Nagła zmiana gospodarza

IV liga: sobotni mecz Ina Goleniów - Pogoń Szczecin najprawdopodobniej nie odbędzie się. Z czyjej winy?
Sytuacja jest skomplikowana i Zachodniopomorski Związek Piłki Nożnej będzie miał problem, jeśli w ostatniej chwili działacze Pogoni nie zdecydują się przyjąć Iny u siebie. Twierdzą, że nie. Nie ma również szans, by do spotkania doszło w Goleniowie. Trwa teraz okres wydawania oświadczeń przez kluby, z wyjaśnieniami jak doszło do problemu. ZZPN też nie jest bez winy.

Problem podstawowy - Pogoń w IV lidze. Rywale nie są przygotowani na goszczenie szczecińskich kibiców na swoich obiektach. Na początku sezonu zaryzykował klub z Barlinka i skończyło się zadymami. Kluby wpadły w popłoch.

- Musieliśmy doprowadzić do spotkania prezesów w Płotach. Tam część działaczy wniosła postulat, by z Pogonią nie grać w ogóle i samymi walkowerami wprowadzić ją do II ligi! - mówi Dariusz Królikowski, dyrektor ZZPN. - Jakoś musieliśmy ratować sytuację, pomoc obiecała policja.

Pomoc ZZPN i policji na niewiele się zdała i jesienią portowcy jeszcze tylko dwa razy zagrali na wyjeździe (w Szczecinku i Ustroniu). Zgodnie z terminarzem mieli grać również w Goleniowie.

- Nie mieliśmy przygotowanego stadionu, więc nie dostalibyśmy zgody na organizację meczu. Zaproponowaliśmy Pogoni grę w Szczecinie, z jednoczesną prośbą, by wiosną zagrać w Goleniowie - tłumaczy Zygmunt Kopaczewski, prezes Iny. - Działacze szczecińskiego klubu zgodzili się nas przyjąć, z zastrzeżeniem, że wiosną też grają u siebie. Musieliśmy się zgodzić, sprawy nie było.

Kopaczewski ma rację. Jesienią Pogoń była liderem, ale przewaga nad konkurencją była mała. Sternicy w publicznych wypowiedział potwierdzali, że godzą się przyjmować inne zespoły u siebie, ale w końcówce sezonu też chcą grać w Szczecinie. Obawiali się o losy zespołu.

Wiosną sytuacja nadal jest zła. Większość spotkań Pogoń gra u siebie. Mecz w Niechorzu z Wybrzeżem odwołano, bo gospodarze nie uzyskali zgody policji. Portowcy wygrali walkowerem, ale niesmak pozostał.

- W lidze prawie wszyscy wiedzą, że Pogoń po prostu nie chciała grać w innym terminie, co proponował komendant policji w Gryficach. Pogoń się uparła, wina była po stronie Wybrzeża - mówi działacz jednego z czwartoligowców.

Mecz z Iną 31 maja miał być rozegrany w Szczecinie. Tak podawała np. oficjalna strona klubu, tak podano w komunikacie przesłanym ze Szczecina do Goleniowa.

- Dopiero w połowie maja dostałem telefon z ZZPN-u, że jesteśmy gospodarzem tego spotkania - mówi Kopaczewski. - Natychmiast podjąłem starania, by zagrać u nas, ale nie było na to szans. Policja i burmistrz powiedzieli nie, bo nie dotrzymałem odpowiednich terminów. Zadzwoniłem do Pogoni. Dyrektor Kotkowski powiedział mi, że oni nie chcą być gospodarzem.

Królikowski: - ZZPN chciał, by te zespoły, które jesienią przeniosły mecze do Szczecina, wiosną grały u siebie. Na początku marca informowaliśmy o tym.

- Żaden dokument w tej sprawie do nas nie dotarł - zapiera się Kopaczewski. - Dla nas wiążącym był terminarz ZZPN i pismo z Pogoni z 26 lutego, w którym jak byk stoi, że 31 maja gramy o 16 w Szczecinie.

Przedstawiciele Pogoni nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za całe zamieszanie. Powołują się na oficjalny terminarz publikowany na stronie ZZPN (był modyfikowany wiosną). Informują również, że nie zabiegali o zezwolenia na organizację meczu 31 maja.

- Do końca sezonu na Twardowskiego może odbyć się jeszcze tylko jedna impreza masowa i będzie to spotkanie barażowe o awans do II ligi - wyjaśniał kilka dni temu dyrektor Mariusz Kotkowski. - Chcemy grać na wyjazdach, przede wszystkim ze względów sportowych, szkoleniowych, ale również finansowych. Do każdego meczu w Szczecinie trzeba sporo dołożyć.

- Pogoń faktycznie tłumaczy się przekroczeniem limitu na imprezy masowe, ale docierają do nas sygnały, że mają kontuzje i wolą odpocząć przed następnymi spotkaniami - dodaje Królikowski.

KOMENTARZ

Jeśli mecz nie dojdzie do skutku, pewnie skończy się walkowerem. Kto zostanie ukarany? ZZPN będzie musiał ocenić dokumenty, które przedstawią kluby. Biorąc tylko pod uwagę medialne wypowiedzi działaczy i zapowiedzi spotkań - walkower należy się Pogoni. Ktokolwiek zostanie jednak ukarany - pozostanie spory niesmak. A limit? To jedynie przykrywka. Pogoń jest w stanie uzyskać stosowne polecenia w ciągu dwóch dni, więc to żaden problem dla zatrudnionych w klubie działaczy. Gdyby portowcy przeszli Flotę w pucharze - i tak musieliby postarać się o jego zwiększenie.

Jakub Lisowski