Adam Ledwoń był prawdziwym "Gieksiarzem"

Samobójcza śmierć Adama Ledwonia zaszokowała wszystkich w GKS-ie Katowice. - Był przecież jednym z nas - tłumaczą ludzie związani z klubem. Pierwszy trening ?Gieksy" po przerwie urlopowej zszedł na dalszy plan.
- Razem z ojcem i synami był na Bukowej podczas niedawnego meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Pamiętam, że w sklepiku klubowym kupował pamiątki GKS-u. Strasznie się wtedy śpieszył, więc umówiliśmy się na rozmowę po sezonie - kręci głową Piotr Hyla, rzecznik klubu. Informacja o śmierci byłego piłkarza GKS-u, który powiesił się w swoim domu w Klagenfurcie, wstrząsnęła wszystkimi w klubie. - Adam był przecież jednym z nas, prawdziwym "Gieksiarzem" - kręci głową prezes Jan Furtok. Jeszcze niedawno Ledwoń obiecywał mu pomoc w znalezieniu sponsora dla GKS-u...

Choć od odejścia piłkarza z Katowic minęło już ponad 10 lat, to wciąż jest silnie kojarzony z "Gieksą". Wszystko za sprawą jego słynnej obietnicy, którą złożył byłemu prezesowi Marianowi Dziurowiczowi. Odchodząc do Bayeru Leverkusen, zadeklarował się, że jeśli wróci do polskiej ligi, to tylko do GKS-u. W Katowicach wierzono, że stanie się to już za rok. - Adam był twardym człowiekiem, nigdy nie okazywał słabości. Był odporny na presję i ból. Miał mocny charakter i ciężko było go utemperować. Być może przez to, że nie dało się go łatwo wtłoczyć w schematy taktyczne, nie zrobił tak wielkiej kariery, jak pozwalał na to jego talent - opowiada Piotr Piekarczyk, dyrektor GKS-u. Były trener Ledwonia o jego śmierci dowiedział się od swojego wieloletniego asystenta Henryka Górnika. - To był szok. Przecież świetnie znam jego rodzinę, byłem na jego weselu - podkreśla.

Międzynarodówka na Bukowej

W obecnej drużynie GKS-u nie ma już kolegów Ledwonia z zespołu. Może dlatego pierwszy trening po wakacyjnych urlopach przebiegł w dość luźnej atmosferze. Na zajęciach u trenera Wojciecha Osyry pojawiło się kilku nowych piłkarzy. Najbliżej przejścia na Bukową jest obrońca Energetyka ROW Rybnik Gabriel Nowak. Poza tym testowano aż czterech obcokrajowców. Najciekawiej zaprezentował się 20-letni brazylijski pomocnik Pedro de Mendonca. - To typowy rozgrywający, grał w III-ligowym klubie Paranaense. Ostatnio przez kilka miesięcy przebywał we Włoszech, bo ma też paszport tego kraju. Miał tam grać, ale wystawiono go do wiatru i pozostał bez środków do życia - mówi jego menedżer Tomasz Sławiński. Wybór GKS-u to przypadek. - Docelowo chcę go ściągnąć do Anglii, ale na razie niech pozna trochę futbolu europejskiego. Jeśli nie uda się w Katowicach, to spróbujemy gdzie indziej - dodaje Sławiński, którego licencja menedżerska został wystawiona przez... Angielską Federację Piłki Nożnej. Co ciekawe, testowany pomocnik pochodzi z tego samego miasta co... żona menedżera.

Poza tym na Bukowej swoje umiejętności demonstrowali wczoraj dwaj Senegalczycy: 21-letni napastnik Cheikh Tall oraz 24-letni pomocnik Mame Ibra Dia. Niedawno testowała ich Cracovia, ale nie wzbudzili tam zachwytu. - Niczym mi nie zaimponowali pod względem techniczno-taktycznym. Naturalne bieganie i sprawność fizyczna to za mało - skrytykował ich wtedy Lesław Ćmikiewicz, drugi trener Pasów. Ostatnim ze sprawdzanych piłkarzy był 25-letni pomocnik Jan Moravcik z czeskiego Hlucina.

- Pierwsze zajęcia to było tylko wprowadzenie w trening. Co do formy zawodników, to jest taka, jaka może być po urlopach. Nowym zawodnikom będziemy sie jeszcze przypatrywali. Trudno ich ocenić po godzinie gry - mówił Wojciech Osyra, trener GKS-u. Dodajmy, że w pierwszych zajęciach nie wzięli czynnego udziału rekonwalescenci Kamil Cholerzyński, Bartosz Iwan i Robert Sierka. Zabrakło również Grażvydasa Mikulenasa (przedłużony urlop).

W przyszłym tygodniu GKS chce zorganizować mecz testowy dla utalentowanych zawodników z niższych lig.