Jerzy Dudek puszcza bramki, a potem je strzela

Jerzy Dudek w ciągu 20 minut puścił cztery gole, potem w ciągu 120 sekund dwa razy pokonał bramkarza. To mogło się zdarzyć tylko w Knurowie.
To już kolejne takie spotkanie, które w Knurowie organizują bracia Jerzy i Dariusz Dudkowie. Tym razem nie było gwiazd z zagranicy, której honor uratował Jordi Codina ("dla Jurka specjalnie przerwałem swoje wakacje"), trzeci golkiper Realu Madryt. Nie zabrakło natomiast gwiazd polskiej piłki, wbrew zapowiedziom sceptyków pojawili się nawet dwaj uczestnicy mistrzostw Europy. Jacek Krzynówek i Tomasz Saganowski wizytę na Śląsku rozpoczęli od zjazdu do kopalni Knurów. Był tam także Codina. - Zjechałem tam pierwszy i ostatni raz. Wolę być piłkarzem - kiwał głową Hiszpan.

Dudkowie swoich przyjaciół witali przed meczem szalikami i figurkami św. Barbary. Kiedy pojawił się znany bokser z Knurowa Jerzy Gilewski, Jerzy Dudek zaczął pokaz bokserskiego tańca w ringu.

Gwiazdą meczu był nieoczekiwanie... Włoch Paolo Cozza, znany z telewizyjnych programów rozrywkowych. Jego pojedynki z Codiną spiker uznał za przedsmak wieczornego meczu półfinałowego. - Z Hiszpanami wygramy! - krzyczał do widzów rozentuzjazmowany Cozza. - Ale najważniejsze, żeby dokopać Niemcom - zgryźliwie dorzucił.

Dudek po 20 minutach dał szansę gry zmiennikowi, sam puścił wcześniej cztery gole. Do przerwy padło aż dziewięć bramek, cztery z sześciu dla swojej drużyny strzelił Piotr Rocki. - Lubię strzelać, także na takich festynach - wyznał piłkarz, który zdawał się mieć niespożyte siły.

A Dudek odniósł się do liczby bramek. - Żaden bukmacher nie zdecydował się obstawiać wyniku tego meczu. To jest piękne. Im więcej tych goli, tym lepiej - cieszył się Jerzy Dudek.

W drugiej połowie gole padały nadal. Na boisku szaleli trenerzy - Jan Urban (prosto z Euro) oraz Marcin Brosz. Szkoleniowiec Podbeskidzia był maszyną napędową swego zespołu w II połowie. Biali szybko odrobili trzybramkową stratę i doprowadzili do remisu (6:6). Największa euforia na knurowskim stadionie wybuchła w końcówce. Do ataku niespodziewanie ruszył Jerzy Dudek i w ciągu dwóch minut strzelił dwa gole. Wykonał fikołka i odebrał dziesiątki uścisków i gratulacji. A Cozza nadal szalał przy mikrofonie. - Ja już teraz głównie myślę o Euro 2012. Naprawdę liczę na te autostrady - uśmiechnął się Włoch.

Biali - Niebiescy 8:6 (3:6)

Bramki: Rocki 4, Woś, D. Dudek - dla Niebieskich; Majewski 3, J. Dudek 2, Kryszałowicz, Kępiński, Mila - dla Białych

Biali: Jerzy Dudek - Tomasz Rząsa, Marcin Baszczyński, Kamil Kosowski, Jan Kępiński, Mariusz Czerkawski, Sebastian Mila, Jacek Krzynówek, Radosław Gilewicz, Marek Saganowski, Paweł Kryszałowicz, Dariusz Dajek, Waldemar Pindur, Marcin Brosz, Radosław Majewski, Jacek Bazan, Artur Olech.

Niebiescy: Jordi Codina - Dariusz Dudek, Wojciech Szala, Piotr Szymiczek, Wojciech Grzyb, Jan Woś, Piotr Rocki, Jacek Magiera, Paolo Cozza, Jan Urban, Tomasz Kiełbowicz, Krzysztof Pilarz, Władysław Szyngiera, Rafał Patyra, Adam Augustowski, Roman Mączka.