Wielka szkoda

Piłkarze Izolatora Boguchwała nie wykorzystali szansy na grę w nowej drugiej lidze. W rewanżowym spotkaniu barażowym boguchwalanie wygrali 3:2, ale w dwumeczu lepsze było Ponidzie Nida Pińczów
Gracze Izolatora zaraz po pierwszym gwizdku ruszyli do odrabiania strat z pierwszego, przegranego 0:1, spotkania. Początkowo jednak akcje gospodarzy nie miały wykończenia. Było tak do 11. minuty. Wtedy piłkę w pole karne wrzucił Jarosław Kuter, a lot futbolówki przeciął obrońca przyjezdnych Marcin Karpiński, zachowując się... niczym rasowy snajper. Zamiast wybić piłkę w pole, skierował ją głową do własnej bramki, ściągając pajęczynę ze spojenia słupka z poprzeczką.

Kilkadziesiąt sekund później mogło być już 2:0. Po dośrodkowaniu Konrada Cuprysia blisko szczęścia był Tomasz Walat, ale strzał głową napastnika gospodarzy na róg sparował Konrad Majcherczyk. Minęło następnych kilkadziesiąt sekund, a goście zdołali wyrównać. Po zagraniu ręką w polu karnym Krzysztofa Sierżęgi jedenastkę na gola zamienił Łukasz Mika.

I znowu upłynęło kilkadziesiąt sekund do kolejnej groźnej akcji. Tym razem miał ją Kuter, który jednak z pięciu metrów trafił głową wprost w bramkarza Ponidzia. I praktycznie groźne akcje w pierwszej połowie się skończyły. Gra przeniosła się do środka pola, skąd strzelać próbowali Kuter i Cupryś ze strony Izolatora i Krystian Zaręba dla gości. Wynik jednak nie uległ zmianie.

Po przerwie Izolator znów musiał strzelić dwie bramki, by wygrać dwumecz, i znów ostro ruszył do przodu. Przez pierwsze cztery minuty drugiej części meczu goście mieli problemy, by wyjść z własnej połowy, ale akcje miejscowych udawało im się przerywać, wybijając piłkę na rzuty rożne. Po jednym z nim kibice w Boguchwale obejrzeli gola niemal wziętego z trwających obecnie mistrzostw Europy. Po wrzutce główkował Walat, tyle że do boku. Do piłki pomknął Majcherczyk, który zachował się niczym golkiper reprezentacji Grecji Antonis Nikopolidis w meczu z Rosją. Futbolówki nie złapał, bo szybszy okazał się Mirosław Iwanowski, pakując ją z ostrego kąta do bramki. Trzy minuty później mogło być 3:1, ale po główce Walata do bramki zamiast piłki wpadł... napastnik miejscowych.

Od tego momentu do ataku ruszyli goście. Dwa razy z dystansu mocno uderzał Mika, ale dwa razy nie trafił. Przyjezdni jednak wyrównali w 61. minucie, gdy piłkę w środku pola stracił Kuter. Ponidzie wyszło z szybką kontrą i w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Zaręba, który nie zmarnował okazji.

Gdy do końca meczu zostało sześć minut, kolejny błąd popełnił bramkarz przyjezdnych. Wypuścił piłkę z rąk, którą do bramki skierował Iwanowski, i Izolator odzyskał nadzieję. Miejscowym jednak zabrakło już czasu na strzelenie jeszcze jednego gola. Spotkanie wygrali 3:2, ale w dwumeczu lepsi stosunkiem bramek okazali się gracze z Pińczowa i to oni zagrają w nowej drugiej lidze. - Sam nie wiem, co się stało. Zawaliliśmy drugi mecz. Mieliśmy sytuacje, a nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Nie realizowaliśmy założeń trenera. Nida co miała, to trafiła - podsumował mecz Witold Kwaśny, bramkarz Izolatora.

marcin.lew@rzeszow.agora.pl



IZOLATOR BOGUCHWAŁA3 (1)
PONIDZIE NIDA PIŃCZÓW2 (1)
Bramki: Karpiński (11. - sam.), Iwanowski (49., 84.) - Mika (15. - k.), Zaręba (61.).

Izolator: Kwaśny - Kopiec, Sierżęga Ż, Iwanowski, Szpond (46. Kowal) - Karwat (61. Burak), Cupryś, Kuter, Domin - Płonka (46. Rusin, 71. Szczepański), Walat.

Ponidzie: Majcherczyk - Hyca, Karpiński, Szafraniec (89. Suchowiecki Ż), Madej (45. Bisikiewicz) - Zaręba Ż, Głuc, Kołodziejczyk, Mika - Ciekalski (90. Wrona), Kula Ż (23. Chlewicki).

Sędziował: Andrzej Walczyński (Lublin)

Widzów: 1000

W pierwszym meczu Ponidzie wygrało 1:0 i awansowało do nowej drugiej ligi. Izolator zagra w trzeciej lidze.