Godlewski: Bez medali nie wrócimy

Z Janem Godlewskim, trenerem reprezentacji Polski kobiet w zapasach, rozmawia Wiesław Pawłat.
Trener Jan Godlewski jest jedynym szkoleniowcem z Lubelszczyzny, który poprowadzi podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie reprezentację Polski. Będzie się opiekował zapaśniczkami.

Rozmowa z Janem Godlewskim*



Wiesław Pawłat: Można powiedzieć, że w ostatnich latach Polska zapasami stoi, głównie pań.

Jan Godlewski: Staramy się jak możemy, ale nie da się ukryć, że na imprezach rangi mistrzostw świata i Europy we wszystkich kategoriach wiekowych udało się za mojej kadencji wywalczyć Polkom blisko stu medali z różnego kruszcu.

Jednak na igrzyska olimpijskie zapaśniczki pojadą po raz pierwszy.

- To prawda. Na macie w Chinach zobaczymy Monikę Michalik (Orlęta Trzeciel) w kat. 63 kg i Agnieszkę Wieszczek z ZTA Zgierz (72 kg). Obie moje zawodniczki wystąpią 17 sierpnia.

Z jakimi szansami jedziecie do Pekinu?

- Cóż... Jak wiadomo, kobieta zmienną jest, ale myśli jestem dobrej. Monika jest w doskonałej formie i od trzech lat podczas najważniejszych zawodów nie schodzi z podium, a Agnieszka zrobiła ostatnio kolosalne postępy, teraz jest na topie i co najważniejsze, nie prześladują ją kontuzje. Może sprawić przyjemną niespodziankę. Szanse na medal są.

Odniosłeś wiele sukcesów z zawodniczkami polskimi i reprezentantkami Tunezji, ale przez długi czas nie byłeś - delikatnie mówiąc - specjalnym fanem żeńskich zapasów...

- Nie da się ukryć, że tak było. Zaznaczam jednak od razu, że nie wynikało to bynajmniej z mojej niechęci do płci pięknej. Chodziło mi o to, aby panie uprawiały sport w dobrych warunkach i miały odpowiedni sprzęt. Kiedyś tego nie było, ale z upływem czasu zaczęło się to zmieniać i też się przekonałem, że walka pań może być nie tylko ciekawa i stać na dobrym poziomie, ale wręcz stanowić piękny spektakl. Poza tym kobiety są szalenie ambitne i mają, można powiedzieć, talent do pracy.

Przysłowie mówi, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody...

- Rozumiem, o co chodzi. Rzeczywiście prowadziłem kadrę kobiet od 1995 do 2000 r. Potem wyjechałem do Tunezji i tam przez sezon opiekowałem się reprezentację tego kraju. Potem wróciłem do Polski i byłem drugim trenerem kadry mężczyzn i trenerem kadry juniorów, po czym znowu wylądowałem w... Tunezji. Wróciłem po igrzyskach w Atenach. Nie startowała tam żadna nasza zawodniczka, choć mieliśmy bardzo utalentowane zapaśniczki, medalistki ME i MŚ. Od 2005 r. ponownie jestem trenerem żeńskiej reprezentacji Polski. Nie jestem przesądny, wszedłem po raz kolejny do tej wody i mam nadzieję, że wraz z zawodniczkami dopłynę do celu.

Jeśli chodzi o kwalifikacje trenerskie, to już chyba osiągnąłeś absolut...

- W tym fachu nie ma takiego pojęcia, bo świat idzie naprzód i ciągle trzeba się rozwijać. Trener jest jak lekarz i albo leki zalecone w postaci zajęć pomogą, albo zaszkodzą. Niemniej jednak ostatnio otrzymałem najwyższą z możliwych licencję - klasy N, to międzynarodowy certyfikat. Dyplom odebrałem w Tokio.

Jesteś prawdziwym globtroterem - przemierzasz z zawodniczkami świat wzdłuż i wszerz. Praktycznie nie masz kiedy nacieszyć się pięknym domem, który niedawno wybudowałeś, i wspaniałym ogrodem pieczołowicie pielęgnowanym przez żonę Ewę...

- Taka jest cena uprawiania tego zawodu. Na imprezach i zgrupowaniach spędzam około 240 dni rocznie. Dlatego każda chwila spędzona w domu z najbliższymi jest dla mnie szalenie cenna. Szkoda, że jest ich tak mało.

Wracając do igrzysk - czy sportowcy z Chin je zdominują?

- Należę do grona sceptyków, którzy sądzą, że Chińczycy nie muszą wszystkiego zwojować. Pomimo olbrzymich nakładów, jakie ponieśli. Z dwóch powodów - są dyscypliny sportu, w których brak kontaktów międzynarodowych jest nie do przeskoczenia. Mam tu na myśli gry zespołowe. Po drugie, będą występowali pod olbrzymią presją. Oni muszą wykonać 130 proc. normy.

A jak będzie z Polakami?

- Myślę, że jest kilka mocnych dyscyplin i bez medali nie wrócimy. Ministerstwo Sportu zapewniło kadrowiczom optymalne warunki przygotowań. Jeśli chodzi o zapasy, bo do nich jest mi najbliżej, to w sumie wystartuje dziewięcioro zawodników i zawodniczek w stylu klasycznym i wolnym. O paniach już mówiłem, a wśród mężczyzn największe szanse ma wolniak Górnika Łęczna Krystian Brzozowski, który startuje w kat. 74 kg.

Czego się życzy zapaśnikom przed startem?

- Złamania karku.

Więc tego tobie i ekipie życzę.

- Wybacz, ale zgodnie z tradycją nie podziękuję.

Jan Godlewski jest trenerem kadry Polski kobiet, byłym reprezentantem Polski, wielokrotnym medalistą mistrzostw kraju w różnych kategoriach wiekowych.