Elmar Lesch wygrał zawody Pucharu Świata

Jeździectwo. W Strzegomiu zakończyła się największa impreza jeździecka w tej części Europy - zawody z cyklu Pucharu Świata WKKW, w których Niemiec Elmar Lesch zdobył najniższą liczbę punktów karnych - 64,2. Za nim uplasował się Dirk Schrade, trzecia była Sara Algotsson. Jeden z koni zginął wczoraj na parkurze.
Zwycięzca, 45-letni Lesch, przez lata uprawiał skoki; dopiero od niedawna jest zawodnikiem startującym we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. To doświadczenie widać było podczas strzegomskich zawodów: najsłabiej poszło mu ujeżdżenie, lepiej kros, ale zupełnie bezbłędnie pokonał właśnie parkur. W finale zebrał najmniej punktów karnych; wygrał w duecie z Finch Hatton TS F, czternastoletnim koniem rasy trakeńskiej.

Z kolei Dirk Schrade, który zakończył zawody na drugim miejscu, najlepszy był w krosie, ale stracił w skokach. Ostatecznie z 67,7 pkt zdobył na koniu Sindy drugą lokatę. Szwedka Sara Algotsson (siostra Lindy Algotsson, zwyciężczyni pierwszej edycji strzegomskich zawodów) na Robin des Bois zajęła trzecie miejsce (74,4 pkt).

Wśród Polaków najlepszy był Piotr Piasecki - zajął siódmą lokatę. Artur Społowicz, który wystartuje na olimpiadzie w Pekinie, w sobotę zrezygnował z dalszego udziału w zawodach. Podczas pucharowego krosu sędzia niesłusznie zatrzymał go na torze. Pomylił go z jadącym wcześniej Pawłem Warszawskim, którego chciał wyłączyć z konkursu za trzecią odmowę pokonania przeszkody.

Strzegomskie zawody są jedynymi w Polsce w cyklu rozgrywek Pucharu Świata, który składa się z kilkunastu konkursów kwalifikacyjnych rozgrywanych w różnych krajach (finał odbędzie się we wrześniu we francuskim Deauville). Gwiazda tegorocznych zawodów, Andrew Hoy z Australii, najbardziej utytułowany zawodnik WKKW na świecie i po raz pierwszy gość w Strzegomiu, nie wystartował w pucharowych rozgrywkach. Pojechał w międzynarodowym konkursie CCI * * *, w którym zajął trzecie miejsce.

Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego jest najbardziej wymagającą olimpijską dyscypliną jeździecką. Podczas trzech kolejnych dni zawodnicy na tym samym koniu rywalizują w trzech odmiennych próbach: ujeżdżeniu, krosie i na parkurze. Zwycięża ten, kto we wszystkich trzech próbach zbierze najmniej punktów karnych przyznawanych m.in. za odmowę skoku, upadek, ominięcie przeszkód czy przekroczenie wyznaczonego czasu (np. czterokilometrowy kros trzeba pokonać w siedem minut, każda sekunda spóźnienia kosztuje 0,4 pkt).

Na tegoroczną szóstą edycję Toyota Hilux Horse Trials przyjechało do Strzegomia 130 zawodników z całego świata oraz 200 koni.

- Najczęściej są to folbluty lub szlachetna półkrew warte kilkaset tysięcy złotych - mówi Ewa Pogodzińska, rzeczniczka zawodów.

Niestety, jeden z koni zginął w niedzielę. Autorytet dosiadany przez Krzysztofa Jawida złamał kręgosłup podczas parkuru, kiedy zahaczył o jedną z przeszkód. Pechowo zakończyła się impreza również dla Czecha: Iri Cipra podczas krosowej rozgrzewki spadł z konia i z podejrzeniem urazu kręgosłupa trafił do wrocławskiej kliniki neurochirurgii. Jego stan jest stabilny.

Bob wygrał, Grubianin uciekł

Bob z SK Rzeczna dosiadamy przez Patrycję Szczepańską wygrał wczoraj na Partynicach podczas gonitwy o nagrodę prezydenta Wrocławia.

Gdyby trzymać się statystyk, to właśnie Boba należało wczoraj obstawić. Był jedynym gniadoszem o imieniu zaczynającym się na literę B. Historia pokazuje, że dotąd w tej gonitwie najczęściej, aż 16 razy, zwyciężały konie gniade. Najczęściej też triumfowały konie na B. W ubiegłym roku wygrał gniady Babilon, również z Rzecznej. W wyścigu o nagrodę prezydenta Wrocławia startują trzyletnie ogiery szlachetnej półkrwi pierwszej grupy, czyli takie, które mają już na koncie przynajmniej jedno zwycięstwo.

- Gonitwa prezydencka to prestiżowa przymiarka dla trzylatków przed wrześniowym derby - mówi Monika Słowik, szefowa Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych.

Na dystansie 2400 metrów miało pobiec siedem koni, ale jeden został wykluczony na samym początku: Grubianin z SK Ochaby na starcie zrzucił jeźdźca, przeskoczył ogrodzenie i uciekł na oczach zdumionej publiczności. Wczorajsza niedziela była ostatnim dniem sezonu wiosennego; kolejne wyścigi za miesiąc.