Sport.pl

Młode Orły '91 atakują

Już raz byli mistrzami Polski i chcą znów przeżyć te emocje. Juniorzy młodsi Wisły Płock, popularne Młode Orły '91, właśnie w pobitym polu zostawili słynną Wisłę Kraków. Teraz czeka ich pojedynek z Amicą Wronki. - Chłopcy mnie uspokajają i obiecują, że tanio skóry nie sprzedadzą, bo interesuje ich finał - mówi trener Zbigniew Mierzyński
Do pełni szczęścia młodym piłkarzom pozostało tak niewiele. - Właściwie wygrana z Amicą dałaby nam półfinał - wyjaśnia Mierzyński. - Gorzej, że to od początku rozgrywek główny faworyt do tytułu.

Płocczanie zdają się tym nie przejmować. Żeby dojść do tego etapu, musieli najpierw wygrać rozgrywki ligowe na Mazowszu. Gdy ten cel w cuglach zrealizowali, znaleźli się w szesnastce, która rozpoczęła systemem pucharowym walkę o złoto. W pierwszej rundzie nafciarze trafili na Wisłę Kraków. Biorąc pod uwagę tradycję, rywal najcięższy z możliwych. Bo krakowianie od lat słyną z doskonałej pracy z młodzieżą. - Co pomyślałem, jak poznaliśmy wynik losowania? Ech, że chcielibyśmy lżejszego przeciwnika - śmieje się Zbigniew Mierzyński.

Ale Wisła nie była Wiśle obca. Młode Orły, właściwie odkąd powstały, startują w licznych turniejach i chyba nie ma w Polsce drużyny, z którą by już nie grali. Z krakowianami zetknęli się już kilka lat temu na turnieju halowym, który zresztą odbył się w Płocku. - A ja i tak uważałem, że los nie był łaskawy dla nas, bo zwycięzca dwumeczu miał trafić na kogoś z pary GKS Katowice - Amica Wronki - dodaje trener. Jego zawodnikom było jednak wszystko jedno. Mamy zagrać z Wisłą? To zagramy z Wisłą. Pierwszy mecz, który odbył się w Płocku, był popisem nafciarzy. Co prawda do przerwy bezbramkowo remisowali, ale później całkowicie przejęli inicjatywę na boisku. Festiwal strzelecki zaczął się od dośrodkowania Dawina Skrzyneckiego, po którym obrońca gości głową wpakował piłkę do własnej bramki. Na 2:0 podwyższył Piotr Paczkowski, a wynik ustalił Jakub Kustra. - Po pierwszej połowie wiedzieli już, że diabeł nie taki straszny. Wyszli na boisko na luzie i pokazali wszystko, czego przez osiem lat wspólnej pracy ze mną się nauczyli. Nie mogli też zawieść kibiców i klubu. Grali przecież na głównym boisku stadionu przy ul. Łukasiewicza - podkreśla Zbigniew Mierzyński.

Goście odgrażali się, że w rewanżu wybiją piłkę płocczanom z głowy. A tym wszystko i wszyscy chcieli pomóc. Klub ciągle narzekający na brak pieniędzy postanowił zespół wysłać na mecz dzień wcześniej, żeby chłopcy zdążyli wypocząć po długiej podróży. Opłaciło się, a i starcie ułożyło się właściwie od początku po myśli naszych zawodników. Już w 24. min na prowadzenie płocką Wisłę wyprowadził po prostopadłym podaniu Jakub Kustra. I, jak się później okazało, wynik już nie uległ zmianie, choć było jeszcze kilka okazji do jego podwyższenia. Mierzyński: - Oni mieli tylko jedną okazję do wyrównania, więc można powiedzieć, że kontrolowaliśmy przebieg meczu, który toczył się głównie w środkowej strefie boiska. Po prostu dużo było walki.

I stało się. W niedzielę o godz. 18 znów na głównym boisku Wisły Młode Orły '91 zmierzą się w pierwszym meczu ćwierćfinału MP z Amicą. - Chłopcy wiedzą, że to bardzo solidny zespół i że będą musieli się wznieść na wyżyny, jeśli chcą osiągnąć dobry wynik. Tym bardziej że Amica pokonała gładko GKS - 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. Zespół z Wronek to słynna Szkoła Mistrzostwa Sportowego, która działa od wielu lat. W ich wypadku można mówić o bardziej niż porządnej selekcji. A my? Tanio skóry nie sprzedamy. Naszym celem jest awans do finału, w którym o tytuł będą grać cztery najlepsze w Polsce drużyny.

Już raz w 2005 roku zdobyli nieoficjalne mistrzostwo Polski, zwyciężając turniej Nike Cup. To dzięki niemu wystartowali w mistrzostwach Europy, które odbyły się w Pradze. Tam na 22 zespoły zajęli siódme miejsce, po niezasłużonej i pechowej porażce ze Szwajcarią. Wcześniej i później właściwie nie zdarzyło się, żeby startowali w imprezie co najmniej ogólnopolskiej i zajęli miejsce gorsze niż czwarte. - I właśnie to mi chłopcy teraz przypominają na pocieszenie przed starciem z Amicą - śmieje się Mierzyński, który już może być dumny z podopiecznych. Bramkarz Łukasz Skowron i Damian Łazicki to w zasadzie etatowi kadrowicze. A i reszta nie zamierza kolegom ustąpić pola. Zwłaszcza w starciu z Amicą.