Dwa testy prawdy dla Zawiszy

Prawie czterystutysięczna Bydgoszcz, czy trzytysięczna Leśnica? Któreś z tych miast w następnym sezonie będzie miało u siebie piłkarską II ligę. Już jutro pierwsza odsłona baraży. Zawisza u siebie podejmuje LZS


Na te spotkania w Bydgoszczy czekano od początku sezonu. Piłkarze Zawiszy od pierwszego meczu jesieni walczyli o awans do nowej II ligi. Wygrali rozgrywki wojewódzkie i pierwszy krok został uczyniony. Teraz trzeba pokonać jeszcze jedną przeszkodę - LZS Leśnica. Jadąc na wtorkowe losowanie baraży do Warszawy, działacze Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza nie ukrywali, że przede wszystkim nie chcą trafić na Pogoń Szczecin i GKS Tychy. Ich prośby zostały wysłuchane. Los przydzielił nam, liczącą trochę ponad trzy tysiące mieszkańców, Leśnicę. Problem w tym, że gra z nikomu nieznanym klubem, nie oznacza wcale, że podopiecznych Piotra Tworka czeka łatwe zadanie.

Klub z malutkiej Leśnicy z roku na rok gra coraz lepiej. Działacze przez ostatnie lata konsekwentnie pozyskiwali piłkarzy mających za sobą występy nawet na zapleczu ekstraklasy. Efekty przyszły bardzo szybko. Drużyna bez problemu wygrała rozgrywki IV ligi opolskiej, wyprzedzając odwiecznego rywala Ruch Zdzieszowice. Warto dodać, że pojedynek tych zespołów oglądało ponad trzy tysiące kibiców - tyle, ile liczy cała Leśnica.

- To tylko pokazuje, jak wielkie jest zapotrzebowanie na piłkę w naszym miasteczku - mówi Piotr Bajor, prezes LZS. W środę, w finałowym spotkaniu Pucharu Polski na szczeblu okręgu, ekipa z Leśnicy pokonała 2:0 GKS Starościn.

To spotkanie obserwował szkoleniowiec Zawiszy, Piotr Tworek. - Zrobiłem sporo notatek i mam niemało przemyśleń. Na pewno nie ma mowy o lekceważeniu przeciwnika. Nasz barażowy rywal to solidna drużyna i musimy się mocno napracować, by ich pokonać - mówi trener bydgoszczan. Nie wiadomo jednak, na ile jego oceny okażą się trafne, bo LZS wystąpił w tym pojedynku w zmienionym składzie.

- Wiedziałem, że będą nas obserwować i dlatego nie wystawiłem takiej jedenastki, jaka w sobotę wybiegnie na boisko w Bydgoszczy. Szykujemy dla rywali niespodzianki - zapowiada Dariusz Kaniuka, trener LZS.

Pomimo młodego jak na trenera wieku (ma 36 lat) jest uznawany za jednego z najlepszych szkoleniowców na Opolszczyźnie. Dla pracy w Leśnicy zrezygnował z ofert innych klubów. - Te opinie są trochę przesadzone. LZS to klub, który ciągle się rozwija. Może brakuje nam bazy, ale kadrowo nie odbiegamy od naszego barażowego przeciwnika - dodaje Kaniuka.

Niewątpliwie największą gwiazdą prowadzonego przez niego zespołu jest Marcin Lachowski, który w tym sezonie zdobył aż 28 bramek. Lachowski stał się sławny, gdy jako piłkarz Zagłębia Sosnowiec zamieszany był w aferę korupcyjną w polskim futbolu. Teraz jednak gra w IV lidze i jest tam gwiazdą. Zresztą większość piłkarzy ma za sobą występy w Odrze Opole lub Varcie Namysłów.

Bydgoszczanie sprawę awansu będą zapewne chcieli rozstrzygnąć już w pierwszym spotkaniu, które rozegrają na boisku przy ul. Bronikowskiego. Aby spokojnie myśleć o rewanżu, to nasi piłkarze powinni wygrać różnicą minimum dwóch bramek.

Trener Tworek zapewne nie będzie eksperymentował ze składem i kibice zobaczą na boisku jedenastkę, która najczęściej na wiosnę rozpoczynała mecze. - Decyzja zapadnie po treningu. Na razie nie powiem nic, ani o składzie, ani o taktyce - mówi Piotr Tworek.

Naszym zdaniem w bramce stanie Maciej Kowalski. Na bokach obrony zagrać powinni Damian Cuper i Marcin Kozłowski. Środek defensywy zarezerwowany jest dla duetu Marcin Łukaszewski - Robert Tomczak. Drugą linię tworzyć będą Mariusz Sobolewski, Szymon Maziarz, Tomasz Szczepan i Arkadiusz Kozłowski. Atak to Piotr Bajera i Valentin Dah.

Sobotnie spotkanie Zawisza - LZS Leśnica rozegrane zostanie na stadionie Gwiazdy przy ul. Bronikowskiego. Początek o godz. 17 (bilety w cenie 5 zł, chętni mogą też kupić cegiełki za 10 zł). Rewanż odbędzie się w środę w Leśnicy (lub Kędzierzynie-Koźlu).