Zawisza wskoczył w profesjonalizm

Po wygraniu meczu barażowego w Leśnicy piłkarze Zawiszy w klasztorze na górze św. Anny dziękowali opatrzności za upragniony awans. Pomoc niebios potrzebna będzie także bydgoszczanom w II lidze


Sezon 2007/2008 był dla piłkarzy Zawiszy jak piękny sen. Tylko jedna porażka w rozgrywkach IV ligi, wygrane baraże i upragniony awans.

Jeszcze dziewięć miesięcy temu nowa II liga była dla bydgoszczan tylko marzeniem. Trenerzy i piłkarze mieli jednak zrobić wszystko, by się ono spełniło. Początek nie był zbyt obiecujący. Drużyna co prawda nie przegrywała, ale też nie zawsze potrafiła pokonać rywala. Remis tymczasem oznaczał stratę dwóch punktów. Tłumaczenia były różne. Najczęściej mówiło się o braku szczęścia i fatalnej murawie boiska przy ul. Słowiańskiej, które sprzyjało drużynom nastawionym na obronę. Finał był tego taki, że jesienią Zawiszę wyprzedził nie tylko największy konkurent do awansu Olimpia Grudziądz, ale też lokalny rywal Chemik/Budstol.

Zimą zrobiono wszystko, by ta sytuacja uległa zmianie. Zespół pojechał na obóz do Szklarskiej Poręby. W IV lidze na taki luksus mógł obok bydgoszczan pozwolić sobie tylko klub z Grudziądza. Poza tym drużyna przeniosła się ze Wzgórza Wolności na Miedzyń. Boisko Gwiazdy od lat uważane jest za najlepsze w mieście i cała runda wiosenna to właściwie potwierdziła. Już nikt w Zawiszy nie narzekał na warunki, w jakich przyszło mu grać.

Przełomem okazało się spotkanie w Grudziądzu. Wiadomo było, że porażka z Olimpią zmniejszy szanse na awans. Na szczęście skończyło się na remisie 2:2, co - jak później się okazało - stało się kluczem do końcowego sukcesu (w Bydgoszczy było 0:0).

Pojedynek w Grudziądzu pozwolił także na wyselekcjonowanie optymalnej jedenastki. Słabiej zagrał tam bramkarz Artur Gajewski. Jesienią był pewniakiem w składzie. Niestety, oprócz świetnych interwencji zdarzały mu się także wpadki (np. w meczu z Chemikiem/Budstolem). Trener Tworek zdecydował się dać szansę rezerwowemu Maciejowi Kowalskiemu, a ten bronił tak dobrze, że Gajewski już do końca rundy spotkania oglądał z ławki.

Znaczną zniżkę formy zanotował też Abraham Loliga. Jesienią to on był motorem napędowym Zawiszy. Wiosną tylko momentami nawiązywał do dawnej dyspozycji. Jego rolę z powodzeniem przejął Szymon Maziarz, który stał się prawdziwym liderem. Objawieniem rundy rewanżowej okazał się 20-letni pomocnik Arkadiusz Kozłowski. Jego gole nieraz przesądzały o wygranej drużyny.

O tym, co było, powoli jednak się zapomina. Kibiców interesuje przyszłość. Ona, niestety, w dużej mierze wiąże się z pieniędzmi. Wiadomo, że w minionym sezonie budżet klubu wynosił prawie 800 tys. złotych. Aby walczyć z powodzeniem w II lidze, trzeba zebrać znacznie więcej.

- Mamy świadomość tego, że potrzebne będą trzy miliony złotych. Wiem, że to sporo pieniędzy, ale już czynimy starania, aby taką kwotę zebrać - zapowiada Bogdan Pultyn, prezes SP Zawisza. Pomoc w poszukiwaniu sponsorów deklaruje też miasto.

Na razie nikt nie wie, w jakim składzie do rozgrywek przystąpią bydgoszczanie. Kompletowanie zespołu rozpoczęto od sztabu szkoleniowego, w którym nie zajdą zmiany. Nadal drużynę prowadzić ma Piotr Tworek. Odbyły się już wstępne rozmowy z piłkarzami i większość zadeklarowała chęć pozostania nad Brdą.

- Oczywiście muszą być spełnione określone warunki, ale jestem dobrej myśli. Ja osobiście chciałbym nadal grać dla Zawiszy - deklaruje Marcin Łukaszewski, kapitan drużyny.

Konieczne będą też wzmocnienia. Na pewno na pozycji prawego obrońcy. W tym roku grał na niej Marcin Kozłowski, ale już wiadomo, że wróci on do pomocy i w defensywie zrobi się luka. Niezbędne też wydaje się ściągnięcie kogoś do środka pola i ataku. Na tym poziomie jednak zawodnicy do tanich już nie należą.

- II liga to zupełnie inna bajka niż ta w której do tej pory byliśmy. Teraz dopiero rozpoczyna się zabawa z profesjonalną piłką - dodaje Łukaszewski.





Bramki dla Zawiszy (razem z barażami)

Bajera 12, A. Kozłowski 11, Barlik 9, Maziarz 7, Łukaszewski 6, Dah, Loliga po 5, Cielasiński 3, M. Kozłowski, Delekta, Chachuła, Szal po 2, Cuper, Ettinger, Szczepan, Babiarz po 1.





Trener ocenia zespół

Bramkarze: Artur Gajewski, Maciej Kowalski

Piotr Tworek: - Obaj nie zawiedli. To zupełnie inne typy osobowości. Maciej jest bardziej dynamiczny, żyje w bramce. Artur jest stonowany, spokojny, czasem może nawet aż za spokojny. Jeśli obaj będą chcieli zostać, to myślę, że na tej pozycji nie będą potrzebne wzmocnienia.

Obrońcy: Marcin Łukaszewski, Robert Tomczak, Damian Cuper, Marcin Kozłowski, Damian Krawczyński, Krzysztof Suchecki, Paweł Ettinger

Piotr Tworek: - Marcin i Robert to prawdziwe ostoje defensywy. Ich doświadczenie sprawiło, że mogliśmy być spokojni o tyły. To, że straciliśmy tak mało bramek, to w dużej mierze ich zasługa. Z konieczności, bo jest juniorem, grał Damian Cuper, ale trzeba przyznać, że nie zawodził podobnie jak Marcin Kozłowski, który wyjątkowo występował jako obrońca.

Pomocnicy: Mariusz Sobolewski, Szymon Maziarz, Tomasz Szczepan, Arkadiusz Kozłowski, Grzegorz Brzeziński, Abraham Loliga, Artur Cielasiński, Adam Wiśniewski, Mateusz Chachuła, Przemysław Janiszewski.

Piotr Tworek: - Mariusz Sobolewski to człowiek od czarnej roboty. Dzięki temu więcej pola do popisu mieli ofensywni pomocnicy. Jesienią świetnie grał Abraham, jednak wiosną nie był już w takiej dyspozycji. Na szczęście z powodzeniem zastąpił go Szymon Maziarz. On był centralną postacią drużyny. Nierówno grał Tomek Szczepan, ale on miał długą przerwę i potrzebował czasu, by wejść w grę. Niesamowite wręcz postępy poczynili Arek Kozłowski i Grzegorz Brzeziński. Będziemy mieć z nich wiele pożytku. Reszta młodzieży musi się jeszcze trochę uczyć.

Napastnicy: Piotr Bajera, Valentin Dah, Roger Babiarz, Mariusz Barlik.

Piotr Tworek: - Piotr i Valentin doskonale się uzupełniali. Właśnie na takiej współpracy tej dwójki mi zależało. Mieli ze sobą bardzo dobry kontakt. Trochę zawiódł Roger, który dopiero pod koniec złapał odpowiednią formę. Mariuszowi w grze przeszkodziła natomiast poważna kontuzja.