Do Wiednia po minima

Pływacy Trójki Łódź w piątek staną przed kolejną szansą wywalczenia kwalifikacji olimpijskich.
Mityng w Wiedniu będzie przedostatnią szansą na wypełnienie minimów przez Aleksandrę Urbańczyk, Marcina Babuchowskiego i Mateusza Matczaka. W tym roku nikomu nie udało się uzyskać czasu wymaganego przez Polski Związek Pływacki. Najbliżej był Matczak, który uzyskał wynik gwarantujący start w igrzyskach, ale w 2007 roku. Teraz musi go potwierdzić.

Łódzka ekipa trenuje w Ostrowcu, gdzie są najlepsze warunki w Polsce. Od wczoraj zawodnicy i trener Marek Młynarczyk są już w Austrii. Przed wyjazdem obawiali się kłopotów spowodowanych spotkaniem mistrzostw Europy. - Z hotelu na basen jedzie się prawie godzinę, ale nic nie możemy na to poradzić - opowiadał szkoleniowiec.

Pływacy są optymistami. - Myślę, że zrobiliśmy ostatnio spory postęp. W zawodach w Austrii nie interesuje mnie miejsce, tylko jak najlepszy czas - uważa Matczak.

Młynarczyk dodaje, że jego zawodnicy bardzo ciężko pracowali w Ostrowcu. - Jednak nie ma żadnej gwarancji, że komuś uda się wywalczyć upragnione minimum. Przed nimi bardzo trudne zadanie, ale nie niemożliwe... - twierdzi trener. - Nie spodziewamy się na zawodach w Austrii wysokiego poziomu. Czołowi zawodnicy wystąpili niedawno w Rzymie, dlatego każdy z naszych pływaków musi skupić się wyłącznie na jak najlepszym starcie.

Urbańczyk, żeby dostać olimpijską nominację, musi poprawić rekord życiowy na 200 m. st. zmiennym o ponad sekundę. - To dużo, ale trzeba być dobrej myśli - pociesza Młynarczyk. Pływalnia w Wiedniu jest dla Urbańczyk bardzo szczęśliwa. To właśnie tam cztery lata temu młoda łodzianka zdobyła mistrzostwo Europy seniorek na dystansie 100 m st. zmiennym.

Z kolei Matczak do wywalczenia minimum musi wyrównać rekord życiowy na 400 m st. zmiennym, który wynosi na razie 4,18.40 sek.

Ostatnie zawody, podczas których będzie można uzyskać awans do Pekinu, zostaną rozegrane 21 czerwca w Pradze w trójmeczu Czechy - Polska - Ukraina.