Sztangiści Budowlanych Opole walczą z kontuzjami

Sztangiści Budowlanych Opole przygotowują się do mistrzostw Polski, które mają zadecydować o tym, kto pojedzie na igrzyska do Pekinu
Szanse na wyjazd do Pekinu ma trzech opolan: Krzysztof Szramiak, Bartłomiej Bonk i Paweł Najdek, mają oni jednak bardzo groźnych konkurentów. Polska wywalczyła sobie prawo wystawienia aż sześciu zawodników, jednak kandydatów jest dwukrotnie więcej.

- Naszym kłopotem są kontuzje. Szramiak i Bonk wracają do formy, a Paweł Najdek nadal zmaga się z urazami - najpierw był bark, potem łokieć, teraz kolano - wylicza trener Budowlanych Opole Ryszard Szewczyk.

Co gorsza, sztangiści walczą nie tylko z kontuzjami, ale i z czasem. Prezydium Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów jako główne kryterium kwalifikacji olimpijskich wyznaczyło mistrzostwa Polski w Zakliczynie, które odbędą się już za dwa tygodnie. Co ciekawe, wyznaczyło także kryteria wynikowe, gwarantujące zdaniem PZPC miejsce w pierwszej ósemce turnieju olimpijskiego: kat. 77 kg - 350, 85 kg - 365, 94 kg - 385, 105 kg - 405 i w +105 kg - 425.

- Te wyniki są pobożnymi życzeniami, oprócz Kołeckiego i braci Dołęgów reszta sztangistów raczej ich nie osiągnie - mówi Szewczyk. Kłopoty z uzyskaniem wskazanych wyników będą mieli także opolanie. - Szramiak czy Bonk, gdyby byli zdrowi, dźwignęliby te ciężary, na dziś jest to mało prawdopodobne. A ja nie będę na siłę zawodników przygotowywał do mistrzostw Polski, bo nie będę ryzykował kontuzji, będą do pełni formy dochodzili powoli. Tym bardziej że igrzyska są jeszcze półtora miesiąca po mistrzostwach kraju - zauważa Szewczyk.

Szramiak w grudniu przeszedł operację kręgosłupa. Powodem cierpienia ciężarowca była dyskopatia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, a zabieg usunięcia tej dolegliwości przeprowadził prof. Andrzej Radek z łódzkiej kliniki Medical Magnus. Rekord życiowy Szramiaka (kat. 77 kg) to 355 kg i gdyby był w pełni zdrowy, pewnie wywalczyłby miejsce w kadrze na Pekin.

Bonk (kat. 94 kg) zakładane przez PZPC 385 kg także już osiągnął, na treningach dźwigał przed kontuzją nawet większe ciężary.

Mimo kontuzji z walki o paszport do Pekinu nie rezygnuje Paweł Najdek. - Dostałem zastrzyk w kolano, wystartuję na najbliższych zawodach ligowych i zobaczymy, jak będę się czuł. Siłowo czuję się dobrze przygotowany, chodzi o to, by kontuzja się nie pogłębiała, by nie bolało - mówi Najdek, który startuje w kategorii powyżej 105 kg. Jego rekord życiowy to 435 kg.

Kłopoty ze zdrowiem nie oznaczają, że Budowlani nie powalczą o nominacje olimpijskie. - Trzeba realnie patrzeć na świat, a nie dmuchać balon oczekiwań jak to miało miejsce w przypadku polskich piłkarzy podczas mistrzostw Europy. W ciężarach nie ma przypadku, jeśli zawodnik nie dźwignie na treningu, to i nie zrobi tego także na zawodach - mówi Szewczyk.