ŁKS może stracić Milę

Pięć dni zostało szefom ŁKS na wpłacenie drugiej raty za transfer Sebastiana Mili z norweskiej Valerengi Oslo. Po tym terminie były reprezentant Polski będzie znów zawodnikiem norweskiego klubu
Mila wiosną przyczynił się do utrzymania drużyny z al. Unii w ekstraklasie. Wprawdzie w rundzie rewanżowej nie zdobył gola, ale był liderem drugiej linii. Trener Marek Chojnacki po ostatnim meczu z Lechem Poznań stwierdził, że nie wyobraża sobie, aby w następnym sezonie w jego zespole mogło zabraknąć byłego reprezentanta Polski.

Niestety, tak może się stać, bo 10 czerwca mija termin przelania na konto norweskiego klubu 80 tys. euro za transfer definitywny 26-letniego zawodnika. Tymczasem w piłkarskiej spółce z al. Unii wciąż trwa zamieszanie. Daniel Goszczyński i Algimantas Breikstas od dłuższego czasu nie mogą dojść do porozumienia w sprawie przyszłości ŁKS.

Sytuacja jest patowa, o czym świadczy najlepiej fakt, że ełkaesiacy nie odebrali jeszcze 400 tys. zł dotacji z urzędu miasta, która w ramach promocji poprzez sport została spółce przyznana kilka miesięcy temu. - Jestem gotowy w każdej chwili podpisać niezbędne dokumenty, ale czekam na spotkanie z panem Goszczyńskim - tłumaczy Łukasz Machulec, aktualny prezes ŁKS SSA. Tymczasem polski udziałowiec wyjechał służbowo do Francji, a Breikstas - przebywa na Litwie, w Łodzi ma się pojawić dopiero 18 czerwca.

Wracając do sprawy Mili, to czasu zostało niewiele, ale w klubie nie ma pieniędzy na zapłacenie Valerendze. - Słyszałem, że łodzianie chcą skorzystać z prawa pierwokupu - mówi Karol Glomb, menedżer piłkarza. - Wysłali już ponoć odpowiednie pismo do Oslo, ale o wszystkim będzie jednak decydować data przelania pieniędzy.

Informacji o transferze nie chce potwierdzić Jan Ekrik Aalbu, dyrektor sportowy Valerengi. - Na temat Mili nie udzielamy żadnych informacji - powiedział wczoraj "Gazecie". - Jestem odpowiedzialny za wszystkie transfery w naszym klubie, lecz o przejściu naszego gracza do Łodzi nie mogę nic konkretnego powiedzieć.

Wprawdzie Mila ma podpisany trzyletni kontrakt z ŁKS, ale gdyby jego szefowie nie zdążyli do 10 czerwca zapłacić ostatniej raty, ustalenia między Goszczyńskim a Milą stracą moc. - Wówczas kontrakt z ŁKS będzie nieważny - wyjaśnia Glomb.

Wczoraj Mila nie wiedział, gdzie zagra jesienią. - Mam nadzieję, że po powrocie z wakacji będzie już wiadomo, czy zostanę w Łodzi na dłużej - powiedział pomocnik.

Nieoficjalnie wiadomo, że są chętni na odkupienie Mili z ŁKS. Według naszych informacji, właściciele spółki byliby gotowi go sprzedać. Ich cena to około 400 tys. euro. Ale najpierw trzeba zapłacić Norwegom...