Sport.pl

91. WDŚ: wielka reklama śląskiej piłki!

Cały Górny Śląsk już drży z niecierpliwości. W niedzielny wieczór 91. Wielkie Derby Śląska. Czy Górnik zrewanżuje się Ruchowi za wiosenną porażkę na Stadionie Śląskim?

Przeczytaj: Maciej Scherfchen przed Wielkimi Derbami Śląska



Działacze Górnika są spokojni o frekwencję na niedzielnym meczu. - Sprzedaliśmy już 11 tys.

biletów. Do tego trzeba dodać 3,5 tys. rozprowadzonych wcześniej karnetów - mówi Krzysztof Maj, dyrektor ds. marketingu Górnika.

Derby na stadionie przy ul. Roosevelta obejrzy komplet ponad 16 tys. widzów. Bramy wejściowe na stadion zostaną otwarte na 2,5 godziny przed rozpoczęciem meczu. Na konferencji wrócił też temat braku kibiców drużyny gości. - Proponowaliśmy im 1,5 tys. biletów. Wypięli się jednak na to - stwierdził Jan Ozga, dyrektor ds. bezpieczeństwa na stadionie Górnika.

Nieobecność na Roosevelta kibice z Chorzowa tłumaczą m.in. śmiercią dwóch fanów niebieskich, którzy kilka lat temu zginęli po starciach szalikowców obu drużyn.

Marzenie Zahorskiego

W Zabrzu pełna mobilizacja przed niedzielnym meczem. Górnik zwołał w piątek specjalną konferencję prasową, podczas której opowiadano o przygotowaniach do derbów.

Największą uwagę skupiał na sobie trener zabrzańskiej jedenastki Ryszard Wieczorek. - Tak długie przygotowania do sezonu można by uznać za nudne. Dla nas miały też jednak swoje dobre strony. Nasi reprezentanci mieli więcej czasu na odpoczynek po mistrzostwach Europy. Także nasi nowi piłkarze, którzy późno dołączyli do zespołu, jak Grzegorz Bonin, mieli dodatkowy czas na zgranie się z resztą drużyny - mówił.

Wieczorek jest przekonany, że letnie przygotowania wypadły lepiej niż rok temu. - Mieliśmy dwa dobre obozy, rozegraliśmy dużo sparingów z dobrymi rywalami. Dlatego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jesteśmy gotowi na to, aby ograć Ruch. Wiem, że to mocne słowa, ale widzę po moich zawodnikach, jak bardzo są zmobilizowani. A czy dobrze, że zaczynamy sezon akurat od derbów? Tak naprawdę okaże się to dopiero po meczu. Ruch nie wie wiele o nas, a my o nich, ale to po naszej stronie są atuty własnego boiska i kibiców - mówi trener.

W pojedynku z niebieskimi Wieczorek nie będzie mógł skorzystać z dwójki nowych piłkarzy Górnika Brazylijczyka Leo Markovskiego i Peruwiańczyka Willy'ego Rivasa. - W przypadku Markovskiego skomplikowała się sprawa z jego pozwoleniem na pracę. Piłkarz będzie musiał jeszcze raz polecieć do Brazylii po wizę. Rivas ma podobne problemy - tłumaczył Krzysztof Hetmański, dyrektor sportowy Górnika.

W sobotę zabrzanie będą trenować o godzinie 18, potem udadzą się na krótkie zgrupowanie. - W niedzielę damy zawodnikom dłużej pospać, aby się zregenerowali i tyle o tym meczu nie myśleli. Skład mam już gotowy, ale zawodnicy tradycyjnie poznają go dopiero na przedmeczowej odprawie. Pewnie wielu z nich już czuje, kto będzie grał - mówi Wieczorek.

W Zabrzu bardzo liczą na zwycięstwo. - Zamieniłbym trzy bramki zdobyte ostatnio w reprezentacji na jedną zwycięską strzeloną Ruchowi - mówi Tomasz Zahorski, napastnik Górnika. - Przypominam, że za wygraną z Ruchem możemy dostać trzy punkty, tyle samo co w meczach z Legią Warszawa czy Polonią Bytom - uspokaja Wieczorek.

Odpowiedzialność na obrońcach

Na Cichej nie czuć tego podniecenia, które towarzyszyło Wielkim Derbom na Stadionie Śląskim. Wtedy każdy chorzowski zawodnik wyrwany ze snu w środku nocy i zapytany o największego rywala bez zająknięcia odpowiedziałby - "Górnik".

- Mecz, który czeka nas w niedzielę, to jednak nie będzie to samo. Mogę wymienić kilka powodów. Najważniejszy to kibice. W Zabrzu zabraknie naszych fanów, a chyba nie muszę powtarzać, jak istotne jest ich wsparcie. Druga sprawa to otoczka medialna. O tamtym meczu trąbiło się tygodniami. Trening dopingu na Śląskim, transparent reklamujący spotkanie podczas derbów Madrytu, niezliczona ilość filmików na Youtube. Momentami to aż nam ciary chodziły - uśmiecha się Wojciech Grzyb, kapitan niebieskich. - Prestiż jednak pozostał. To dla nas najważniejszy mecz w tej rundzie - dodaje.

Trener Duszan Radolsky, jak ma w zwyczaju, dużo rozmawia z piłkarzami. - Trenuję ich mentalnie - żartuje. - Chciałbym, żeby to był fajny mecz. Nie jakaś tam kopanina. To ma być dobra reklama śląskiej piłki. Tak właśnie wyglądały nasze mecze z Górnikiem w poprzednim sezonie. Oba na wysokim poziomie, oba świetnie zorganizowane. Pokażmy Polsce śląski charakter. Walczmy do upadłego, a po ostatnim gwizdku bądźmy jedną drużyną, która pracuje na jakość śląskiej piłki - podkreśla.

Ostatnie godziny przed spotkaniem niebiescy spędzą w tym samym hotelu (w okolicach Tarnowskich Gór), który gościł ich przed meczem na Śląskim. - Mijamy te same przystanki. Mam nadzieję, że finał będzie równie szczęśliwy - mówi Rafał Grodzicki.

Kto wie czy obrońca niebieskich nie zagra w podstawowej jedenastce? Z urazem zmaga się bowiem Ireneusz Adamski. - Jestem do dyspozycji trenera - uśmiecha się piłkarz, który trafił do Chorzowa z GKS-u Bełchatów.

- Na obrońcach na pewno będzie spoczywać szczególna odpowiedzialność. Wystarczy spojrzeć na to, co ostatnio wyczyniał Przemek Pitry, który w sparingach był bardzo skuteczny. Grałem już przeciwko niemu. Potrafi zaskoczyć dynamiką, zdecydowaniem, nieprzewidywalnym dryblingiem - wylicza Grodzicki.

- Kto wie może kiedyś Pitry trafi do kadry? My jednak tego zadania na pewno mu nie ułatwimy. To, że Przemek był skuteczny w sparingach, jeszcze nie oznacza, że tak samo będzie w lidze. Dojdzie stres, adrenalina. Przypomnę, że zimą bramki strzelał jak na zawołanie Łukasz Janoszka. Zaczął się jednak sezon i chłopak się zaciął. Do siatki trafił dopiero w ostatnim meczu - przypomina Grzyb.

Piłkarzy Ruchu czeka jeszcze analiza gry rywala. - To ważny element przygotowań, ale i tak uważam, że przede wszystkim musimy się skupić na sobie - dodaje kapitan niebieskich. - Opóźniony start ligi na pewno nie ułatwia nikomu zadania. Przez ostatnie dni staraliśmy się, żeby zespołu nie dopadł marazm. Stąd dużo więcej gierek, położyliśmy też większy nacisk na jakość podań. Trochę podlaliśmy to zabawą, żeby piłkarze wraz z czekaniem nie stracili radości, która towarzyszy powrotowi na ligowe boiska - wyjaśnia Radolsky. - Nie wiem, jak koledzy, ale ja po tych dwóch tygodniach oczekiwania czuję się jeszcze mocniejszy - uśmiecha się Grzyb.

Przeczytaj: Tomasz Zahorski przed Wielkimi Derbami Śląska