Piłkarski poker w A-klasie

W A-klasie można zrobić wszystko, nawet zmienić piłkarzowi twarz, imię i nazwisko. Dochodzenie w sprawie oszustw klubu Gwiazdy Sypniewo prowadzi Kujawsko-Pomorski Związek Piłki Nożnej


Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które dwa tygodnie temu opublikował lokalny tygodnik "Wiadomości Krajeńskie".

- Byłem z synem na meczu Gwiazdy Sypniewo i po bramce dowiedziałem się, że jej strzelec to Łukasz Nowak, chłopak grający w juniorach III-ligowego Chemika Bydgoszcz, a nie w Gwieździe. Sprawdziłem potem w protokole i tam był rzeczywiście wpisany Nowak, ale imię miał inne: Przemysław - mówi Piotr Pankanin, redaktor naczelny "Wiadomości Krajeńskich".

Potem w relacji z meczu ukazało się w czasopiśmie zdjęcie szczęśliwego i roześmianego zdobywcy gola "Przemysława Nowaka". - I niemal natychmiast po ukazaniu się naszego tygodnika kibice zwracali nam uwagę, że błędnie podaliśmy personalia strzelca. Że to cieszył się nie Przemysław, tylko Łukasz Nowak - opowiada Pankanin.

Wszystko się zgadza i nie chodziło wcale o pomyłkę w imieniu. Klub podmienił zawodnika. Naprawdę w meczu Gwiazdy Sypniewo (to miejscowość w pow. sępoleńskim, 11 km na zachód od Więcborka) z rezerwami Victorii Koronowo grał w zespole gospodarz Łukasz - obecnie piłkarz Chemika. Sami to sprawdziliśmy, pokazując zdjęcie, które ukazało się w "Wiadomościach Krajeńskich" trenerowi bydgoskiego klubu Arkadiuszowi Prussowi. Potwierdził nam, że to rzeczywiście Łukasz Nowak.

Gwiazda musiała więc sfałszować kartę zawodniczą tego piłkarza, które sprawdza sędzia, żeby mógł wystąpić w meczu jako jej piłkarz - Przemysław Nowak. Takie personalia wpisane są bowiem do meczowego protokołu.

Lidia Wrzesińska, prezes Gwiazdy, odmówiła nam komentarza. - Nie będę się wypowiadać w tej sprawie. Trener zespołu z Sypniewa Krzysztof Wrzesiński zapytany, dlaczego oszukuje, odpowiedział, że oszukują wszyscy. Z Łukaszem Nowakiem nie udało się nam skontaktować.

Pani prezes na co dzień prowadzi w Więcborku restaurację Sportowa i hotel, znajdujące się tuż przy stadionie miejskim. Właśnie tam bardzo często na zgrupowaniach pojawiają się grupy młodzieżowe z okręgu, grają także reprezentacje Kujawsko-Pomorskiego. Dlatego szefowa Gwiazdy ma świetne kontakty w okręgowym związku.

Zna pan panią Wrzesińską? - pytamy Eugeniusza Nowaka, prezesa KPZPN.

- Tak, oczywiście.

- Podobno często działacze związku bywają w Więcborku?

- To nieprawda. Czy widział mnie tam pan?

- Czyli nigdy nie był pan gościem pani Wrzesińskiej?

- Byłem, ale ostatni raz chyba ze dwa lata temu.

- A wie pan, że w klubie, którym ta pani kieruje, grają piłkarze zrzeszeni w innych klubach?

- Słyszałem tylko o jednym przypadku i już zajmuje się nim wydział dyscypliny.

Chodzi właśnie o sprawę Łukasza Nowaka. Czy Chemik ukarze swego młodego piłkarza wypożyczonego z Gwiazdy Sypniewo. - Dotarły do nas takie wieści i nie ukrywam, że byliśmy nimi zaskoczeni. Na razie jednak czeka na konkretne dowody i wtedy podejmiemy jakieś decyzje - mówi Krzysztof Dereziński, trener młodzieży w bydgoskim klubie. Oszustwa nie dopatrzył się sędzia zawodów delegowany przez KPZPN. Być może dlatego, że w drugiej połowie meczu Nowak nie pojawił się na boisku. Jak donoszą "Wiadomości Krajeńskie", stało się to na wyraźną sugestię Wrzesińskiej.

- Nie zawsze jest tak, że sędziowie do spotkań w niższych ligach pochodzą z okolic. Ci zapewne rozpoznaliby takie oszustwo. Trudno tego jednak wymagać od kogoś np. z Bydgoszczy, kto przyjeżdża do odległej miejscowości, by miał podstawy do negowania kart zawodniczych - mówi Roman Kostrzewski, szef sędziów w województwie kujawsko-pomorskim. - Jeśli tylko do nas będą trafiać dowody w takich sprawach, to natychmiast będziemy wdrażać postępowanie dyscyplinarne i wobec klubów, działaczy, i zawodników. Nie można powiedzieć, że taki proceder jest rozpowszechniony - dodaje Kostrzewski.

Chyba jednak się myli, bo Gwiazda "zagrała" w ten sposób już wcześniej. Na blogu internetowym http://blognews.pl/blogi/wszystkie/bartek-kacper-fotogaleria, o czym poinformowały "Wiadomości Krajeńskie", można zobaczyć, jak w meczu ze Strażakiem Przechowo pod innym nazwiskiem gra Marcin Mierzyński, piłkarz Krajny Sępólno. To zawodnik, który powinien właśnie pauzować za czerwoną kartę. Tymczasem zamiast tego, nie tylko wybiegł na boisko pod zmienionym nazwiskiem, ale zrobił to jako gracz Gwiazdy Sypniewo.