Sport.pl

Czy Chelsea czeka rewolucja?

Co dalej z drużyną, której trenerowi nawet triumf w finale Ligi Mistrzów nie gwarantował posady, a jej gwiazdy miały się rozjechać po Europie?
Chelsea - najlepsza drużyna Europy ostatnich 5 lat - blog

Roman Abramowicz chce globalnej dominacji londyńskiego klubu. I teoretycznie powinien być zadowolony - odkąd go przed pięcioma laty kupił, jego piłkarze trzy razy dotarli do półfinału Ligi Mistrzów, a w środę pechowo przegrali finał. To rewelacyjny bilans, widoczny zresztą w europejskim rankingu klubów, którego Chelsea jest liderem.

Jednak ruchów nienasyconego i niecierpliwego Rosjanina przewidzieć nie sposób. Jesienią zdymisjonował José Mourinho, trenera ze znakomitą reputacją, by zastąpić go anonimowym Avramem Grantem bez żadnego doświadczenia w wielkim futbolu. I, mimo ubolewania fachowców nad lekkomyślnością i brakiem rozsądku właściciela Chelsea, londyńczyków drobiazgi dzieliły od mistrzostwa Anglii oraz Pucharu Europy. Prasa na Wyspach upierała się jednak, że nawet zdobycie tego ostatniego nie pozwoli izraelskiemu szkoleniowcowi zachować posady. W sobotę Grant odszedł.

Abramowicz na wszystkie pozycje w klubie - zatrudnia gwiazdy. I kandydatów na trenerów namierzył dwóch - zwolnionego z Barcelony Franka Rijkaarda oraz Roberto Manciniego, który obronił właśnie mistrzostwo Włoch z Interem Mediolan.

Atmosfera wyczekiwania panuje na Stamford Bridge od wielu miesięcy. Po usunięciu Mourinho gwiazdy się zbuntowały. Długo nie chciały zaakceptować Granta, nie słuchały jego poleceń, publicznie krytykowały. Grupę zjednoczyła dopiero udana końcówka sezonu.

Najbardziej cierpiał Didier Drogba. W autobiografii wyznał wręcz, że nigdy nie chciał przenosić się do Londynu, ale szefowie Olympique Marsylia wypychali go z klubu, a agent przekonywał, że byłoby głupotą odrzucać bajoński kontrakt. - Miałem nadzieję, że obleję testy medyczne. Myślałem o Chelsea z niesmakiem - mówił najlepszy napastnik w drużynie. Teraz oficjalnie zabiega o niego AC Milan, a niewykluczone, że nową falę zgorzknienia wzbudziła w Drogbie nieszczęśliwa dogrywka finału, w której dostał czerwoną kartkę. Gdyby sędzia nie odesłał go do szatni, wykonywałby piąty rzut karny - ten przestrzelony przez Johna Terry'ego. Co pochopnie ujawnił asystent trenera Granta Henk Ten Cate. Teraz brukowce nie dadzą Drogbie żyć.

Cały czas spekuluje się też o transferze Franka Lamparda łączonego z Barceloną lub Interem, choć Anglik zapowiedział, że rozpocznie negocjacje w sprawie przedłużenia upływającego latem 2009 roku kontraktu. Ricardo Carvalho natomiast - i jemu prorokuje się zmianę barw na Real Madryt lub "następny klub Mourinho" - ostrzega wręcz przed tłumną rejteradą gwiazd ze Stamford Bridge. O bramkarzu Petrze Cechu wiadomo tyle, że domaga się znacznej podwyżki.

Wszyscy wymienieni to fundamenty drużyny, ale wystawieni na sprzedaż mają być przede wszystkim zmiennicy - Tal Ben-Haim, Steve Sidwell, Claudio Pizarro, Florent Malouda, Juliano Belletti, Shaun Wright-Phillips i Andrij Szewczenko. Największy problem stanowi pensja tego ostatniego - jeśli nikt, co prawdopodobne, nie będzie chciał sprostać wymaganiom Ukraińca, ponoć Abramowicz jest wręcz skłonny częściowo ją płacić także po transferze (cel - Milan). Na Szewczence tak czy owak straci fortunę. Dwa lata temu wyłożył za niego 45 mln euro. Nie zyskał niemal nic, sporą część bieżącego sezonu były najlepszy piłkarz świata przemęczył w rezerwach.

Gdyby choć część tych doniesień się potwierdziła, Chelsea przeżyłaby istne trzęsienie szatni. I znów potrzebowałaby potężnych inwestycji Abramowicza - na piłkarzach uciekających z klubu niełatwo zarobić, a klasowi następcy kosztowaliby drogo. Tym bardziej że dla londyńczyków rynek od 2003 roku ma specjalny cennik odległy od ekonomicznie uzasadnionego.

Rosyjski miliarder wciąż jednak funtów nie żałuje. Za 16 mln pozyskał właśnie Bosingwę, by wypełnić jedyną wyraźną lukę w drużynie (na prawej obronie w finale LM grał tam pomocnik Essien i kompletnie sobie nie radził z Cristiano Ronaldo). Przy okazji zdystansował konkurencję - Portugalczyka chciał Manchester United. A zamożniejszych rywali mieć raczej nie będzie.

Anelka: Nie chciałem strzelać karnego

Puchar Europy dla Manchesteru!