Sport.pl

Igrzyska bez łódzkich pływaków

Aleksandra Urbańczyk, Mateusz Matczak i Marcin Babuchowski nie zakwalifikowali się na igrzyska olimpijskie w Pekinie. - To nasza porażka - uważa trener łódzkich pływaków Marek Młynarczyk
Ostatnią szansą na uzyskanie minimów był Trójmecz Czechy - Polska - Ukraina rozegrany ponad tydzień temu w Pradze. Jednak ani Urbańczyk, ani Matczak i Babuchowski nie wygrali z czasem. Dlaczego? - Przyczyn jest dużo - tłumaczy Młynarczyk. - Zaczynając od spraw czysto sportowych, a kończąc na organizacyjnych. Byliśmy tak zwaną kadrą B, której nie pozwolono wyjechać na obóz przygotowawczy do Słowenii, gdzie mielibyśmy szansę potrenować na odkrytym basenie. Później planowany był start na zawodach w Rzymie, gdzie spotkalibyśmy się ze światową czołówką. Ścigając się z najlepszymi nasze czasy na pewno byłyby lepsze od tych, jakie uzyskaliśmy na przykład w Wiedniu.

Warto przypomnieć, że podczas mityngu w Austrii podopieczni Młynarczyka rywalizowali z siedmioletnimi dziećmi. - Można powiedzieć, że ścigaliśmy się z sami ze sobą. Nie było praktycznie żadnej konkurencji - mówi Urbańczyk z Trójki.

Młynarczyk: - To kolejna dziwna sytuacja, bo przed wyjazdem zapewniano nas w Polskim Związku Pływackim, że w Wiedniu wystąpią ciekawi w miarę równorzędni zawodnicy.

Trzeba jednak przyznać, że brak kwalifikacji olimpijskiej dla takich zawodników jak Urbańczyk czy Matczak jest porażką. Tym bardziej że 19-letni łodzianin w ubiegłym roku uzyskał minimum na 400 m st. zmiennym (4,18.40). W tym roku wystarczyło ten czas powtórzyć. - Po Mateuszu spodziewałem się znacznie lepszego wyniku - uważa Młynarczyk. - Myślę, że gdyby lepiej przyłożył się do treningów podczas ostatniego zgrupowania, mógłby się teraz cieszyć z bycia olimpijczykiem. Teraz przed nim bardzo ważny okres. Musi przemyśleć parę spraw i zastanowić się, co tak naprawdę chce osiągnąć w pływaniu. Jest w trudnym wieku dla sportowca, czasami treningi schodzą na dalszy plan.

Z kolei Urbańczyk po raz drugi nie zakwalifikowała się na igrzyska. Cztery lata temu walczyła o występ w Atenach mając 17 lat. - Ola zawsze miała problemy ze startami na długich basenach - tłumaczy szkoleniowiec Trójki. - Podobnie było na ostatnich dwóch mityngach, kiedy zaczęła bardzo mocno, a później brakowało sił. Nie wiem, może trzeba będzie się skupić tylko na występach na 25-metrowych pływalniach [Urbańczyk była razy mistrzynią Europy na krótkim basenie - przyp. red.]. Tam przecież czuje się najlepiej. Ale nie można mieć do niej większych pretensji, bo ostatnio trenowała bardzo sumiennie. Oczywiście to, że żaden z moich podopiecznych nie zakwalifikował się na igrzyska, to po części także moja wina. W końcu przygotowywali się pod moim okiem.