Wychowankowie poprowadzą Astorię

Dwunastu zawodników Astorii stawiło się w poniedziałek w Bydgoszczy na pierwszym treningu przed nowym sezonem. We wtorek koszykarzy czekają testy wydolnościowe, a za dwa tygodnie wyjadą na obóz kondycyjny


Trzon obecnego zespołu niewiele różni się od tego, który wiosną omal nie wywalczył awansu do pierwszej ligi. Kibice bydgoskiej drużyny nadal będą emocjonować się akcjami m.in. braci Szyttenholmów, Sebastiana Laydycha, Adama Szopińskiego i Przemysława Gierszewskiego. Ten ostatni mimo zaawansowanego, jak na koszykarza, wieku, wciąż imponuje świetnym rzutem z obwodu, przede wszystkim jednak służy swoim doświadczeniem młodszym kolegom.

Na pierwszym treningu pojawiło się dwunastu graczy. Zabrakło m.in. Laydycha oraz Marcina Kubackiego. Razem z Astorią trenował za to szukający klubu Tomasz Szopiński, a także nowi zawodnicy: Artur Gliszczyński, Marcin Grocki, Filip Czyżnielewski, Paweł Poliwka i Jacek Tyborowski.

Sporo emocji wywołuje zwłaszcza przyjście Gliszczyńskiego i Grockiego. To doświadczeni wychowankowie Astorii, którzy mają wspomóc swoich kolegów w walce o awans do pierwszej ligi. Zastąpią oni Pawła Lewandowskiego i Jakuba Dłuskiego, którzy odeszli do ŁKS-u Łodź.

Pierwszy trening nie był specjalnie intensywny. Trener Maciej Borkowski przywitał wszystkich zawodników i przedstawił im oficjalny plan treningowy. Koszykarze przeprowadzili następnie krótki trening rzutowy, a później długo rozgrzewali się na całym boisku. Rozegrali również między sobą mecz sparingowy na oba kosze, ale wszyscy uważali, by nie doznać jakiejś przypadkowej kontuzji. We wtorek cała drużyna przejdzie testy wydolnościowe. Później zaczną się właściwe treningi: siłowe, wytrzymałościowe i szybkościowe. 27 września w pierwszym meczu sezonu rywalem Astorii w Bydgoszczy będzie AZS Kutno.





Mówi Maciej Borkowski



Celem jest pierwsza liga



Mikołaj Rogoziński: Po kilku latach przerwy do Astorii wrócili Artur Gliszczyński i Marcin Grocki. Jest pan zadowolony z tych ruchów kadrowych?

Maciej Borkowski: Oczywiście, to tacy "nowi starzy" zawodnicy, bo obaj wychowywali się przecież w Bydgoszczy i wreszcie zdecydowali się na powrót na stare śmieci.

A pozostali nowi zawodnicy obecni na treningu?

- Paweł Poliwka, Filip Czyżnielewski, Jacek Tyborowski. Ten ostatni to młody, dziewiętnastoletni chłopak sprowadzony z Czarnych Słupsk. Miałby szanse na grę w większości innych klubów drugoligowych, ale zgłosił się właśnie do nas. To świadczy o tym, że koszykarze mają zaufanie do naszego klubu.

Jesteśmy bardzo młodą drużyną, jedną z najmłodszych w całych rozgrywkach.

- Zgadza się, ale to dobry kierunek. Pamiętajmy, że ci młodzi będą kiedyś podstawowymi zawodnikami Astorii. Mamy aż ośmiu zawodników z roczników 1986-1988 i młodszych. Będziemy ich nadal konsekwentnie ogrywać w II lidze.

Czy w tym sezonie Astoria wyjedzie gdzieś na obóz kondycyjny?

- Tak. Wyjeżdżamy 16 sierpnia do Gardei koło Grudziądza, spędzimy tam trzynaście dni. Możemy do woli korzystać tam z sali, są też fajne tereny do biegania. Rok temu nie mieliśmy obozu, teraz się udało. Przymierzamy się już do pierwszych turniejów sparingowych. Na pewno będziemy grać na przełomie sierpnia i września, chcemy grać tak często jak tylko się da. No i pod koniec września startujemy.

O co walczymy w tym sezonie?

- Cel pozostaje taki sam jak przed rokiem, jest nim walka o pierwszą ligę. Jest kilka mocnych zespołów, które będą chciały pokrzyżować nam szyki i jednocześnie coś udowodnić, np. SIDEn Toruń, Rosasport Radom czy Harmattan Gniewkowo. Wzmocniło się także Piaseczno.

Co jest najmocniejszą stroną nowej Astorii?

- Myślę, że doświadczenie. Artur Gliszczyński wniesie trochę spokoju w poczynania drużyny, bo Pawłowi Lewandowskiemu zdarzały się różne momenty. Oprócz świetnych spotkań w jego wykonaniu bywało też dość chaotycznie. Nie ulega wątpliwości, że zrobił bardzo wiele dla tej drużyny, ale czasem brakowało mu boiskowego cwaniactwa. Gliszczyński zdecydowanie poprawi też naszą siłę rażenia z dystansu.

Najskuteczniejszym zawodnikiem nadal będzie Dorian Szyttenholm?

- Myślę, że w tym sezonie role się trochę zmienią. Wiadomo, że do tej pory graliśmy dużo piłek pod kosz właśnie na niego, ale Gliszczyński będzie pewnie częściej penetrował strefę podkoszową. To oznacza, że automatycznie więcej piłek mogą otrzymywać koszykarze obwodowi. Ale Dorian nadal powinien jednak dominować pod tablicami i dobijać większość niecelnych rzutów kolegów.

Rozmawiał Mikołaj Rogoziński