Miasto skarży na kibiców do prokuratury

Prezydent Konstanty Dombrowicz złożył do prokuratury doniesienie na grupę kibiców piłkarskiego Zawiszy, którzy protestowali podczas otwarcia mistrzostw świata przeciwko zmianie nazwy stadionu. - To było działanie zagrażające interesom miasta - tłumaczy Dombrowicz


- Mamy ich wszystkich namierzonych i rozpoznanych. Dzięki nagraniom ze stadionowego monitoringu są znani i nie pozostali anonimowi. Nie wiem, co teraz zrobi prokuratura, ale miasto musiało złożyć to doniesienie, bo manifestacja groziła zgubnymi następstwami - mówi prezydent Bydgoszczy.

Przypomnijmy, że w ubiegły wtorek, w trakcie ceremonii otwarcia lekkoatletycznych mistrzostw świata juniorów, piłkarscy kibice Zawiszy protestowali przeciwko zmianie nazwy stadionu na Bydgoski Stadion Miejski. Po raz pierwszy pojawili się dwa tygodnie temu, na mityngu Tamex Cup.

Podczas otwarcia mistrzostw wywiesili na koronie stadionu, niemal naprzeciwko trybuny honorowej, trzy wielkie transparenty, na których napisali: "Zawisza - nazwę nosi świątynia ta - Gdańska 163 a", "Od lat każdy w Bydgoszczy słyszał, że w Bydgoszczy jest Zawisza. Teraz mamy prezydenta, który o tym nie pamięta", "Od lat tradycja się nie zmienia. Tu jest Zawisza. Stadion Miejski to ściema".

- To było działanie zagrażające interesom miasta, dlatego nie można tego zostawić i zapomnieć. W umowie z IAAF jest dokładnie zapisane, co może wisieć na stadionie. Co by się stało, gdyby działacze światowej federacji ukarali Bydgoszcz za to, że nie dopilnowaliśmy tego punktu umowy. A kara mogłaby wynosić i kilkaset tysięcy euro. W przyrodzie istnieją bakterie, które są beztlenowcami i niestety żyją też ludzie, którzy są bezmózgowcami - grzmiał Dombrowicz.

Prezydenta zabolało też, że podczas jego przemówienia na otwarciu mistrzostw słychać było na stadionie gwizdy. - Nie chodzi o mnie - tłumaczył. - Ucierpiał prestiż miasta. Co gorsza, może się zdarzyć ktoś w IAAF, np. jakiś przedstawiciel naszych rywali, kto potem ten incydent wykorzysta przeciwko Bydgoszczy, kiedy będziemy się starać o następne imprezy - dodawał prezydent.

Jego zastępca Maciej Grześkowiak próbował rozmawiać z grupą, która wywiesiła transparent: - Nic to nie zmieniło. Szkoda było patrzeć na zwykłych ludzi, którzy przyszli z dziećmi, a potem szybko zmieniali miejsce, bo czuli się niedobrze blisko grupy z transparentami.

Sprawę doniesienia prezydenta Bydgoszczy prokuratura dopiero rozpatrzy. Władze miasta natomiast zapowiadają, że zajmą się Zawiszą i przyszłością piłkarskiej drużyny.

Dombrowicz: - Ci ludzie nie zdają sobie chyba sprawy, że takie działania zagrażają też dyscyplinie, którą popierają. Odbyły się już rozmowy z prezesem Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza. Szkoda, że stowarzyszenie nie potrafi zapanować nad swoimi kibicami. Sam natomiast zapowiadam, że nie będzie nami rządziła grupa łobuzów.

Przypomnijmy, że miasto przekazało kilka tygodni temu 110 tys. zł II-ligowej już teraz drużynie SP Zawisza. Po awansie dało jeszcze 50 tys. zł nagród dla piłkarzy i trenerów.

W tym sezonie zespół będzie rozgrywał swoje mecze na odnowionym Bydgoskim Stadionie Miejskim im. Zdzisława Krzyszkowiaka. Wraca na obiekt przy ul. Gdańskiej po roku gry na TKKF przy ul. Słowiańskiej i boisku Gwiazdy przy ul. Bronikowskiego. - Jeśli choć jedno krzesełko zostanie zniszczone, będzie to koniec gry Zawiszy na Bydgoskim Stadionie Miejskim - kończy Dombrowicz.