Rudolf Bugdoł wciąż będzie rządził śląską piłką

Dotychczasowy prezes bez trudu wygrał wybory na nowego szefa Śląskiego Związku Piłki Nożnej. - To będzie moja ostatnia kadencja - zapowiada Rudolf Bugdoł.
Bugdołowi mogą pozazdrościć poparcia wszyscy politycy w kraju. Rzadko zdarza się bowiem, aby wygrać wybory bez jednego głosu sprzeciwu i przy tylko dwóch wstrzymujących się. Ponad setka delegatów na Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze ŚlZPN-u nie miała w sobotę żadnych wątpliwości, aby podnieść rękę za dotychczasowym prezesem. - Aby tak komfortowo przejść przez wybory, trzeba było włożyć dużo pracy i wyrobić dobrą opinię o sobie - cieszył się Bugdoł. W konsternację wprawił go jednak fakt, że przed wyborami nie musiał nawet... przedstawić programu. - Dołączę go do protokołu spotkania - obiecał.

Bugdoł nie miał żadnego rywala. W kuluarach Stadionu Śląskiego, gdzie odbywał się zjazd, szeptano, że przynajmniej dwójka działaczy sondowała możliwość ubiegania się o fotel prezesa. Zrezygnowali jednak, wyczuwając, że są bez szans. Do walki nie stanął nawet szef zabrzańskiego podokręgu Józef Kubica, który walczył z Bugdołem cztery lata temu. - Na układy nie ma rady - rozkładał teraz tylko ręce.

Słowo "układ" zirytowało Bugdoła. - Przed czterema laty to właśnie ja, nie patrząc na żadne układy, wygrałem wybory. I teraz było podobnie - przekonywał. Bugdoł jest prezesem związku od 2002 roku. Zapowiedział, że za cztery lata nie będzie już kandydował.

Dużo więcej emocji dostarczyły wybory do nowego zarządu ŚlZPN-u. W 25-osobowym gremium do wywalczenia było 10 miejsc (resztę obsadzają prezesi okręgów i podokręgów). Do walki stanęli przedstawiciele najważniejszych klubów z regionu. Delegaci postawili raczej na doświadczenie niż młodość. Do zarządu weszli: Stanisław Oślizło, Zdzisław Podedworny, Ireneusz Serwotka, Władysław Szypuła, Damian Bartyla, Józef Komandzik, Romuald Oryńczak, Mirosław Mosór, Henryk Zawiszowski i Henryk Piejak. Odpadli m.in. dyrektorzy Piasta Gliwice (Józef Drabicki) i GKS-u Katowice (Damian Saratowicz).

Na zjeździe prawie w ogóle nie mówiono o korupcji w polskiej piłce. A przecież to zjawisko dotknęło także ŚlZPN. Trzej członkowie poprzedniego zarządu musieli zostać zawieszeni właśnie z powodu podejrzenia o udział w aferze korupcyjnej. - Liczę na to, że nowego zarządu ten problem już nie dotknie - powiedział "Gazecie" Bugdoł.

Żadnych niespodzianek nie było przy wyborze delegatów na wrześniowy zjazd PZPN-u. Wygrała piątka rekomendowana przez zarząd (Bugdoł, Komandzik, Czesław Biskup, Jan Bzowy, Józef Grząba). Nie doceniono starań Kubicy oraz Zdzisława Wolnego, który walczył jak lew o to, by swojego przedstawiciela na zjeździe miał także futsal.