Niecodzienny rzut karny na sparingu Ruchu

Po sobotnim sparingu z czeskim FC Hlucin trenerzy niebieskich podziękowali kilku testowanym zawodnikom. Sam zrezygnował przymierzany do Ruchu Łukasz Surma.
Były piłkarz chorzowskiej drużyny, który grał ostatnio w Izraelu prawie dwa tygodnie trzymał w niepewności działaczy i trenerów niebieskich. W sobotę wreszcie się określił i stwierdził, że na Cichej grać nie będzie. - Ponoć wybiera się do Austrii - stwierdził tylko dyrektor Mirosław Mosór. A jeszcze kilka dni temu Surma mówił, że chce grać blisko rodzinnego Krakowa.

Niebieskiej koszulki nie założy też Jaroslav Machovec. Słowak z Nitry nie potwierdził formy i umiejętności, które prezentował jeszcze w maju, gdy zagrał w sparingu z Polonią Bytom. - Zawodników o takich samych umiejętnościach mamy już w kadrze - ocenił trener Duszan Radolsky.

Kontraktu nie podpisze również testowany Damian Misan z Miedzi Legnica. - Będziemy go mieli na oku, ale teraz umowy nie podpiszemy - mówił Mosór. - Był z nami przez kilka dni, miał okazję poznać klub, szatnie, kolegów - jednym słowem drużynę z ekstraklasy. To na pewno nie był dla niego stracony czas - dodał Radolsky.

Testy oblał też bramkarz Warty Poznań Tomasz Grabowski. - Pewnie, że chciałbym zagrać w takim klubie jak Ruch - wzdychał Grabowski, a w tym momencie tuż przy stadionowym płocie rozstrzygała się jego przyszłość. Radolsky, Mosór i przede wszystkim Ryszard Kołodziejczyk, trener bramkarzy zgodnie stwierdzili, że "nie teraz". - Będziemy jeszcze szukać młodego, utalentowanego bramkarza do Młodej Ekstraklasy - zapowiedział Radolsky.

Na razie w Chorzowie nie ma bowiem Matko Perdijicia, który ma szansę na kontrakt w Górniku Łęczna. Działacze szukają też nowych klubów Radosławowi Mikołajkowi, Grzegorzowi Domżalskiemu i Jovanowi Ninkoviciovi. Serb jest przymierzany do klubu ze słowackiej Trnavy.

Sparing z drużyną z Hlucina był pierwszym meczem w okresie przygotowawczym, w którym trenerzy mogli postawić na wracających do zdrowia po kontuzjach Marcina Nowackiego i Gabora Strakę - obaj biegali po boisku niewiele ponad 20 minut. - Na razie nie stać mnie jeszcze na grę w całym meczu, ale z każdym dniem powinno być lepiej - ocenił Nowacki.

Spotkanie z czeskim drugoligowcem przyjdzie pewnie historii klubu z powodu rzutu karnego. Jedenastkę wykonywał Grzegorz Baran, strzelił mocno, ale Michał Kosmal odbił piłkę, po chwili poprawił Łukasz Janoszka, ale Kosmal niczym człowiek-pająk wybił i ten strzał. Jeszcze raz strzelił Baran i jeszcze odbił Kosmal!!! Ambitny Słowak nie dał rady w czwartej próbie - pokonał dopiero Marcin Sobczak, a obrońcy Hlucina cały czas spali.... - Może i na raty, ale ważne, że jednak wpadło. Skuteczność niech przyjdzie na mecze w lidze - mówił Janoszka, który też strzelił bramkę na raty, bo dobijając piłkę głową po własnym uderzeniu w poprzeczkę. - Takiego karnego jak żyje jeszcze nie widziałem. Grzesiek chyba się wyleczył ze strzelania jedenastek - komentował Rafał Grodzicki - stoper, który sprawdził się na pozycji defensywnego pomocnika. - Kilka spotkań w życiu już na tej pozycji zaliczyłem. Myślę, że mogę podołać temu zadaniu. Nie lubię wybijać piłki na oślep, zawsze staram się znaleźć lepiej ustawionego kolegę, a to przecież w grze pomocnika bardzo ważne - mówił. Z Hlucinem zagrali też Pavol Balaz i Maciej Sadlok, których menedżerowie wciąż kuszą kontraktami w lidze angielskiej. - Naprawdę nic nowego nie wiem. Na dziś jestem w Ruchu - rozłożył ręce słowacki lewoskrzydłowy. Zaraz po meczu piłkarze niebieskich przenieśli się do Rudy Śląskiej - gdzie wzięli udział w prezentacji zespołu. Warto dodać, że festyn zorganizowali - z pomocą miasta - sami kibice.

Ruch Chorzów 3 (0)

FC Hlucin 1 (0)

Bramki: 1:0 Sobczak (48.), 2:0 Janoszka (59.), Sadlok 3:0 (66.), 3:1 Sadlok (87.)

Ruch: Struski - Jakubowski, Baran, Golem, Nykiel - Sobczak, Sadlok, Grodzicki, Janoszka - Misan, Machovec.

Po przerwie grali: Grabowski - Nykiel, Golem, Baran (66. Nowacki), Brzyski - Sobczak (66. Straka), Zając, Sadlok, Balaz - Janoszka, Machovec.