Siatkówka plażowa. Grand Prix Polski na Dekabrystów

Zwycięstwem pary Grzegorz Fijałek - Mariusz Prudel zakończył się w niedzielę w Częstochowie turniej Grand Prix Polski Jurajska 2008 w siatkówce plażowej


Przez trzy dni na boiskach pływalni przy ul. Dekabrystów siatkarze walczyli o zwycięstwo w turnieju, gdzie pula nagród wynosiła 13 tys. zł. Z piątkowych eliminacji do turnieju głównego awansowało osiem par, które później z ośmioma rozstawionymi duetami z rankingu Polskiego Związku Piłki Siatkowej rozegrały w sobotę i niedzielę 30 spotkań. Najlepiej radzili sobie reprezentanci Polski Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel, którzy w finale pokonali Michała Kubiaka i Piotra Marciniaka. O trzecie miejsce tym razem rywalizowali aktualni mistrzowie Polski i złoci medaliści mistrzostw świata do lat 19: Michał Szałankiewicz i Jakub Kądzioła. W meczu o najniższy stopień podium pokonali Bartłomieja Baniaka i Tomasza Tomczyka.

- Jestem bardzo zadowolony, że udało nam się wygrać - mówił po zawodach Fijałek. - Grałem przecież w Delic-Polu Norwidzie, chciałem przyjechać do Częstochowy i zaprezentować się z jak najlepszej strony. To mój pierwszy występ w Grand Prix Częstochowy i od razu zwycięstwo. Stawka rywali była mocna. Ale my też czujemy się na siłach. Gramy przecież w turniejach międzynarodowych i ogrywamy się z najlepszymi. W mistrzostwach Polski też celujemy w podium.

Częstochowscy kibice w turnieju głównym dopingowali Marcina Nowaka. Razem z Radkiem Bałabańskim przebił się przez piątkowe eliminacje i w turnieju doszedł do ćwierćfinału. - Jesteśmy w ósemce i jest się z czego cieszyć - podsumował Nowak. - Do zawodów przystąpiłem bez żadnego przygotowania, bo na razie jestem na etapie szukania nowego klubu. Powoli jednak wchodzę w sezon i jak wszystko pozałatwiam z kontraktem, to znajdę czas na lepsze przygotowanie się do gry na plaży. Zamierzamy latem wystąpić w jak największej liczbie zawodów.

Z przebiegu turnieju zadowoleni byli też organizatorzy. - Poziom zawodów był bardzo wyrównany - mówi wicedyrektor MOSiR-u Tomasz Łuszcz. - Liczba rozegranych tie-breaków, których było ponad dziesięć, świadczy, jak zacięta walka toczyła się na boiskach. Kibice mieli co oglądać.