Polska wygrała z Japonią, Lozano ubył kłopot

- W formie mamy być za 30 dni, na igrzyskach - mówił przed spotkaniem Raul Lozano. Na razie polscy siatkarze są dalecy od swojej normalnej dyspozycji, ale to wystarczyło, by pokonać Japonię 3:1 i przybliżyć się do awansu do finału Ligi Światowej.
Po pierwszym secie ponad 9 tys. kibiców w łódzkiej hali nie było jednak w zbyt dobrym nastroju. Co prawda nasi sympatycy siatkówki potrafią się bawić nawet wtedy, kiedy ich ulubieńcy przegrywają, ale z silnym z rywalem. Rywal piątkowy zaś grał przeciętnie, mimo to łatwo wygrał w pierwszej partii. Polscy zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby wyszli na boisko słabo rozgrzani. O ich postawie świadczy to, że z 21 punktów sami zdobyli tylko dziesięć - resztę podarowali im przeciwnicy.

Choć argentyński szkoleniowiec tego otwarcie nie mówił, to łódzkie spotkania są sprawdzianem dla Łukasza Żygadły, który rywalizuje z Pawłem Woickim o miano drugiego rozgrywającego reprezentacji. Na początku meczu zawodnik, który w przyszłym sezonie będzie grał w zespole mistrza Włoch Itas Diatec Trentino, sprawiał wrażenie, jakby już pogodził się z tym, że zostanie w Polsce. Nie zmobilizował go nawet transparent "Ziomek na igrzyska", trzymamy przez jego fanów. Wszystko wskazuje, że Lozano ubył jeden kłopot, bo Woicki, który w sobotę ma ślub, ostatnio jest znacznie lepszy.

Po słabym pierwszym secie wszystko wróciło do normy, choć gra polskiej reprezentacji na pewno nie mogła porwać fachowców. Oczywiście spragnieni siatkówki kibice z każdym zdobytym punktem bawili się coraz lepiej, ale na dobrą formę naszych siatkarzy trzeba jeszcze poczekać.

Na szczęście w zespole są Michał Winiarski i Mariusz Wlazły, którzy z akcji na akcję grali lepiej. Pierwszy świetnie przyjmował zagrywkę, sam mocno serwował i był skuteczny w ataku. Wlazły zagrywał mocno (nawet 110 km/h), ale brakowało mu regularności. W ataku był jednak świetny - obaj z Winiarskim mieli 60 proc. skuteczności, co jest znakomitym wynikiem.

Japończycy zaś, którzy przylecieli do Polski bez kilku podstawowych zawodników, wyróżniali się jedynie dobrymi zbiciami z tzw. krótkiej, czyli przez środkowych, i czarnymi getrami do kolan. Im dłużej trwał mecz, tym przewaga Polaków była wyższa. Dobrą zmianę dali Marcin Możdżonek i Michał Bąkiewicz.

Drugi mecz z Japonią w sobotę o godz. 20. W innym spotkaniu naszej grupy Chińczycy pokonali na wyjeździe Egipt 3:0 i tracą do Polski jeden punkt.

Wypowiedzi po meczu:

Raul Lozano: Mecz rozpoczął się wolno, ponieważ wszyscy nasi zawodnicy byli spóźnieni w pierwszym tempie. Być może wszystko spowodowała zbyt długa rozgrzewka, która przedłużyła się poprzez kilkuminutowe przesunięcie rozpoczęcia spotkania. Później gra układała się bardzo dobrze i powinna tak wyglądać od samego początku. Kluczem do zwycięstwa było odrzucenie Japończyków od siatki i gra blokiem. Atakujący japońscy są dobrzy, ale tylko na pojedynczym bloku. Zrealizowaliśmy ten cel.

Łukasz Kadziewicz: Wygraliśmy i to jest najważniejsze. Ten tydzień pracowaliśmy bardzo ciężko i było to widać. Szukamy formy od początku sezonu kadrowego. Chcemy jechać na finały, na olimpiadę, a mecz dzisiejszy jest kolejnym krokiem do tych celów. Trenujemy dwa razy dziennie, więc nie będziemy na razie świeżakami. Jesteśmy jednak w dobrym punkcie przed tymi finałami.

Łukasz Żygadło: Zagrałem spokojnie, ponieważ był to mój pierwszy mecz w podstawowej "szóstce", jednak jestem zadowolony ze swojej postawy. Nie mogę być zadowolony z gry z Łukaszem Kadziewiczem. Nie potrafiliśmy zrozumieć się z "Kadziem" na boisku. Potrzebuje czasu, żeby lepiej zgrać się z chłopakami. Myślę, że tydzień intensywnych zajęć i będzie dobrze. Pracujemy na maksymalnych obciążeniach i to było widać w pierwszym secie, gdzie wolno się rozkręcaliśmy. Z biegiem czasu graliśmy jednak coraz lepiej.

Mariusz Wlazły: Trenujemy ciężko, więc raz jest dobrze raz źle. Dzisiaj było dobrze, jutro może być odwrotnie. Gra nie jest jeszcze poukładana, są elementy nerwowości, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku i nie ma co ukrywać , że jest coraz lepiej. Nie przejmujemy się naszą grą teraz, gdyż pełnię formy mamy uzyskać dopiero za kilka tygodni.

Piotr Gacek: Szkoda tego pierwszego seta, bo oddaliśmy go grając na stojąco. Dobrze, że szybko się odbudowaliśmy i zwyciężyliśmy. Kroczek po kroczku budujemy formę i myślę, że ta "12", która pojedzie na Olimpiadę powalczy o sukces.

Polska - Japonia 3:1 (-21, 23, 18, 18)

Polska: Żygadło 2, Winiarski 15, Pliński 1, Wlazły 17, Świderski 8, Kadziewicz 8, Gacek (libero) oraz Możdżonek 6, Zagumny, Kurek 1, Bąkiewicz , Gierczyński 1

Japonia: Usami 2, Koshikawa 12, Aizawa 6, Yamamoto 12, Fukuzawa 12, Tomimatsu 9, Sakai (libero) oraz Kitajima 1, Tanimura, Shimizu 6