Budowlani grają o czwarte złoto

Szósty raz z rzędu łódzcy rugbiści zagrają w meczu decydującym o złotym medalu mistrzostw Polski. Znów są zdecydowanymi faworytami. - Bo w naszym składzie jest kilka silnych osobowości, które zawsze walczą do końca - twierdzi trener Budowlanych
Od dwóch lat na drużynę Blach Pruszyński Budowlanych nie ma w Polsce mocnych (w sumie zespół ma na koncie trzy tytuły mistrza kraju). W tym sezonie podopieczni trenera Ryszarda Wiejskiego przegrali tylko raz - z Arką Gdynia w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej. Wiosną nikt nie jest w stanie ich zatrzymać, a jedyne punkty stracili po pechowym remisie z Lechią w Gdańsku.

Decydujące spotkanie łodzianie znów rozegrają na swoim stadionie. Kibice, którzy w niedzielę o godz. 17.30 przyjdą na ul. Górniczą, na pewno nie będą żałować, bo obaj rywale grają bardzo widowiskowo. Folc AZS zakończył rundę zasadniczą na drugiej pozycji z trzema punktami mniej od Budowlanych. Ale warszawiacy zdobyli najwięcej punktów bonusowych (15 wobec 12 łodzian).

Na pewno jednak zawodnicy Folca pamiętają, że w ciągu ostatnich 30 dni dwukrotnie przegrali z Budowlanymi: w lidze 21:26, a w Pucharze Polski 13:27. - Teraz będziemy analizować oba mecze, żeby stwierdzić, która taktyka była lepsza - zapowiada trener Wiejski. A warto dodać, że w tym drugim pojedynku łódzka drużyna zagrała w rezerwowym składzie. - W pojedynku ligowym duży wkład w zwycięstwo miał Lungu - przypomina łódzki szkoleniowiec. Rumun, który wtedy debiutował w Budowlanych, zdobył aż 16 punktów (dwa podwyższenia, trzy karne i drop). Później nie grał aż tak efektownie, ponieważ boryka się z kontuzją (skręcenie nogi, którą kopie). Mimo to potrafi przenieść grę jak nikt inny w polskiej lidze.

Oprócz Lungu kłopoty ze zdrowiem mają Kacper Ławski, Tomasz Stępień, Maciej Pabjańczyk i Krzysztof Hotowski. Znając jednak ambicję łódzkich rugbistów, to wszyscy będą w niedzielę gotowi do występu. - Widać, że wszyscy bardzo chcą grać - opowiada szkoleniowiec. Kłopoty miał też Nikoloz Magaldadze, lecz lekarzom udało się go wyleczyć. A to może być kluczowy gracz, bo Folc ma najsilniejszy młyn w I lidze. W ligowym pojedynku kilka razy udało mu się przepchnąć Budowlanych, a sytuację zmieniło dopiero wprowadzenie do gry Gruzina.

Łodzianie od wczoraj przygotowują się do meczu w Gutowie. Do ośrodka należącego do Antoniego Ptaka pojechało 24 zawodników. Trener przyznaje, że miał kłopot z wyborem, bo z kilku musiał zrezygnować. Z tego powodu w Łodzi zostali m.in. Piotr Gomulak, Grzegorz Dułka, Milczak i młodszy z braci Miroszów. - Zdecydowałem, że pojadą ci, którzy najregularniej trenowali - tłumaczy Wiejski.

Niedzielne spotkanie poprowadzi arbiter z Francji Akim Hadj Bachir. Nie powinno być więc narzekań na sędziowanie. Łódzcy zawodnicy są zadowoleni, bo Bachir, jak wszyscy sędziowie z Zachodu, pozwala na szybką grę. A kondycja to wielki atut Budowlanych.

- Obciążenie psychiczne zawodników jest duże, bo wszyscy czekają na nasze zwycięstwo. Trzeba jednak pamiętać, że Folc to trudny przeciwnik, który jeśli teraz nie wygra, to nie wiem , kiedy... Ale w naszym składzie jest kilka silnych osobowości, które zawsze walczą do końca, więc jestem optymistą - zapowiada Wiejski.

DomBank, sponsor Budowlanych, przygotował wiele atrakcji dla kibiców. Na stadionie będzie można dostać specjalnie przygotowane na finał szaliki, umalować twarz w żółto-czarne barwy, dzieci dostaną żółtą watę cukrową i mnóstwo balonów.

Rozmowa z Maciejem Pabjańczykiem*

Jarosław Bińczyk: Podobno ma pan kłopoty ze zdrowiem?

Maciej Pabjańczyk: No tak. To konsekwencje nokdaunu w meczu z Lechią Gdańsk [przeciwnik upadł na głowę leżącego Pabjańczyka - jar.]. Jestem cały czas pod opieką lekarzy. Chcę jednak zagrać i myślę, że dam radę.

Cały czas gracie pod dużą presją. Przed wami chyba czwarty kolejny mecz, który musicie wygrać. Jak sobie z tym radzicie?

- Są drużyny, którym bycie faworytem pomaga, innym zaś nie. My z taką presją zmagamy się od dawna. Mamy jednak dojrzały i świadomy swojej wartości zespół i jak widać, radzimy sobie dobrze.

Jakie są największe atuty waszego finałowego rywala?

- Każdy zespół ma silne i słabe strony. Największym atutem Folca jest silny młyn. Poza tym jego zawodnicy dużo biegają, czasami żartujemy, że grają jak w rugby siedmioosobowym. Dlatego gra się przeciwko nim niezwykle ciężko. Ale ostatnio dość regularnie wygrywamy z Folcem. Jeśli w niedzielę chłopaki z przodu sobie poradzą, to znów powinno być dobrze.

Ostatnie spotkanie ligowe było jednak bardzo zacięte, a jego wynik był niepewny prawie do samego końca.

- To prawda. W pierwszej połowie mieliśmy spore problemy, ale w końcówce się pozbieraliśmy i w sumie wygraliśmy pewnie. Podobnie było w spotkaniu z Lechią Gdańsk.

Czy niedzielny mecz z Folcem będzie podobny do poprzedniego?

- W rugby nie ma takich samych meczów, bo zawsze dzieje się coś innego. Na pewno pod względem taktycznym powinien być zbliżony.

W maju dwukrotnie zmierzyliście się z Folcem: w lidze i Pucharze Polski. Oba mecze zakończyły się waszymi zwycięstwami. To pomoże przed finałem?

- Trzeba zapomnieć o wcześniejszych zwycięstwach. Musimy wyjść na boisko i zagrać z takim zaangażowaniem, jakby od tego spotkania zależała cała nasza przyszłość.

Co sprawia, że od dwóch lat jesteście bezkonkurencyjni w Polsce? W jakim elemencie najbardziej dominujecie nad rywalami?

- Naszą największą przewagą nad wszystkimi krajowymi przeciwnikami jest przygotowanie fizyczne. Wcześniej ludzie śmiali się z tego, że tak dużo i ciężko trenujemy. Teraz tym wszystkim prześmiewcom zamykamy usta swoją dobrą grą i przede wszystkim wynikami.

Finał będzie transmitowany przez telewizję. To dodatkowa dla Budowlanych mobilizacja czy może stres?

- Jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo już w ubiegłym roku spotkanie decydujące o mistrzostwie Polski było pokazywane na żywo. Na pewno transmisja telewizyjna nam nie przeszkodzi. Poza tym mamy tę przewagę, że w odróżnieniu od innych zespołów, większość naszych meczów ogląda bardzo wielu kibiców. I oni naprawdę są 16 zawodnikiem naszej drużyny, bo ich doping bardzo nam pomaga. Tak samo będzie w niedzielę.

* Maciej Pabjańczyk ma 28 lat. Jest łącznikiem młyna i kapitanem drużyny Budowlanych