Udany występ bydgoskich wioślarzy

Z aż czteroma medalami powrócili z młodzieżowych mistrzostw świata w Brandenburgu bydgoscy wioślarze. Po dwa wywalczyli reprezentanci Lotto/Bydgostii i Zawiszy




Wszystkie zdobyte zostały w ósemkach. W żeńskiej osadzie srebrny medal wywalczyła Paulina Górska z Bydgostii, która w łodzi pełni rolę sternika. - Na pewno są powody do zadowolenia. Można powiedzieć, że w finale gdyby nie osada z USA, to nie mielibyśmy z kim się ścigać. Razem z Amerykankami resztę stawki zostawiłyśmy daleko w tyle - mówi Górska, która wioślarstwo trenuje od sześciu lat. Podobnym stażem pochwalić się może jej klubowy kolega Dariusz Radosz, dla którego były to już czwarte MŚ. W Brandenburgu wraz z kolegami z ósemki wywalczył on brązowy medal.

- Pierwszy sukces to już odnieśliśmy w eliminacjach, gdy zwyciężyliśmy osadę Niemiec. Nie mogliśmy ich pokonać od siedmiu lat. Potem w finale mocno zaczęliśmy i już praktycznie po przepłynięciu 1000 metrów wiedzieliśmy, że będzie dobrze, obok nas tylko Amerykanie i Kanadyjczycy liczyli się w walce o medale - mówi Radosz, który kończy wiek młodzieżowca i od nowego roku rywalizować będzie z seniorami.

- Muszę zrobić wszystko, by się przebić do pierwszej kadry. Moim marzeniem jest start w kolejnych igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku - dodaje Radosz. Obok niego w polskiej ósemce byli też dwaj wioślarze bydgoskiego Zawiszy - Krystian Aranowski i Piotr Juszczak. Kolejny brązowy medal w finale czwórki podwójnej zdobył Artur Śledzik z Gopła Kruszwica.







Mówi Paulina Górska



Potrafię krzyczeć



Waldemar Wojtkowiak: Skąd w tak drobnej osobie tyle energii do tego, by dyrygować wioślarską ósemką?

Paulina Górska: Może stąd, że mam starszych braci i musiałam zawsze krzyczeć, by ktoś mnie usłyszał (śmiech). A tak naprawdę to oprócz donośnego głosu, mam też odpowiedni sprzęt nagłaśniający, dzięki któremu koleżanki mnie świetnie słyszą. Jak widać do tej pory ta współpraca przynosi dobre efekty.

Sternik jest w łodzi łącznikiem trenera, którego musi informować o tym, co dzieje się w osadzie.

- Rzeczywiście tak jest, ale chyba nie wszystkie rzeczy trzeba mówić. Czasem są sytuacje, które lepiej przemilczeć, aby nie wywołać niepotrzebnych konfliktów.

Koleżanki słuchają cię bez zastrzeżeń?

- No może to dziwne, bo jestem najmniejsza, najmłodsza, ale rzeczywiście tak jest. Oczywiście dotyczy to zawodów i treningów. Kontakty towarzyskie pomiędzy nami są bardzo dobre i ewentualnie nieporozumienia związane ze sportem nie przekładają się potem na sprawy prywatne.

Jakie masz dalsze plany?

W tym roku czekają mnie jeszcze mistrzostwa Europy, a co będzie za rok, zobaczymy. Na pewno bardzo ważną rzeczą, jaka mnie czeka, będzie matura.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak