Beata Mikołajczyk: Jedno marzenie spełnione, teraz czas na kolejne

Już sam wyjazd na igrzyska to dla mnie wielka sprawa. Jeszcze do końca to do mnie nie dociera, że pojadę na olimpiadę - mówi Beata Mikołajczyk, kajakarka UKS Kopernik Bydgoszcz






Waldemar Wojtkowiak: Z jakimi nadziejami jedzie pani do Pekinu?

Beata Mikołajczyk: Przede wszystkim miałam dwa marzenia. Tym pierwszym był sam wyjazd na olimpiadę, i to się udało zrealizować. Drugie dotyczy medalu. Chciałabym je też spełnić, ale tutaj nie mogę nic obiecywać. Każdy w finale olimpijskim ma równe szanse. Faworytów zawsze jest kilku. Nie ma sensu ich wszystkich wymieniać, bo sporo byłoby tego. Na igrzyska zjeżdża się cała elita we wszystkich dyscyplinach sportowych i każdy chce tam wygrać.

Jakie wrażenie zrobiła na pani przysięga olimpijska?

- To był kolejny element, który uświadomił mi to, co osiągnęłam. Może to dziwi, ale pomimo odebrania olimpijskiego stroju i złożenia przysięgi, ciągle nie dociera to wszystko do mnie. Pewnie jak wsiądę do samolotu [rozmowa przeprowadzona została w poniedziałek - przyp. red.] to uwierzę, że jadę na wymarzone igrzyska.

Podobno bagaż olimpijski do małych nie należy.

- Dostaliśmy tyle ubrań, że właściwie nie ma już sensu, byśmy brali jakieś rzeczy prywatne. W kilku torbach mieszczą się stroje, jakie dostaliśmy z Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Na szczęście nie mamy żadnych ograniczeń dotyczących bagażu. Każdy może zabrać, ile tylko chce.

W Pekinie chyba nie tylko z rywalkami będziecie się zmagać?

- Najpierw będziemy musiały poradzić sobie z wilgotnością, która sięga tam prawie 80 proc. Byłyśmy tam przed rokiem i czas aklimatyzacji trwał ok. 12 dni. Teraz mamy na to o dwa dni więcej, więc myślę, że nie powinno być kłopotów.

A smog?

- Wiele o tym słyszałam, zanim tam pojechałam, ale dopiero na miejscu przekonałam się, jak to wygląda. Przede wszystkim były problemy z oddychaniem. No i widoczność, a właściwie jej brak. Wystarczy powiedzieć, że po wyjściu z samolotu nie widziałam budynku lotniska. Na słońce w ciągu dnia można było spokojnie patrzeć bez okularów ochronnych. Widziało się tylko taką ciemnopomarańczową kulkę na niebie. Teraz jednak wiele ma się zmienić. Słyszałam, że ograniczony został ruch i dzięki temu smog jest znacznie mniejszy.

Macie jakiś plan minimum przed startem?

- On już został wykonany przed rokiem, gdy uzyskaliśmy kwalifikację olimpijską. Reszta jest niewiadomą.

W czwórce pomimo tego, że jest pani najmłodsza, to pełni pani ważną rolę szlakowej.

- Tak, ale wiek chyba nie ma tu za dużego znaczenia. Dziewczyny mi ufają. Jestem takim motorem łódki, a one moim silnikiem. Ważne, by ten mechanizm dobrze pracował.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak



Beata Mikołajczyk - jedyna bydgoszczanka, która wystartuje na igrzyskach w Pekinie. Popłynie w dwóch konkurencjach w czwórce i dwójce na dystansach na 500 m.