Budowlani coraz bliżej złota

Po raz szósty z rzędu łódzcy rugbiści zagrają o mistrzostwo Polski. W sobotnim półfinale zespół Blach Pruszyński Budowlanych wysoko pokonał Lechię Gdańsk, dzięki czemu ma szansę zdobyć trzecie kolejne złoto
Przed meczem w sekretariacie klubu przy ul. Górniczej leżała taca z medalami za trzecie miejsce w sezonie 2007/2008. Miały zostać wręczone drużynie, która przegra. - My ich nie chce - twierdziły pracownice Budowlanych. Zawodnicy już po 50 sekundach pokazali, że na udział w dekoracji poczekają tydzień. Maciej Pabjańczyk, kapitan Blach Pruszyński Budowlanych, wykorzystał nieuwagę rywali, przedarł się przez obronę, a punkty z przyłożenia zdobył wracający do składu po kontuzji Krzysztof Hotowski.

Jeszcze w piątek trener Ryszard Wiejski martwił się, czy uda mu się wystawić najsilniejszy skład. Niewiadomą była bowiem forma Hotowskiego, a także zdrowie Remusa Lungu, który w ciągu dwóch tygodni po raz drugi skręcił staw skokowy. Obaj wyszli na boisko, lecz nie pokazali wszystkich atutów. Rumun z powodu urazu nie kopał tak precyzyjnie ze stojącej piłki, ale za to fantastycznie przenosił grę z własnej połowy, zwłaszcza w drugiej połowie. Wtedy Lechia tylko raz zbliżyła się do pola punktowego gospodarzy. Ale było to już w 80 min, kiedy wynik spotkania był już rozstrzygnięty, a spiker już zapraszał kibiców na sobotni finał. Wtedy przyłożenie zaliczył Robert Kuźmiński, zaś Zurabi Zviadadze udanie podwyższył. Sędzia nie pozwolił już wznowić gry.

Pierwsza połowa w wykonaniu gospodarzy nie była najlepsza, mimo prowadzenia. - Zaskoczyła mnie nasza zła gra. Zrobiliśmy za dużo błędów - mówił trener łodzian. Najczęściej mylił się chwalony ostatnio Łukasz Żórawski. - Moje pomyłki mogło kosztować nas stratę punktów - krytycznie oceniał swoją postawę młody zawodnik. Na szczęście Zviadadze nie wykorzystał tylko jednego z trzech karnych. Gruzin, który zdobył 15 punktów w spotkaniu w Gdańsku, zakończonym remisem 15:15, nie miał dobrego dnia. Kilka razy jego wykopy z obrony były blokowane.

W Lechii bardzo dobrze spisywali się Rafał Kwiatkowski, a zwłaszcza szybki na skrzydle Piotr Jurkowski, na co dzień występujący we Francji. Ten drugi, gdy tylko miał trochę wolnego miejsca, popisywał się rajdami. A że jest zawodnikiem szybkim i silnym, z trudem udawało się go zatrzymać.

Kiedy jednak w 40 min po świetnej akcji Kamila Bobryka Marek Mirosz zaliczył przyłożenie, zaś Lungu skutecznie podwyższył, obrońcy mistrzostwa Polski schodzili na przerwę spokojniejsi. W drugiej połowie łodzianie zagrali już znacznie lepiej. Przede wszystkim popełnili znacznie mniej błędów. Obudził się Żórawski, jak zwykle dobrze grali Tomasz Stępień, Marek Mirosz czy Kacper Ławski. Przede wszystkim jednak w zespole nie było słabych punktów. Gdyby jeszcze Budowlani byli lepsi w autach, wygraliby spotkanie dużo wyżej.

Chwilę po wznowieniu gry gdańszczanie z trudem zatrzymali łodzian już przed linią pola punktowego. Co się jednak odwlecze... W 43 min Witalij Zadwirnyj po raz trzeci przyłożył punkty, a Lungu kopnął między słupy. Następnie Rumun wykorzystał karnego, a w 67 min Bobryk znów przedarł się na pole punktowe. Wówczas było już 27:3 dla Budowlanych, którzy grali coraz lepiej. Kolejny raz przewyższali przeciwników pod względem fizycznym, choć trener Wiejski narzekał, że sędzia robił za długie przerwy i zawodnicy Lechii mogli odpoczywać. Piąte przyłożenie było dziełem Stępnia, najskuteczniejszego zawodnika ekstraklasy.

Rugbiści Budowlanych cieszyli się z sukcesu, ale krytycznie oceniali swoją postawę w pierwszej połowie. - Zrobiliśmy wtedy bardzo dużo błędów i przede wszystkim źle realizowaliśmy taktykę. Później jednak byliśmy już skuteczni i pewni, dlatego szybko doczekaliśmy się bardzo wysokiego prowadzenia. Przyznam jednak, że spodziewałem się większego oporu ze strony Lechii - mówił Pabjańczyk. Żórawski zaś żałował, że zwycięstwo nie było wyższe i miał nadzieję, że mimo popełnienia trzech błędów trener da mu jeszcze szansę występu w podstawowym składzie.

Finałowym przeciwnikiem łódzkiego zespołu będzie Folc AZS Warszawa, który po dramatycznym meczu pokonał Arkę Gdynia 13:8. Wiejski: - Spodziewałem się takiego wyniku, bo Arka po spotkaniu z nami [5:18 tydzień temu - jar] była bardzo rozbita. Teraz przygotowujemy się do finału.

Budowlani - Lechia 32:10 (12:3)

Punkty: Lungu 7, Hotowski, Zadwirnyj, Bobryk, Mirosz Stępień po 5 - Kuźmiński, Zviadadze po 5

Budowlani: Królikowski, Bobryk, Magaldadze (60. Sachrajda), Karpiński, Ławski (60. Adamczewski), Zadwirnyj (68. Prasał), Maros (70. Szyburski), Mirosz, Pabjańczyk, Lungu (68. Grodecki), Żórawski (64. Maciejewski), Stępień, Hotowski (66. Zając), Kaniowski, Kiełbik.