Judoczki przed Pekinem trenują w Giżycku

Od wtorku kadra narodowa judoczek przygotowuje się w Giżycku do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Jedyną zawodniczką pochodzącą z regionu Warmii i Mazur w tej najważniejszej sportowej imprezie będzie Urszula Sadkowska
Co prawda wychowanka Rekordu Olsztyn kilka miesięcy temu zmieniła klubowe barwy (przeniosła się do Gwardii Opole), ale w dalszym ciągu na co dzień trenuje w stolicy naszego województwa.

By wystartować w Pekinie, judocy zbierali cenne punkty w imprezach z cyklu Pucharu Świata, a także Superpucharu. Rywalizacja o igrzyska rozpoczęła się już w połowie kwietnia ubiegłego roku mistrzostwami Starego Kontynentu. To właśnie w tej imprezie i mistrzostwach świata zawodnicy mogli wywalczyć bezpośredni awans, zajmując miejsca 1-5. Podczas kwalifikacji olsztynianka zmagała się nie tylko z rywalkami, ale też z własną kontuzją (bólem ścięgna Achillesa).

- Uraz jeszcze do końca nie jest wyleczony, ale nie jest on aż tak dokuczliwy - mówi Sadkowska. - Ból odczuwam, np. przy bieganiu. Gdybym teraz zdecydowała się na wyleczenie kontuzji, musiałabym zrezygnować z olimpiady. Co do kwalifikacji, to myślę, że ten system z jednej strony jest dobry, bo słabszy występ nie przekreśla jeszcze szans na awans. Choć trzeba przyznać, że kwalifikacje są nieco przydługie i w tym czasie można doznać np. uciążliwego urazu.

Przygotowania do olimpiady rozpoczęły się tuż po tegorocznych kwietniowych mistrzostwach Europy. Judoczki najpierw trenowały w Spale, a następnie w Zakopanem. Dwa dni temu przyjechały do Giżycka, gdzie zaplanowano zgrupowanie do 18 czerwca. Później Urszula Sadkowska, Katarzyna Piłocik (MKS Czechowice-Dziedzice) oraz Jerzy Czesław Dodzian, selekcjoner reprezentacji, wyjeżdżają do Słowenii na Puchar Świata kategorii B. Nie zabraknie też startów w walkach treningowych, które odbędą się w Hiszpanii. By szybciej przestawić się na klimat, jaki panuje w Azji, biało-czerwoni od końca lipca przebywać będą w Japonii.

- Zakładam, że zdobędziemy przynajmniej jeden medal - mówi selekcjoner kadry. - Największych niespodzianek możemy spodziewać się właśnie podczas takich imprez. Zarówno Kasia, jak i Ula wywalczyły co prawda kwalifikacje dla Polski, ale wewnętrzny regulamin polskiego związku mówi o kwalifikacjach imiennych, dlatego to właśnie one reprezentują nasz kraj w tych zawodach.

Kasia Piłocik (w kategorii 70 kg) na macie stanie 13 sierpnia, natomiast dwa dni później Urszula Sadkowska (plus 78 kg). Najgroźniejszymi rywalkami Uli będą m.in. Wen Tong (Chiny), aktualna mistrzyni świata, oraz Maki Tsukada (Japonia), złota medalistka igrzysk z Aten.

Nie jest wykluczone, że do Chin pojedzie także Inga Kołodziej, bowiem władze PZJ starają się o dziką kartę dla zawodniczki Gwardii Warszawa.

- Ula na pierwszy trening przyszła w 1997 roku - wspomina Aleksander Wolski, wieloletni szkoleniowiec Sadkowskiej. - Pamiętam, jak niezgrabnie poruszała się po macie, ale dzięki ciężkiej pracy już kilka miesięcy później wywalczyła medal podczas krajowych zawodów. Jestem ogromnie szczęśliwy, że moja wychowanka jedzie do Pekinu, do końca czułbym się spełniony, gdyby sięgnęła tam po medal.