Mila w ŁKS - na stałe, czy do lipca?

Sebastian Mila jest już w stu procentach graczem ŁKS, który wpłacił na konto Valerengi Oslo ostatnią ratę za transfer
Mila trafił do ŁKS w lutym. Jego półroczne wypożyczenie z norweskiego klubu kosztowało 250 tys. euro. Ale właściciele łódzkiego zespołu zagwarantowali sobie prawo do wykupienia zawodnika. Do 6 czerwca musieli dopłacić 80 tys. euro. W ubiegłym tygodniu nic nie wskazywało, że uda się znaleźć pieniądze. Na szczęście stało się inaczej - Valerenga dostała drugą ratę i Mila został definitywnie zawodnikiem ŁKS.

Były reprezentant Polski, który wiosną grał bardzo dobrze i przyczynił się do utrzymania zespołu z al. Unii w ekstraklasie, ma podpisany trzyletni kontrakt. Domaga się jednak podwyżki, twierdząc, że obiecał mu to Daniel Goszczyński, jeden z dwóch właścicieli ŁKS SSA. W umowie ma zagwarantowaną sumę, za jaką może odejść - to niecałe 400 tys. euro.

- Wiem, że Sebastianem bardzo interesuje się Groclin Grodzisk Wielkopolski [teraz już Śląsk Wrocław - red.] - zdradza Karol Glomb, menedżer piłkarza. Według niego, Zbigniew Drzymała, prezes Groclinu, skłonny byłby zapłacić nawet tyle za ełkaesiaka, ale pod warunkiem, że uda mu się sprzedać Radosława Majewskiego. Młodym reprezentantem Polski interesują się kluby angielskiej Premier League: West Bromwich Albion i Blackburn Rovers. - Gdzie zagra Mila jesienią, dowiemy się pod koniec czerwca - dodaje.

Obecnie piłkarz przebywa na wakacjach, a w Łodzi pojawi się 19 czerwca na pierwszych po przerwie zajęciach ŁKS.