Katowice nie lubią piłkarek nożnych?

Radni zadecydowali, że kluby szkolące futbolistki nie mogą liczyć na finansowe wsparcie miasta.
Katowiccy radni uchwalili nowe zasady podziału pieniędzy na sport kwalifikowany. Obowiązująca dotąd uchwała o przyznawaniu sportowcom nagród i stypendiów była krytykowana, dlatego teraz miasto będzie bezpośrednio dotować kluby sportowe.

Podziału 700 tys. zł, które w tym roku przeznaczono na zawodowy sport, dokona prezydent miasta Piotr Uszok, posiłkując się opinią specjalnej komisji. Już teraz wiadomo jednak, że komisja będzie mogła wskazać tylko te kluby, które szkolą sportowców w jednej z dziewięciu dyscyplin wymienionych w nowej uchwale.

Na liście dyscyplin zabrakło kobiecej piłki nożnej, co wywołało spore oburzenie u działaczy 1.FC Katowice. Prowadzona przez nich żeńska drużyna futbolowa właśnie wywalczyła awans do I ligi. - Decyzja radnych to szok! Osiągnęliśmy spory sukces i nie zostaliśmy docenieni. A przecież na szczeblu centralnym czekają nas spore wydatki - martwi się Adam Celder, trener 1.FC.

Decyzji Rady Miasta broni jednak radny Piotr Hyla. - Woreczek z pieniędzmi na sport kwalifikowany jest bardzo niewielki. Obecne zasady podziału funduszy są dobre, bo dostaną je te kluby, która działają od lat i mają sporą rzeszę kibiców. Młode sekcje, jaka ta z 1.FC mają jeszcze czas na to, aby się wykazać - mówi Hyla, który jest także rzecznikiem GKS-u Katowice. "Gieksa" na pewno pieniądze z miasta otrzyma.

Tymczasem działacze 1.FC zapowiadają możliwość zaskarżenia uchwały.