Mnóstwo Polaków w Porsche

Aż sześciu Polaków zagra w rozpoczynającym się dzisiaj turnieju głównym tenisowego Porsche Open. Do czterech Polaków, którzy dostali dzikie karty, dołączyło dwóch kwalifikantów: Dawid Olejniczak i Grzegorz Panfil.
Szczególnie ciekawy jest tu przypadek Olejniczaka. To w tej chwili najwyżej notowany polski tenisista w rankingu ATP i wydawało się, że dzika karta do Porsche Open dla niego jest pewna. I była, dopóki Olejniczak nie odmówił wyjazdu na mecz Pucharu Davisa z Białorusią - a to oznaczało cofnięcie dzikiej karty do poznańskiego turnieju. - Nie traktowałbym tego w kategorii odwetu. Po prostu dwie karty mieliśmy zarezerwowane dla singlistów meczu w Mińsku. A skoro Olejniczak tam się nie wybierał, nie powinien liczyć na preferencyjne traktowanie przez nas - tłumaczył dyrektor Porsche Open Krzysztof Jordan. - Mam jednak nadzieję, że przyjedzie na eliminacje, wygra je i zagra w turnieju głównym. Pokazałby w ten sposób sportowego zęba - dodawał w ubiegłym tygodniu.

I tak właśnie się stało. Olejniczak przyjechał do Poznania, w eliminacjach został rozstawiony z numerem 1. Wszyscy trzej jego rywale byli Polakami: w sobotę łatwo rozprawił się z Dawidem Celtem i Andrzejem Machem, wczoraj czekał go bój z Błażejem Koniuszem. I ten stawił duży opór faworytowi - wygrał pierwszego seta, drugiego Olejniczak rozstrzygnął na swoją korzyść dopiero w tie-breaku. Na więcej Koniusza nie było stać. Decydującego seta przegrał 3:6.

Jeszcze większym dreszczowcem był wczorajszy pojedynek Grzegorza Panfila z Czechem Davidem Novakiem. Pierwszego seta wygrał Polak, drugiego - Czech. W trzecim z Panfilem było już krucho. Obronił siedem (sic!) piłek meczowych, by w końcu wygrać tie-breaka 9:7. Cały pojedynek trwał aż trzy godziny! W eliminacjach nie mógł wziąć udziału mistrz Polski seniorów Marcin Gawron. Pojedynek z Czechem Romanem Jebavym oddał walkowerem - to skutek kontuzji, jaką odniósł w piątek w finale młodzieżowych mistrzostw Polski na kortach poznańskiego AZS.

Przejście przez dwóch Polaków eliminacji do Porsche Open to niejedyna dobra wiadomość. Trzej posiadacze dzikich kart - Łukasz Kubot, Jerzy Janowicz i Michał Przysiężny mieli bardzo dobry weekend. Pierwszy z nich wygrał swój pierwszy tegoroczny turniej - challengera w niemieckim Obertstaufen. Polak był rozstawiony z nr 4, w finale pokonał Argentyńczyka Juana Pablo Brzezickiego 6:3, 6:4. Turnieju w Niemczech nie sposób porównywać z poznańskim - jego pula nagród wynosiła 35 tys. dolarów (w Poznaniu to 100 tys. dolarów), ale sukces Kubota jest spory i pozwala wierzyć, że na Golęcinie jest w stanie pokonać kilku rywali.

Jeszcze większy sukces odnieśli w Mińsku Janowicz i Przysiężny. Oni na twardych kortach walczyli z Białorusią w meczu Pucharu Davisa. Przysiężny oba swoje pojedynki (z Władimirem Wołczkowem i Pawłem Katliaru) wygrał. Zaledwie 18-letni, mierzący ponad dwa metry Janowicz, odniósł jeszcze większy sukces. W sobotę pokonał bowiem Maksima Mirnyja - niegdyś 18. rakietę świata, a dziś zawodnika notowanego o dwieście miejsc wyżej niż Janowicz.

Polacy prawdopodobnie dziś nie wyjdą jeszcze na kort. Poniedziałek jest zwykle na Porsche Open dniem, kiedy niektórzy zawodnicy jeszcze zjeżdżają do Poznania i większość tenisistów rozpoczyna rywalizację we wtorek.

Los postanowił nam jeszcze bardziej uatrakcyjnić rywalizację, bowiem w pierwszej rundzie Olejniczak wpadł na Przysiężnego. Zapowiada się bardzo interesujący mecz dwóch czołowych polskich tenisistów. Z Polakiem zagra także Panfil - tyle że jest to Polak w barwach Australii. Rywalem Panfila będzie świetnie znany w Poznaniu Peter Luczak.

Na rozstawionego - co prawda z nr. 8, ale zawsze - zawodnika wpadł Kubot. Jego pierwszym rywalem jest Czech Jiri Vanek. Janowicza czeka przeprawa z Serbem Borisem Pashanskim, a Mateusza Kowalczyka z Portugalczykiem Frederico Gilem.