyny.

- Jeśli chodzi o mnie, to nic nie słyszałem. Angielskie media muszą coś pisać.

Ich faworytem będzie Anglik Foster, a nie Polak Kuszczak.

- Przyzwyczaiłem się. To, że media będą promować rodaka, jest normalne. Na jeden pozytywny artykuł o mnie przypada dziesięć laurek dla Bena. Zawsze tak było. Ja koncentruję się na tym, by wygrać rywalizację na boisku, a nie w gazetach. Angielskie gazety czytam rzadko, z uśmiechem na twarzy.

Jaki będzie ten sezon Premier League?

- Najtrudniejszy ze wszystkich. Piekielnie ciężko będzie nam obronić tytuł. Aspiracje mają więcej niż cztery drużyny. Tottenham kupił świetnych piłkarzy, Manchester City również. Wzmacniali się wszyscy, nawet ci, którzy byli tuż za nami, którym sprzątaliśmy tytuł sprzed nosa. Mamy czego bronić. Taka jest cena gry w MU, ale poradzimy sobie. Najgroźniejszym rywalem będzie, jak co roku, Chelsea. Mieli dobry okres przygotowawczy, wygrali wiele meczów, mają nowego trenera. Na nich musimy uważać najbardziej. Arsenal więcej zawodników sprzedał, niż kupił. Liverpool? Tej drużynie w Premier League zawsze czegoś brakuje. W pucharach grają nieźle, ale w lidze za łatwo tracą punkty. W ostatnich latach zawsze od nas odstawali i pewnie nic się nie zmieni.

Manchester nie zrobił wielkich transferów. Odszedł tylko Piquet do Barcelony.

- To dowód, jak jesteśmy mocni. Gdyby sir Alex uważał, że potrzebujemy wzmocnień, kupiłby piłkarzy. A może jeszcze ktoś przyjdzie? Ciągle mówi się o Berbatowie. W MU nie kupuje się przypadkowych zawodników.

Jak reagowaliście na zamieszanie związane z transferem Cristiano Ronaldo do Realu Madryt?

- Szum był przede wszystkim w mediach. My chcieliśmy, żeby z nami został. Jesteśmy najlepszym zespołem świata, wypada więc, by grali tu najlepsi piłkarze. A do takich należy Cristiano. Teatr w mediach był niezły, ale wszystko skończyło się tak, jak powinno. Ciekawy jestem, ile z tych słów, jakie pojawiły się w mediach w sprawie jego transferu, padło naprawdę, a ile wymyślili dziennikarze. Choć prawdą jest, że piłkarzy z Hiszpanii czy Portugalii ciągnie do Realu i to samo jest z Ronaldo. Dla nas to piłkarz kluczowy. Gdyby go zabrakło, stracilibyśmy sporo. Kiedy trwało to zamieszanie, w zespole nie było chaosu, robiliśmy swoje. Nie czulibyśmy się jak sieroty, gdyby transfer doszedł do skutku. United to nie tylko Ronaldo. Giggs, Scholes, Rooney, Ferdinand - to też są wybitni piłkarze, gwiazdy ogromnego formatu.

Przyzna się pan wreszcie, czy miał kiedykolwiek tę słynną "suszarkę" sir Aleksa, kiedy menedżer wrzeszczy na piłkarza z odległości paru centymetrów? Może po meczu Pucharu Anglii, który MU przegrał z Portsmouth? Pan popełnił faul w polu karnym, była "jedenastka" i czerwona kartka...

- Nie, nie miałem "suszarki. W tamtym spotkaniu to była interwencja sytuacyjna. Rzuciłem się pod nogi, trafiłem rywala głową w kolano. Nie był to bezmyślny faul. W klubie nie dostałem nawet kary finansowej za czerwoną kartkę, zostałem zawieszony na zaledwie jeden mecz, a zwykle za wywalenie z boiska pauzuje się w Anglii trzy spotkania. Bramkarz ryzykuje w każdym meczu. "Suszarka" jest za nieprzemyślane zagrania, nonszalancję...

Pana cele na ten sezon?

- W poprzednim sezonie wystąpiłem w 16 meczach, teraz chcę więcej. Mam nadzieję być numerem jeden w tym klubie. Po to tu przychodziłem. Nikt mi jednak tego nie zagwarantuje. Żeby w takim klubie grać regularnie, trzeba być naprawdę dobrym. Ja do tego dążę.

Jesteście kolegami z van der Sarem i Fosterem?

- Jesteśmy dobrymi kumplami, choć rywalizujemy o miejsce. Edwina szanuję za umiejętności i doświadczenie. Walczę o swoje, ale mam respekt do starszego ode mnie o 12 lat wybitnego sportowca. Kontakt mamy świetny, z Benem również. I chyba z wzajemnością, bo Edwin już kilka razy w wywiadach podkreślał, że będę jego godnym następcą. Mówił, że Tomek jest gotowy, by być numerem jeden w Manchesterze. Docenia moją pracę, gdyby tak nie uważał - nie musiał mówić tych słów. Ale i tak jedyną osobą, która może mnie "namaścić" na numer jeden w klubie jest sir Alex.

Czy po poprzednim sezonie, kiedy MU obronił mistrzostwo i wygrał Champions League, jest w drużynie taki sam głód sukcesu, taka sama determinacja?

- Piłkarze Manchesteru nie są przyzwyczajeni do porażek. To będzie ekscytujący rok, jesteśmy na szczycie i nie chcemy z niego spadać. Bo to by bolało. To wielkie wyzwanie.

Odkąd powstała Liga Mistrzów, żadna drużyna nie obroniła wywalczonego rok wcześniej trofeum.

- Nawet nie wiedziałem. Mamy więc kolejną okazję, by stworzyć historię. Walczyć będziemy jeszcze bardziej niż rok temu, nie odpuścimy niczego, bo to jest Man United. Przy sir Aleksie Fergusonie nie ma się co martwić o naszą motywację.

Jak traktujecie niedzielny mecz o Tarczę Wspólnoty?

- Chcemy zacząć sezon tak, jak skończyliśmy. Od wygranej w meczu o puchar. Z bramkarzy jadę ja i Edwin. Obaj jesteśmy zdrowi, a Ben ma problemy z kontuzjowanym półtora roku temu i operowanym kolanem. Gdyby jednak był zdrowy, obsada bramki nie zmieniłaby się.

Saganowski będzie walczył o Ligę Mistrzów »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama