Rozczarowania i plusy w III lidze

Piłkarze Freskovity Wysokie Mazowieckie byli blisko spełnienia marzeń włodarzy klubu i wywalczenia awansu na zaplecze ekstraklasy, ale tradycyjnie nic z tego nie wyszło. Zadowoleni mogą być z kolei zawodnicy Wigier Suwałki. To ich postawa jest największym pozytywem zakończonego sezonu
Zespół z Wysokiego Mazowieckiego ma możnego sponsora (spółdzielnię mleczarską Mlekovita) i już od kilku lat rywalizuje o awans. Wcześniejsze sezony były kompletnie nieudane. Władze klubu specjalizowały się w rewolucjach kadrowych - trenerów zmieniały niczym rękawiczki, a większość zawodników już po pół roku musiała sobie szukać nowego pracodawcy. Przed tym sezonem było trochę spokojniej, chociaż działacze nie byliby sobą, gdyby nie zmienili trenera i Piotra Zajączkowskiego zastąpił Sławomir Adamus.

Zmiana trenera była błędem

Obyło się bez rewolucji i zespół wreszcie zaczął spisywać się na miarę przeogromnych oczekiwań i ambicji włodarzy klubu. Freskovita wygrała 12 z 15 jesiennych spotkań i z przewagą pięciu punktów była liderem rozgrywek. Działacze zaczęli oswajać się z awansem i słusznie rozpoczęli rozmowy z władzami miasta na temat modernizacji stadionu, gdyż bez tego nie dostaliby licencji na rozgrywanie spotkań na tym obiekcie. Ponadto postanowili jeszcze wzmocnić zespół. Do ekipy dołączyli m.in. dwaj doświadczeni piłkarze - Wojciech Kobeszko i Krzysztof Zalewski. Wydawało się, że awans staje się faktem.

Początek rundy rewanżowej nie zapowiadał tragedii. Podopieczni Adamusa wygrali dwa pierwsze mecze i swą przewagę w tabeli zwiększyli do siedmiu punktów. Wtedy jednak wszystko zaczęło się psuć. Przyszła seria spotkań z czołowymi drużynami rozgrywek i wyniki były różne: a to remis, a to porażka. Niestety, po przegranej z Dolcanem Ząbki 26 kwietnia napięcia nie wytrzymali włodarze klubu. Porażkę utratą posady przypłacił trener Adamus. To był na pewno niejedyny, ale najważniejszy błąd działaczy w trakcie sezonu. Tym bardziej że zwalniając szkoleniowca nie mieli dla niego rozsądnej alternatywy. Drużynę powierzyli bowiem Zajączkowskiemu, którego wcześniej zwolnili, gdyż nie zdołał z zespołem wywalczyć awansu.

Zmiana trenera tylko pogorszyła sytuację - zamiast zwycięstw i utrzymania pierwszego miejsca w tabeli przyszły porażki z przeciętnymi zespołami i spadek na drugą pozycję w tabeli, na której Freskovita została już do końca sezonu. Tym samym awans ponownie został tylko w sferze marzeń. Co prawda włodarze klubu twierdzą, że sukcesem jest gra w nowej II lidze (czyli nadal III), ale wydaje się to śmieszne i wygląda bardziej na śmiech przez łzy, niż zaspokojenie rozbudzonych ambicji.

Ambicje cały czas są przeogromne i ciekawe tylko, jaka opcja zatriumfuje przy budowie zespołu na nowy sezon. Czy znowu kadra Freskovity przejdzie ogromne zmiany, czy też może jednak włodarze nauczyli się w końcu, że ewolucja, a nie rewolucja może przynieść oczekiwane efekty?

Rewelacyjne Wigry

Na olbrzymi plus należy natomiast zapisać postawę zawodników Wigier w zakończonym w sobotę sezonie. Suwalczanie, będąc jednym z najmłodszych zespołów w rozgrywkach, uplasowali się na trzecim miejscu w tabeli. Dzięki temu, wraz z Freskovitą, w przyszłym sezonie zagrają w II lidze, która po reorganizacji rozgrywek będzie miała zasięg ogólnopolski.

Trzeba też zaznaczyć, że sezon w Wigrach zapowiadał się podobnie jak wiele wcześniejszych, czyli z poważnymi kłopotami. Odszedł trener Piotr Stokowiec, który miał dość problemów organizacyjnych, z zespołu zaczęli odchodzić podstawowi zawodnicy. Mimo to drużyna zbudowana w sporym pośpiechu pod wodzą Zbigniewa Kaczmarka spisała się wyśmienicie. W zasadzie, jeżeli można mieć jakieś zastrzeżenia do ekipy z Suwałk, to chyba tylko do jej gry w ofensywie. 40 goli strzelonych w 30 pojedynkach to jeden z najsłabszych wyników w III lidze. Z drugiej strony na olbrzymi plus należy ocenić grę suwalczan w defensywie. Podopieczni Kaczmarka w całym sezonie stracili ledwie 17 bramek, co jest najlepszym wynikiem w lidze. Żeby było przyjemniej, suwalska obrona była najmłodszą w całych rozgrywkach. Tworzyli ją m.in. reprezentant Polski do lat 18 Paweł Baranowski oraz kadrowicz młodzieżówki do lat 19 Andrzej Niewulis.

Po udanym sezonie włodarze klubu nie mogą jednak popadać w zachwyt. Nie powinni dopuścić do masowej wyprzedaży piłkarzy, bo o to, że propozycje dla takich graczy jak wymienieni wcześniej Baranowski czy Niewulis z innych klubów będą, można być spokojnym.

Zostają w III lidze

Dwa pozostałe nasze zespoły - Warmia Grajewo i Orzeł Kolno - w przyszłym sezonie ponownie zagrają w III lidze. Z tą jednak różnicą, że ta po reorganizacji będzie obejmowała dwa, a nie cztery województwa. Grajewianie z dorobkiem 40 punktów uplasowali się na dziesiątym miejscu w tabeli. Wygrali dziesięć spotkań, tyle samo też zremisowali i przegrali. Ten bilans to dorobek dwóch szkoleniowców, gdyż w trakcie rundy jesiennej Warmię prowadził Andrzej Ambrożej, a na wiosnę zespół przejął Ryszard Borkowski. Grajewianie w czasie sezonu zaliczyli i wzloty, i upadki. Potrafili rozbić aż 4:1 ekipę Dolcana Ząbki, która ostatecznie awansowała do nowej I ligi, ale też notowali porażki czy remisy ze znacznie niżej notowanymi rywalami.

Z kolei patrząc na postawę zespołu z Kolna można mieć mieszane uczucia. Czy w ogóle był sens przystępować do III-ligowych zmagań? Orzeł na ten poziom rozgrywek wszedł kuchennymi drzwiami. Czwarta ekipa poprzedniego sezonu w IV lidze była jedyną odważną do zajęcia miejsca opuszczonego przez rezerwy białostockiej Jagiellonii. Nikt inny na Podlasiu nie miał na to ochoty. Już wtedy było jasne, że kolnianom będzie ciężko cokolwiek zwojować, gdyż jest to w zasadzie drużyna amatorska. Trener Kazimierz Puławski bramkarza musiał wystawiać w polu, gdyż na golkipera był on za niski. Zdarzało się też tak, że zespół jechał na mecz w okrojonym składzie, gdyż część piłkarzy zamiast na spotkanie, musiałao pojechać na studia i zdać egzamin. Inni z kolei nie mogli dostać wolnego z pracy. Tym samym zawodnicy Orła długo dostawali lanie praktycznie w każdym meczu. Ostatecznie zdołali uzbierać zaledwie dziewięć punktów, w tym trzy przyznane walkowerem, gdyż Drwęca Nowe Miasto Lubawskie wycofała się z rozgrywek. Kolnianie w całym sezonie wygrali tylko jedno spotkanie, w 22. kolejce pokonali 1:0 innego z outsiderów rozgrywek Stal Głowno. Należy mieć tylko nadzieję, że plusem po występach w III lidze dla Orła będzie zdobyte doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości i zespół z Kolna nie będzie w kolejnym sezonie tylko chłopcem do bicia.