Rugbiści Arki i Lechii walczą o finał

Czy kibice rugby z Trójmiasta zobaczą swoje drużyny w finale mistrzostw Polski? Odpowiedź na to pytanie będzie znana już w sobotnie popołudnie.
Pierwsi na boisko w Warszawie wybiegną rugbiści Arki Gdynia, którzy w sezonie zasadniczym zajęli 3. miejsce i o finał zagrają z wiceliderem Folc AZS. - W Arce pełna mobilizacja - mówi jej kierownik Artur Pszczółkowski. By wygrać w stolicy "Buldogi" muszą być zmobilizowane mocniej niż kiedykolwiek. Ich sytuacja kadrowa jest delikatnie mówiąc mało komfortowa. W formacji młyna zabraknie Kazimierza Raszpundy, który będzie miał niedługo operację przepukliny. O kontuzjach Marcela Zembronia, Sebastiana Głuszka, Krzysztofa Korbolewskiego oraz zagranicznych wyjazdach Pawła Burego i Siergieja Garkawyja "Gazeta" już pisała. Jakby tego było mało łącznik młyna Arki Wojciech Maliszewski został powołany do wojska. Na tej pozycji zagra Łukasz Szostek, a na obronę wróci najprawdopodobniej Kamil Simionkowski. W sobotnim półfinale wystąpi także Dawid Banaszek, który na co dzień trenuje we francuskiej szkole rugby w Bourgoin.

Arkowcy we wtorek zjedli wspólną kolację, bardziej się zintegrowali ale przede wszystkim dokładnie przeanalizowali swoje błędy, które popełnili w ostatnim meczu z Budowlanymi. - Zamówiliśmy na ten mecz nowe, jednakowe koszulki, które pomogą nam jeszcze bardziej uświadomić sobie, że jesteśmy jedną bandą - mówi Pszczółkowski.

Po rundzie jesiennej Arka była faworytem nr 1 do złotego medalu. Gdynianie wygrali nawet w Łodzi z Budowlanymi, a w całej rundzie nie przegrali żadnego spotkania. Wiosną było już gorzej bo oprócz kontuzji i wyjazdów kilku graczy karierę zakończył Waldemar Szwichtenberg, kluczowy zawodnik Arki. - Wierzę w nich. Ale jest jeden podstawowy warunek by wygrać: żadnego rozprężenia, ani przez moment nie wolno Arce zapomnieć, że Folc to wybiegana drużyna. Chłopaki muszą uwierzyć, że są lepsi i pokazać to na boisku - mówi Szwichtenberg.

Mecz Folc AZS - Arka rozpocznie się w sobotę o godz. 13.

Dwie godziny później w Łodzi zacznie się drugi półfinał. Tam przeciwko obrońcom tytułu Budowlanym staną do walki rugbiści Lechii Gdańsk. Biało-zieloni bardzo poważnie potraktowali ten mecz i już w czwartek wyjechali z Gdańska by w spokoju do niego się przygotować. - Nie chcemy zdradzać gdzie będziemy, po co mają nas podglądać rywale - mówi grający trener Lechii Janusz Urbanowicz. - Chcemy przećwiczyć kilka zagrywek na Łódź - dodaje tajemniczo.

W Lechii nie zagrają z powodu kontuzji Mariusz Michalak i Stanisław Więciorek. Z Polski wyjechał niestety Australijczyk Bernard Kubainski, który zbierał świetne recenzje jako młynarz Lechii. Gdańszczanom udało się częściowo zredukować te straty. Z Irlandii przyjechał na mecz z Budowlanymi Rafał Kwiatkowski, który zastąpi australijskiego rugbistę. W ataku Lechii zagra Piotr Jurkowski, który ostatnie kilka lat spędził we Francji, grając w III-ligowym RC Chalon.

Mecz w Łodzi rozpocznie się o godz. 15.

3

tyle lat temu Trójmiasto ostatni raz świętowało mistrzostwo Polski w rugby. W 2005 złoty medal zdobyła Arka