Katastrofa ŁKS w Gutowie

Piłkarze ŁKS nie potrafili wygrać kolejnego sparingu. Co gorsza, znów nie strzelili gola, a stracili aż cztery
Podopieczni Marka Chojnackiego nie mają ostatnio szczęścia do trzecioligowców. Tydzień temu przegrali z Rakowem Częstochowa, a wczoraj zostali rozgromieni przez KSZO Ostrowiec. Rywal łodzian lata świetności ma dawno poza sobą, lecz w Gutowie upokorzył pierwszoligowca. Po przegranej z Rakowem trener ŁKS stwierdził, że nie przykłada znaczenia do wyniku. Po kompromitacji z KSZO usprawiedliwiał swoich podopiecznych intensywnymi treningami. - W tym tygodniu mamy bardzo ciężki mikrocykl, dlatego nie spodziewałem się korzystnego wyniku - wyjaśniał po meczu.

We wczorajszym sparingu łodzianie byli groźni tylko w pierwszych minutach. Później warunki gry dyktowali byli trzecioligowcy. W 18 min - po błędzie testowanego w ŁKS Dejana Ognjanovicia Krystian Konarski przelobował Bogusława Wyparłę, a przed przerwą łódzkiego bramkarza jeszcze pokonał były ełkaesiak Radosław Kardas. Po zmianie stron łodzian dobił testowany przez KSZO napastnik, którego nazwiska nikt z Ostrowca nie chciał zdradzić. Sam zawodnik nie odpowiadał na pytania, jak się nazywa. - Chyba Puchała - żartował Zdzisław Kapka, prezes KSZO.

Na groźne sytuacje ełkaesiaków przyszło czekać aż do ostatnich minut. Najpierw w dogodnej sytuacji chybił Łukasz Galanciak (z MKP Zgierz). Strzelecką niemoc pierwszoligowców najlepiej oddaje to, że jedyny celny strzał na bramkę KSZO oddali dopiero w ostatniej minucie meczu. Zrobił to Adrian Świątek, ale uderzenie było słabe i Tomasz Dymanowski bez problemu złapał piłkę.

W pierwszej połowie na stoperze zagrał Ognjanović. Test reprezentanta Czarnogóry okazał się jednak kompletną klapą. - Zawinił przy pierwszej bramce - oceniał Chojnacki. Szefowie ŁKS będą chyba musieli podpisać kontrakt z Mariuszem Mowlikiem. - Pozostały do uzgodnienia jedynie drobne szczegóły, dlatego jestem optymistą - mówi wychowanek Lecha Poznań.

Mimo zapowiedzi, nie przyjechał Tomasz Moskal, któremu wygasł kontrakt z Górnikiem Zabrze. Jak się okazało, ten doświadczony napastnik negocjuje kontrakt z Odrą Wodzisław. Na razie nie zaakceptował warunków. - Musiałem odmówić ŁKS, bo mam ciekawsze propozycje - wyjaśnia.

Rosną więc szanse Adama Czerkasa, który choć grą nie zachwyca, posiada ogromny atut - nie trzeba za niego płacić. Czerkas ostatnie pół roku był bezrobotny, dlatego musi upłynąć trochę, zanim odzyska formę. Jeśli ten transfer nie wypali, to wariantem rezerwowym jest Dariusz Kudyba z IV-ligowego Bałtyku Gdynia.

Po zmianie stron trener Chojnacki testował kolejnych nowych graczy. Wśród nich był m.in. bramkarz Mateusz Imianowski (z Wierzycy Pelplin), Mateusz Stąporski (z PGE GKS Bełchatów) i Damian Staniszewski (z Wisły Płock). Kandydaci na ełkaesiaków sprawiali jednak wrażenie wyraźnie zagubionych, popełniali mnóstwo błędów. - Nikt mnie nie zachwycił - podsumował ich występ Chojnacki.

- Sparing na pewno był interesujący - uważa Zdzisław Leszczyński, który nadal nie podpisał nowego kontraktu. - Poziom może nie był najwyższy, ale trudno tego oczekiwać na tym etapie przygotowań. Liczyła się sama możliwość gry. Do wyniku nie przywiązywałbym wagi.

Kolejnym piłkarzem, który ma przyjechać na testy, jest Jakub Biskup, pomocnik Odry. - Z powodzeniem może zagrać na prawej i lewej stronie boiska - mówi jego menedżer Daniel Weber.

We wczorajszym meczu trener Chojnacki nie mógł skorzystać z Arkadiusza Mysony i Sebastiana Mili. Pierwszy jest bardzo bliski przejścia do Lechii Gdańsk, a Mila wciąż odczuwa skutki niedawno przebytej anginy.

Dziś łodzianie rozegrają mecz towarzyski z polonijną drużyną Polonii Falcon z New Britain, która od poniedziałku przebywa w Łodzi.

ŁKS - KSZO Ostrowiec 0:4 (0:2)

Gole: Kanarski 18, Kardas 36., Puchała 80., 84.

ŁKS: I połowa - Wyparło - Freidgeimas, Ognjanović, Adamski, Woźniczka - Vagner, Kaszczelan, Haliti, Papsys - Czerkas, Kujawa; II połowa - Imianowski - Potocki, Gieraga, Leszczyński, Mordzakowski - Asaad, Galanciak, Vayer, Stąporowski - Kudyba, Matulevicius oraz Staniszewski.