Sport.pl

Koszykarze w podróży, czyli Madryt, zima i Messi

30 godzin trwała podróż reprezentacji koszykarzy z Pruszkowa do Rosario. Przez lotniska w Warszawie, Madrycie i Buenos Aires, kadra dotarła na miejsce, w którym Argentyńczycy, mistrzowie olimpijscy, zainaugurują przygotowania do igrzysk w Pekinie.
Po męczącej podróży, która obejmowała jednak także wieczorny spacer i kolację w gorącym Madrycie, koszykarzy przywitała w Buenos Aires argentyńska zima (pochmurne niebo i temperatura nieco ponad 10 stopni Celsjusza) oraz... Leo Messi. Gwiazdor Barcelony i piłkarskiej reprezentacji Argentyny, na lotnisku w stolicy swojego kraju, do odprawy paszportowej przedzierał się przez kolejkę innych pasażerów. Większość z nich prosiła Messiego o zdjęcie, a jeden z najlepszych piłkarzy świata rzadko odmawiał.

Na lotnisku koszykarze wsiedli do autokaru, który był miłą odmianą po kilkunastu godzinach lotu ze zgiętymi nogami. Piętrowy pojazd, z wygodnymi, szerokimi i rozkładanymi fotelami, telewizorami i toaletą, w 4,5 godziny przewiózł kadrę do hotelu Riviera w Rosario. Przed wejściem koszykarzy przywitała nawet fanka z szalikiem Polski. Konkretnie: reprezentacji siatkarskiej, zapewne pozostałości po obecności siatkarzy na meczach Ligi Światowej. Autobus koszykarzy zaparkował za podobnym zespołu argentyńskiego, na którym naklejone jest zdjęcie zwycięzców igrzysk w Atenach.

Spotkanie z Argentyną w Rosario odbędzie się 9 lipca o godz. 22 czasu miejscowego (w Polsce będzie to 3 w nocy). Po tym spotkaniu Polacy przenoszą się do Buenos Aires, gdzie wezmą udział w dwudniowym turnieju rozgrywanym systemem identycznym jak Final Four Euroligi. 12 lipca rywalem Polski będzie Urugwaj, a w drugiej parze Argentyna zagra z Meksykiem. Dzień później odbędą się mecze o pierwsze i trzecie miejsce.

10 dni, w tym dwa w podróży (w sumie ok. 30 tys. kilometrów), a tylko trzy mecze. Czy to dobry sposób przygotowań? - Nie jestem z tego zadowolony, ale co możemy zrobić? - kręcił głową selekcjoner Muli Katzurin, który podpisując kontrakt z PZKosz przejął zaplanowany na 2008 rok program przygotowań. - Większość zespołów miała już zajęte terminy, niemal wszyscy poza nami przygotowują się w tym sezonie do meczów o punkty, więc my gramy tam, gdzie możemy.

Katzurin w Argentynie będzie miał do dyspozycji 11 zawodników. Kontuzje wyeliminowały Adama Wójcika i Roberta Witkę. Z przyczyn osobistych wolne dostał Michał Ignerski, a wcześniej selekcjoner zrezygnował z Pawła Mroza, Radosława Hyżego oraz Michała Chylińskiego. Do kadry dołączył środkowy Szymon Szewczyk, ale na tej pozycji Katzurin będzie miał jeszcze tylko Adama Łapetę - 21-letniego zawodnika, który w reprezentacji zagrał dopiero dwa mecze. Na dodatek Łapeta podczas treningów w Pruszkowie doznał kontuzji uda po zderzeniu z Szewczykiem i przez dwa ostatnie pobytu w Pruszkowie nie trenował. Ale podczas prezentowania opuchlizny kolana (krwiak schodzi w dół) był dobrej myśli. - Uśmiecham się, bo wiem, że środkowych jest mniej, więc pewnie pogram więcej - mówił.

Czy Katzurin rozważał powołanie jakiegoś środkowego, który dopełniłby dwunastkę i wzmocnił zespół pod koszem? - Tak, ale w Polsce niemożliwe jest powołanie kogoś w ciągu dwóch dni - stwierdził Izraelczyk. - To duży kraj, zawodnicy są na wakacjach - tłumaczył.

- Moim problemem nie jest brak wysokich na takim wyjeździe, tylko niepewność. Nie wiem kto z wysokich dołączy do zespołu w najbliższym czasie - mówi selekcjoner. - Witka jest kontuzjowany. Czy się wyleczy? Nie wiem. W związku mówią mi, że Marcin Gortat przyjedzie. Ale jak pytam czy ktoś mi to zagwarantuje, to nic nie słyszę - dodał Katzurin. - Jedziemy więc w takim ustawieniu, a przed meczami z Bułgarią na pewno dołączy do nas Robert Tomaszek, którego powołałem - zakończył Izraelczyk.

Polska w tym sezonie reprezentacyjnym nie gra żadnych spotkań o punkty. Jako gospodarz przyszłorocznych mistrzostw Europy nie musi brać udziału w eliminacjach.